Odpowiedzialność przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową – sprzedaż pojazdów

Odpowiedzialność za zgodność towaru z umową

Jednym z haseł, które zawsze przyspieszało bicie serca każdemu pracownikowi działu handlu, w przypadku zaś ASO także pracownikom działu aftersales była rękojmia. Obrosła licznymi legendami. Dodatkowo na przestrzeni lat w Internecie pojawiły się dziesiątki poradników – mniej czy bardziej merytorycznych – w jaki sposób wykorzystać przepisy o rękojmi nie koniecznie do tego, do czego te przepisy miały służyć. Nie można oprzeć się wrażeniu, że celem niektórych z poradników dostępnych online – szczególnie na forach czy w mediach społecznościowych – jest przekazanie wiedzy w jaki sposób, nie zawsze zasadnie, wyciągnąć pieniądze od sprzedawcy. Jednocześnie z dniem 1 stycznia 2023 roku do polskiego porządku prawnego implementowana została Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej 2019/771 z dnia 20 maja 2019 r. (dalej Dyrektywa). Zgodnie z jej postanowieniami odpowiedzialność sprzedawcy względem kupującego uzależniona została od zgodności zakupionego towaru z umową, a może raczej jej braku.

 Jakie motywy przyświecały ustawodawcy, żeby te przepisu wyprowadzić poza kodeks cywilny? Nie wiem. Natomiast po lekturze przepisów znowelizowanej ustawy[1] o prawach konsumenta z 30 maja 2014 r. (dalej u.p.k.) nabrałem przekonania, że jej treści zostały stworzone przez prawników, dla prawników. Po lekturze komentarzy oraz preambuły Dyrektywy moje przypuszczenia przerodziły się w całkowitą pewność. Ponad wszelką wątpliwość regulacje te co prawda są kierowane do uczestników obrotu gospodarczego, ale przygotowane tak, aby ci ostatni z nich za dużo nie zrozumieli.

Niestety przy odpowiednio dużej skali działalności handlowej nie da się uniknąć klientów, którzy w przypadku nieznaczącej usterki pojazdu, niekiedy nawet w sytuacji braku takich wad będą upatrywali okazji do znacznego obniżenia ceny zakupionego pojazdu albo w ogóle zażądają jego wymiany na nowy. Dlatego niniejszy wpis traktuje poniekąd jako odpowiedź na tego typu poradniki. Moim celem z jednej strony jest wskazanie praktyk, które zminimalizują ryzyko odpowiedzialności względem konsumenta za pojazd z drugiej zaś nakreślenie kilku wskazówek ochronić się przed nie zawsze uczciwymi roszczeniami klientów.

Z tego też względu niniejszy wpis składa się z dwóch części. Celem pierwszej jest przybliżenie aktualnych przepisów regulujących odpowiedzialność przedsiębiorcy względem konsumenta za zgodność towaru z umową. Niezbędne zdaje się wyjaśnienie samego pojęcia zgodności towaru z umową, potencjalnych konsekwencji jej braku a także po krótce przedstawię roszczenia przysługujące konsumentowi i skorelowane z nimi obowiązki przedsiębiorcy. Zadaniem drugiej części jest praktyczne odniesienie tych przepisów do sprzedaży pojazdów nowych i używanych – konkretnie do obrotu profesjonalnego. Przy okazji postaram się wskazać zagrożenia, czy też potencjalne konsekwencje dla przedsiębiorców branży samochodowej, które mogą się pojawić w toku prowadzenia działalności. Przykłady postaram się podeprzeć sytuacjami, z którymi zetknąłem się działając w branży motoryzacyjnej.

  1. Niezgodność towaru z umową – zarys aktualnych przepisów
  1. Strony umowy zobowiązującej – czyli czyje prawa i obowiązki reguluje ustawa

Po pierwsze należy ustalić, że przepisy dotyczące niezgodności towaru z umową stosuje się w relacji przedsiębiorca – konsument. Przy czym konsumentem, zgodnie z art. 7aa u.p.k., jest także osoba fizyczna zawierająca umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie ma ona dla tej osoby charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o CEIDG. Inaczej mówiąc zarówno lekarz kupujący samochód na praktykę lekarską jak i właściciel warsztatu spawalniczego nabywający pojazd na własną działalność, będą też konsumentami w rozumieniu ustawy.

  • Przesłanki odpowiedzialności przedsiębiorcy – brak zgodności towaru z umową

Przedsiębiorca może być pociągnięty do odpowiedzialności w oparciu o Rozdział 5a u.p.k. w sytuacji, w której sprzedany towar nie jest zgodny z umową. Na pytanie, kiedy jest on zgodny odpowiada art. 43b u.p.k. Pierwsze dwa ustępy przytoczonego artykułu ustanawiają tzw. subiektywne i obiektywne wymogi zgodności towaru z umową.

Wymogi subiektywne to takie, które wynikają z postanowień zawartych w samej umowie. Nieco upraszczając, dostarczony towar ma porostu odpowiadać temu co jest napisane w umowie.  Wymogi te przykładowo wymienia ust. 1 zgodnie, z którym towar jest zgodny z umową, kiedy zgodne z umową pozostają w szczególności:

„1) opis, rodzaj, ilość, jakość, kompletność i funkcjonalność, a w odniesieniu do towarów z elementami cyfrowymi – również kompatybilność, interoperacyjność i dostępność aktualizacji;

2) przydatność do szczególnego celu, do którego jest potrzebny konsumentowi, o którym konsument powiadomił przedsiębiorcę najpóźniej w chwili zawarcia umowy i który przedsiębiorca zaakceptował.”

„W szczególności” oznacza, że mamy do czynienia z katalogiem otwartym. Inaczej mówiąc jako wymogi subiektywne mogą być traktowane także inne elementy opisujące przedmiot sprzedaży. Sprowadzając jednak powyższy przepis na płaszczyznę bardziej przystępną, zrozumiałą np. dla uczestnika rynku motoryzacyjnego, subiektywne wymogi zgodności z umową to nic innego jak ogół cech opisujących towar np. konkretny pojazd. Cech, które wynikają z treści umowy. Jeśli sprzedany pojazd nie będzie posiadał cech opisanych w umowie to taka sytuacja może rodzić odpowiedzialność sprzedawcy na podstawie u.p.k.

Wymogi obiektywne zgodności z umową uregulowane enumeratywnie są w art. 43b ust. 2 u.p.k. Ich katalog jest zamknięty tj. ściśle opisany w ustawie. Towary są więc zgodny z umową, gdy:

„1) nadają się do celów, do których zazwyczaj używa się towarów tego samego rodzaju, z uwzględnieniem, w stosownych przypadkach, obowiązujących przepisów prawa Unii i prawa krajowego, norm technicznych lub, w przypadku braku takich norm technicznych, branżowych kodeksów postępowania mających zastosowanie w danym sektorze;

2) , w stosownych przypadkach, takiej samej jakości jak próbka lub wzór, które sprzedawca udostępnił konsumentowi przed zawarciem umowy i odpowiadają opisowi takiej próbki lub wzoru;

3) są dostarczane, w stosownych przypadkach, wraz z takimi akcesoriami, w tym opakowaniem, instrukcją instalacji lub innymi instrukcjami, których konsument może zasadnie oczekiwać; oraz

4) występują w takiej ilości i mają takie cechy i inne funkcje, w tym w odniesieniu do trwałości, funkcjonalności, kompatybilności i bezpieczeństwa, jakie są typowe dla towarów tego samego rodzaju i których konsument może zasadnie oczekiwać, biorąc pod uwagę specyfikę towarów oraz oświadczenia publiczne składane przez sprzedawcę lub inne osoby na wcześniejszych etapach łańcucha transakcji, w tym przez producenta, albo w imieniu sprzedawcy lub takich innych osób, w szczególności w reklamach lub na etykiecie.”

W odróżnieniu od wymogów subiektywnych, wymogi obiektywne to pewne cechy zakupionego towaru, których kupujący może oczekiwać, mimo że nie zostały one w ogóle w umowie poruszone i tak długo, dopóki cechy te nie zostaną przez umowę wykluczone. Zgodnie z ustawądopiero kiedy przed zawarciem umowy konsument zostanie wyraźnie poinformowany, że konkretna cecha towaru odbiega od wymogów zgodności z umową określonych oraz wyraźnie i odrębnie zaakceptował brak konkretnej cechy towaru przedsiębiorca nie będzie ponosił odpowiedzialności z tytułu niezgodności towaru z umową. Wyłączenie to dotyczy wymogów obiektywnych tj. określonych w art. 43b ust. 2 i 3 u.p.k. Cel takiej regulacji wydaje się jasny. Chodziło o to, żeby przedsiębiorca korzystając z faktu nieuregulowania pewnych kwestii w umowie nie mógł ograniczać zakresu swojej odpowiedzialności.

  • Uprawnienia konsumenta

Art. 43d-e u.p.k. regulują uprawnienia konsumenta, które przysługują mu w przypadku dostarczenia mu towaru niezgodnego z umową. I tak w pierwszej kolejności, zgodnie z art. 43d ust 1 u.p.k., należą do nich:

– żądanie naprawy,

– żądanie wymiany,

Co prawda wybór środka, który będzie służył do doprowadzenia towaru do zgodności z umową zależy od konsumenta, jednak ust. 2 przytoczonego przepisu stanowi, że w przypadku, gdyby sposób wybrany przez konsumenta był niemożliwy do realizacji lub gdyby generował dla przedsiębiorcy nadmierne koszty, to właśnie przedsiębiorca może ostatecznie określić sposób doprowadzenia towaru do zgodności z umową. W praktyce będzie to oznaczać, że sposób doprowadzenia towaru do zgodności z umową będzie wybierany przez przedsiębiorcę. Co ważne o sposobie usunięcia niezgodności z umową (wady) decyduje przedsiębiorca – nie konsument. Ustawa nie mówi w jakim czasie należy dokonać naprawy towaru, stanowi jedynie, że ma to nastąpić w „rozsądnym terminie” od chwili powzięcia przez przedsiębiorcę informacji o niezgodności towaru z umową (art. 43d ust. 4 u.p.k.).

W drugiej kolejności, zgodnie z art. 43e ust. 1 u.p.k., konsument może:

– złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo

– odstąpić od umowy

w sytuacji, w której:

1) przedsiębiorca odmówił doprowadzenia towaru do zgodności,

2) przedsiębiorca nie doprowadził towaru do zgodności z umową,

3) brak zgodności towaru z umową występuje nadal, mimo że przedsiębiorca próbował doprowadzić towar do zgodności z umową;

4) brak zgodności towaru z umową jest na tyle istotny, że uzasadnia obniżenie ceny albo odstąpienie od umowy bez uprzedniego skorzystania ze środków ochrony określonych w art. 43d;

5) z oświadczenia przedsiębiorcy lub okoliczności wyraźnie wynika, że nie doprowadzi on towaru do zgodności z umową w rozsądnym czasie lub bez nadmiernych niedogodności dla konsumenta.

Podkreślić należy, że roszczenia przewidziane w art. 43e ust. 1 mogą być dochodzone dopiero wtedy, kiedy przedsiębiorca nie sprosta oczekiwaniom konsumenta opisanym w art. 43d ust. 1 albo wprost odmówi naprawy lub wymiany towaru. Inaczej mówiąc roszczenia żądania naprawy i wymiany towaru mają pierwszeństwo przed roszczeniami o obniżenie ceny lub odstąpienie od umowy. Opisana powyżej kolejność roszczeń określana jest mianem sekwencyjności (względnie hierarchii) roszczeń.

  • Terminy

Zgodnie z art. 7a u.p.k. w przypadku wniesienia reklamacji przedsiębiorca ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi na reklamacje, Brak udzielenia pisemnej odpowiedzi na piśmie oznacza jej uznanie przez przedsiębiorcę.

Przedsiębiorca odpowiada za niezgodność towaru z umową, jeśli występowała ona w chwili dostarczenia, co należy rozumieć jako fizyczne przekazanie nabywcy i ujawniła się w ciągu 2 lat. Termin ten nie może ulec skróceniu natomiast w pewnych przypadkach może być wydłużony. Dotyczy to sytuacji, w której termin przydatności towaru jest dłuższy niż 2 lata (art. 43c ust. 1 u.p.k.). Ponadto ustawodawca implementował domniemanie zgodnie z którym niezgodność towaru z umową, która ujawniła się przed upływem dwóch lat od chwili dostarczenia towaru, istniała w chwili jego dostarczenia. Termin ten dotyczy zarówno nowych jak i używanych towarów i nie może zostać skrócony umownie.

  • Zgodność towaru z umową w praktyce

W tej części wpisu chciałbym skupić się na kilku praktycznych aspektach funkcjonowania przepisów dotyczących ochrony konkurencji. Czytając poszczególne uregulowania niejako z automatu przed oczami stają mi konkretne sytuacji, a którymi spotkałem się na przestrzeni kilkunastu lat doświadczeń w branży samochodowej. Postaram się, odnosząc się do konkretnych przykładów, wyjaśnić jakie zagrożenia, czy też konsekwencje dla przedsiębiorców stoją za regulacjami implementowanej dyrektywy. Będzie to też poniekąd prognoza, co do tego jakich roszczeń i na jakich podstawach mogą spodziewać się przedsiębiorcy zajmujący się sprzedażą pojazdów.

Ponadto w każdym punkcie zamieszczam sugestię co do tego jakie działania podjąć, żeby uniknąć, a przynajmniej zminimalizować ryzyko dość surowych konsekwencji wynikających z ustawy.

  1. 14 dniowy termin do odpowiedzi na reklamację

Już na wstępie uspokoję. Wyjaśnić trzeba, że nie jest tak, iż jeśli nie odpowiemy na reklamację w terminie, bądź zrobimy to w sposób niewłaściwy, a klient zgłaszając niezgodność towaru z umową zażyczył sobie wymiany samochodu na nowy to jesteśmy z automatu zobowiązani do jego wymiany, ponieważ na podstawie art. 7a ust. uznaliśmy gwarancję. W zasadzie zarówno orzecznictwo jak i doktryna są zgodne, że brak odpowiedzi, niedochowanie terminu lub niezachowanie formy skutkują przeniesieniem ciężaru dowodu z klienta na przedsiębiorcę. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej tylko to, że na etapie sporu sądowego to przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, że sprzedany towar jest zgodny z umową zaś klientowi nie przysługują uprawnienia z ustawy. Skrajne stanowisko przedstawiona na początku akapitu zostało jednoznacznie odrzucone.

Z drugiej strony przypomina mi się sytuacja, w której – jeszcze na podstawie przepisów o rękojmi z k.c. – dowiedziałem się od pracownika o tym, że klient zgłaszał reklamację na podstawie przepisów o rękojmi. Niestety informacja ta dotarła do mnie na etapie, w którym spór już poważnie wyeskalował. Doradca serwisowy zgłoszenie reklamacyjne dotyczące pojazdu uznał za tak niedorzeczne, że bez jakiejkolwiek odpowiedzi odłożył je na dno szuflady. Przypomniał sobie o nim dopiero po tym jak otrzymaliśmy pismo od radcy prawnego niezadowolonego klienta.

Sugestia:

– pilnować terminów odpowiedzi na zgłoszenia reklamacyjne,

– zachować formę pisemną odpowiedzi na reklamację lub przekazać ją w formie stałego nośnika danych (np. pendrive, płyta CD/DVD),

– uczulić zarówno handlowców jak i doradców serwisowych, że nie ma „bezsensownych i niedorzecznych reklamacji”,

– choć przepisy tego nie wymagają, sugerowałbym w odpowiedzi na reklamację ustosunkować się do uwag klienta, tzn. oświadczyć czy taka reklamacja jest uznana, przyjęta czy też nie, a może zgłoszenie konsumenta w ogóle nie traktujemy jako przypadek niezgodności towaru z umową.

2. Powtórna próba naprawy pojazdu

W praktyce funkcjonowania w branży automotive dużą wagę należy nadać przesłance opisanej w art. 43e ust. 1 pkt 4) u.p.k. Jeśli brak zgodności z umową występuje, mimo że przedsiębiorca podjął się naprawy jest to podstawa do oświadczenia o obniżeniu ceny lub odstąpienia od umowy. Przy obecnym poziomie skomplikowania pojazdów w niektórych przypadkach powtórne pojawienie się usterki jest nieuniknione. Nie zawsze musi to wynikać z niskiej jakości usługi naprawczej, ale także z ograniczonych możliwości diagnostycznych. Przede wszystkim jednak z coraz bardziej skomplikowanych towarów – w naszym przypadku pojazdów – wprowadzanych na rynek. Zdaje się, że właśnie te uregulowania mogą stać się główną podstawą roszczeń, „co bardziej zaradnych” konsumentów. Na szczęście pewne wskazówki interpretacyjne zawiera motyw 52 Preambuły Dyrektywy w myśl którego: „ (…) Jeżeli sprzedawca podjął działania w celu doprowadzenia towarów do zgodności z umową, ale brak zgodności z umową ujawnia się ponownie, należy obiektywnie ustalić, czy konsument powinien zaakceptować dalsze próby doprowadzenia towarów do zgodności z umową przez sprzedawcę, z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy, takich jak rodzaj i wartość towarów oraz charakter i znaczenie braku zgodności z umową. W szczególności w przypadku kosztownych lub skomplikowanych towarów mogłoby być uzasadnione umożliwienie sprzedawcy podjęcia kolejnej próby zaradzenia brakowi zgodności z umową (…)”.

Wobec powyższego roszczenia przewidziane w art. 43e ust.1 pkt 4) nie będą automatycznie prowadziły do masowego odstępowania od umowy czy też obniżenia cen zakupionych pojazdów.

Sugestia:

– w przypadku napraw skomplikowanych należy sytuację wytłumaczyć klientowi,

– być może sposobem na uniknięcie roszczeń związanych z ponowną naprawą jest wprowadzenie praktyki okresu „jazdy diagnostycznej” przez klienta – nieskuteczność naprawy zwykle objawia się dość szybko w toku eksploatacji; naprawę można by uznać za zamkniętą np. po 3-5 dniach po odbiorze pojazdu przez klienta.

3. Usterka czy cecha? Naprawiać, odmawiać czy zaprzeczyć istnieniu niezgodności?

W ciągu kilkunastu lat spotkałem się z licznymi przypadkami, w których pewna cecha pojazdu traktowana była przez klienta jako wada. Kiedy klient słyszał, że analogicznie problematyczna kwestia wygląda w każdym innym egzemplarzu czasem stwierdzał, że jest to wada konstrukcyjna pojazdu którą on chce zgłosić, żeby producent podjął działania, które „doprowadzą jego samochód do użyteczności”. W rzeczywistości były to subiektywne przejawy niezadowolenia klienta z jakiegoś aspektu zakupionego pojazdu, które absolutnie nie mogły być traktowane jako wada (teraz powiedzielibyśmy niezgodność z umową) zakupionego samochodu. Żeby przybliżyć czytelnikowi sytuację o których piszę podam przykłady z praktyki. Każdy z nich dotyczył pojazdu nowego – prosto z salonu.

Klient zgłaszał, że:

– przy prędkości 180 km/h płyn ze spryskiwaczy ma formę aerozolu i jego znaczna część trafia poza szybę,

– pojazd pali 2l/100 km więcej niż sąsiada a waży tyle samo,

– samochód jest głośniejszy niż ten, który poprzednio użytkował,

– zagłówek samochodu jest za bardzo przesunięty do przodu.

Na marginesie dodam, że ta ostatnia sprawa trafiła nawet przed sąd i biegły musiał się wypowiadać w kwestii czy w modelu, który sprzedany został na świecie w nakładach kilkumilionowych, zagłówek jest pod odpowiednim kątem czy też nie.

Nie piszę o powyższych przypadkach w formie anegdoty, ale żeby zwrócić uwagę na jedną sprawę. Wydaje się, że profesjonalny sprzedawca powinien się odnieść nawet do najbardziej niedorzecznych reklamacji klientów i zrobić to w sposób odpowiedni. Wymaga podkreślenia, że ustawa w art. 43d ust. 2 stanowi, iż: „jeżeli naprawa i wymiana są niemożliwe lub wymagałyby nadmiernych kosztów dla przedsiębiorcy, może on odmówić doprowadzenia towaru do zgodności z umową”. Powyższe zaś uprawnia konsumenta do skorzystania na podstawie art. 43e ust 1 pkt 1) do złożenia oświadczenia o obniżeniu ceny albo odstąpienia od umowy. Dlatego w sytuacjach, w których nie mamy wątpliwości, że uwagi konsumenta są jedynie jego subiektywnymi przejawami niezadowolenia z produktu nie powinno się odmawiać doprowadzenia towaru do zgodności z umowa, ale po prostu stwierdzać brak takiej niezgodności.

Sugestia:

– odpowiadać na reklamacje pisemnie,

– jednoznacznie rozróżnić odmowę doprowadzenia towaru do zgodności z umową od stwierdzenia braku niezgodności towaru z umową.

  • Jazda testowa a próbka i wzór

Art. 43b ust. 2 pkt 4) u.p.k. stanowi, że towar, aby został uznany za zgodny z umową, musi być takiej samej jakości jak próbka lub wzór, które przedsiębiorca udostępnił konsumentowi przed zawarciem umowy, i odpowiadać opisowi takiej próbki lub takiego wzoru. O ile w przypadku samochodów używanych klient może przetestować zwykle w trasie konkretny pojazd – ten którym jest zainteresowany, o tyle sprawa komplikuje się nieco w przypadku pojazdów nowych. Szczególnie kiedy klient decyduje się na zakup pojazdu, który ma być dopiero wyprodukowany, a decyzja zakupowa podejmowana jest w oparciu o wiedzę z Internetu, katalogów i… jazdę testową.

Importerzy co do zasady wymagają, aby jako pojazdy testowe użytkowane były wysokie wersje wyposażeniowe. Nierzadko stawiają także warunki dotyczące silników czy skrzyń biegów. Myślę, że każdy z doświadczonych handlowców musiał kiedyś usłyszeć od klienta frazę „ale ten na testówce to lepiej jechał”. Nie ma się co dziwić, skoro klient kupił 100 konną wolnossącą benzynę, a samochód testowy, którym jeździł przed zakupem był wyposażony w 200 konnego diesla bi-turbo. Z drugiej strony wymaganie od dealera udostępnienia do testu wszystkich możliwych wersji wyposażeniowych, silnikowych itd., tak aby konsument potestował dokładnie to co zamówi jest po prostu niemożliwe. Problemu w pełni nie rozwiązują tzw. tablice dealerskie. Nie zawsze bowiem na stocku znajdą się wszystkie możliwe kompletacje pojazdu oferowane przez producenta.

Omawiany wymóg zgodności należy do kategorii wymogów obiektywnych. Dlatego najprostszym sposobem na uniknięcie mniej czy bardziej zasadnych roszczeń jest osobne jasne uregulowanie kwestii odmienności kupowanego pojazdu od pojazdu, który był testowany przez klienta.

Sugestia:

– wprowadzić do wzorców umów sprzedaży jasną informację o tym, że samochód kupowany odbiega od pojazdu z jazdy testowej z konkretnych względów. Informacja powinna zostać osobno, świadomie podpisana przez klienta przed zakupem.

  • Samochody z innych rynków i ich funkcjonalność

Poniższy punkt odnosić się będzie przede wszystkim samochodów używanych, ale potrafię przypomnieć sobie także sytuacje, kiedy mógłby mieć zastosowanie także do pojazdów nowych.

Na przestrzeni ostatnich lat dużą popularnością zaczęły cieszyć się pojazdy pochodzące ze Stanów Zjednoczonych. Te same modele pod wieloma względami odbiegają one od tych produkowanych na rynek europejski. Dotyczy to nie tylko układów napędowych, ale elementów wyposażenia i ich funkcjonalności. Niekiedy ten sam model może mieć niezauważalne na pierwszy rzut oka różnice w elementach blacharskich (np. minimalnie inna pokrywa bagażnika przystosowana do kwadratowej tablicy rejestracyjnej). Różnice te mogą powodować to, że w niektórych sytuacjach poszczególne elementy wyposażenia pojazdu nie będą mogły spełniać swojej funkcji.

Przykłady, z którymi sam się spotkałem to nawigacje, do których nie dało się wgrać europejskich map albo gniazdko elektryczne w bagażniku na prąd przemienny o napięciu 115 V, nie zaś na stały o napięciu 220 V jak to miało miejsce w wersjach produkowanych na Europę. I tak dla przykładu, jeśli umowa zawiera specyfikację samochodu zawierającą także nawigację oraz gniazdko w bagażniku to w istocie opis towaru będzie zgodny z umową. Natomiast moją wątpliwość budzić będzie to czy opisane elementy wyposażenia będą spełniały kryterium funkcjonalności. Wśród subiektywnych elementów zgodności towaru z umową wymienionych w art. 43b ust. 1 pkt 1) u.p.k. są: opis, rodzaj, ilość, jakość, kompletność i funkcjonalność. Inaczej mówiąc opisując w umowie elementy wyposażenia trzeba mieć świadomość tego, że elementy składowe pojazdu powinny mieć funkcjonalność, którą od nich można oczekiwać. Mało komu w Polsce potrzebna jest nawigacja zablokowana na obrazie małej wsi gdzieś Newadzie czy gniazdko elektryczne, do którego nawet nie da się włożyć wtyczki, nie wspominając o jego nieprawidłowym napięciu.   

W przypadku samochodów nowych przypominam sobie sytuację, w której jeden z producentów szeroko informował o wyposażeniu swoich pojazdów w system, który m.in. pozwalał lokalizować pojazd za pomocą dedykowanej aplikacji i w pewnej mierze zarządzać pojazdem zdalnie. System był opisywany na stronie producenta, a jego nazwa zamieszczona w katalogach i ofertownikach, z których korzystali handlowcy. Problem polegał na tym, że większość opisywanych funkcjonalności nie działała na rynku polskim. W świetle obecnych przepisów sprzedaż pojazdu z systemem, który nie funkcjonuje będzie implikować odpowiedzialność przedsiębiorcy.

Z praktyki kojarzę także sytuację sprzed kilku lat, w której systemy AndroidAuto i Apple CarPlay działały w samochodach jednego z producentów tylko po podłączeniu smartfona przewodem do portu USB. Czy takie rozwiązanie spełnia kryterium funkcjonalności tych systemów? Mam wątpliwość.

Sugestia:

– pomijać, a w zasadzie nie włączać w treść umów sprzedaży elementów wyposażenia pojazdu, które nie spełniają swoich funkcji,

– jasno komunikować w umowie rzeczywiste ograniczenia funkcjonalności poszczególnych elementów.

6. Wydłużony termin odpowiedzialności

               Co prawda art. 43c ust. 1 ogranicza termin odpowiedzialności przedsiębiorcy do 2 lat od chwili dostarczenia towaru. Jednak, gdy termin przydatności towaru do użycia, określony przez przedsiębiorcę, jego poprzedników prawnych lub osoby działające w ich imieniu, jest dłuższy to odpowiedzialność za zgodność towaru z umową rozciągnięta jest na ten okres. Zapewnienie o przydatności do użycia może być przekazane ustnie lub pisemnie. Warunkiem jest, aby ten termin został określony jednoznacznie. Nie ma możliwości określić daty przydatności samochodu. Jednak, gdy producent udziela gwarancji na 3, 5 czy 7 lat? Przecież ze swojej istoty przydatność pojazdu nie będzie krótsza niż okres gwarancji, a ta co do zasady upływa w konkretnym, zapisanym zwykle w dokumencie gwarancyjnym dniu. Coś mi mówi, że wspomniany przepis doczeka się twórczego rozwinięcia w orzecznictwie na podstawie roszczeń konsumentów, którzy będą dochodzić swoich roszczeń stwierdzając, że przydatność do użycia ich pojazdu znacząco przekraczała 2 lata, co wynikało z zapewnień gwaranta (producenta).

               Powyższy wpis będzie miał charakter częściowo „otwarty” tzn. w miarę możliwości będę próbował dodać kolejne punkty „z praktyki” ewentualnie spostrzeżenia co do możliwych skutków funkcjonowania omawianych regulacji w branży samochodowej.

Na koniec warto jeszcze raz zaznaczyć, że przepisy u.p.k., zgodnie z ustawą prowadzającą zmiany, stosuje się do umów zawartych po 1 stycznia 2023 roku. Wtedy to implementacja weszła w życie. Sam względnie niedawno popełniłem błąd, sugerując się datą pierwszej rejestracji pojazdu (2022 r.) zacząłem tworzyć pisma w oparciu o przepisy dotyczące rękojmi, które znajdują się w księdze trzeciej tytułu XI działu II k.c., które dotychczas miały zastosowanie.


[1] Dz.U.2023.2759

781 607 246