<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="https://mdrapala.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://mdrapala.pl/</link>
	<description>Obsługa prawna branży motoryzacyjnej</description>
	<lastBuildDate>Tue, 30 Jun 2026 12:15:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.5</generator>

<image>
	<url>https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/05/cropped-fav-32x32.png</url>
	<title></title>
	<link>https://mdrapala.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Samochód stoi pół roku, bo importer nie ma części. Case study.</title>
		<link>https://mdrapala.pl/brak-czesci-do-naprawy/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/brak-czesci-do-naprawy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2026 10:37:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[brak części]]></category>
		<category><![CDATA[marka chińsa]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność delaera]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialnosć importera]]></category>
		<category><![CDATA[R2R]]></category>
		<category><![CDATA[right to repair]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=1029</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wstęp Do kancelarii w krótkim czasie zgłosiły się dwie osoby, które kupiły nowe samochody tej samej, w sumie nie tak [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/brak-czesci-do-naprawy/">Samochód stoi pół roku, bo importer nie ma części. Case study.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1029" class="elementor elementor-1029">
				<div class="elementor-element elementor-element-ab45a7b e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="ab45a7b" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-8178a4a elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="8178a4a" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									<h5>Wstęp</h5><p>Do kancelarii w krótkim czasie zgłosiły się dwie osoby, które kupiły nowe samochody tej samej, w sumie nie tak nowej na polskim rynku marki z Dalekiego Wschodu. Oba auta zostały kupione około półtora roku temu. Oba uczestniczyły później w kolizjach. Jeden pojazd był naprawiany z OC sprawcy, drugi z autocasco. I w obu przypadkach pojawił się ten sam problem: <strong>samochody od kilku miesięcy nie mogą zostać naprawione.</strong></p><p>I tu ważne zastrzeżenie: problemem nie jest to, że ubezpieczyciele odmawiają zapłaty za naprawę. Problem jest inny. <strong>Naprawa nie posuwa się do przodu, bo warsztat naprawczy nie ma części.</strong></p><p>Nie chodzi przy tym o skomplikowane elementy elektroniczne, baterię wysokiego napięcia albo nietypowy moduł sterujący. Chodzi o zupełnie podstawowe części blacharskie i nadwoziowe, bo brak części zamiennych dotyczy takich elementów jak zderzak, maska, błotnik i podobne elementy.</p><p>Pierwsza szkoda miała miejsce w grudniu 2025 r., tuż przed świętami. Druga — w styczniu 2026 r. Mamy połowę czerwca 2026 r., a pojazdy nadal nie wróciły do użytkowania.</p><p>Brak części zamiennych importer tłumaczy się przerwanymi łańcuchami dostaw. Klienci mają jednak uzasadnione wątpliwości, czy rzeczywiście chodzi o nadzwyczajną sytuację na rynku, czy raczej o słabą organizację zaplecza częściowego, „<em>a może producent sprzedaje części z magazynów na innych rynkach, gdzie jest to bardziej opłacalne</em>” – spekuluje jeden z nich. Dodatkowo importer próbuje dosyłać części używane, wymontowane z innych pojazdów, na co wskazują ślady pierwszego montażu. Klienci nie chcą się na to zgodzić.</p><p>Sytuacja jest tym ciekawsza, że w zasadzie bezpośrednio przed zakupem aut przedstawiciel producenta chwalił się uruchomieniem europejskiego magazynu centralnego i szybką dostępnością części. W zasadzie w jednej chwili kilka pism i portali branżowych informowało o nowym magazynie europejskim, który miał gwarantować wysoką dostępność części i ich szybką dostawę. Co poważniejsze portale motoryzacyjne przedstawiając tę wiadomość podawały, że źródłem informacji jest dział PR importera. W Internecie miała pojawiać się natomiast reklama o treści: „Części do marki X są zawsze dostępne”. Do reklamy dokopał się jeden z klientów. Sam z resztą twierdził, że zapewnienia o tym, że dostępność części zamiennych jest zupełnie niezagrożona była jednym z kryteriów wyboru tej konkretnie marki.</p><p>Aspekt dostępności części zamiennych przy zakupie pojazdów europejskich, amerykańskich czy azjatyckich o ugruntowanej pozycji w Europie jest w zasadzie pomijalny przez kupujących. Ten fakt traktuje się jak oczywistość. Ten aspekt przy zakupie nowych pojazdów „starych marek” nie jest kryterium wyboru, bo <strong>za całkowicie naturalne uważa się, że zderzak czy błotnik dojedzie w 1-2 dni.</strong> Zdarza się, że na konkretny element trzeba poczekać, np. ze względu na to, że jest mało rotujący, ale to wyjątek od reguły.</p><p>Jak jest natomiast w przypadku nowych, raczkujących w Europie marek? Tych, które dopiero wchodzą na polski rynek i których sieć sprzedaży i logistyka na kontynencie jest dopiero w budowie? Czy klienci w opisanych na wstępie sytuacjach mają jakiekolwiek prawa? Tak. I to na kilku płaszczyznach</p><h5><span style="font-size: 1rem; font-style: inherit;">1. </span><strong style="color: #1e293b; font-family: 'Playfair Display', serif; font-size: 1rem; font-style: inherit;">Przede wszystkim &#8211; to nie jest sprawa przeciwko ubezpieczycielowi</strong></h5><p>W wielu sprawach powypadkowych pierwszym przeciwnikiem klienta jest ubezpieczyciel. Tu sytuacja wygląda inaczej.</p><p>W obu opisanych powyżej przypadkach ubezpieczyciel przyjął odpowiedzialność, zatwierdził kosztorys, nie kwestionuje konieczności naprawy. Dlatego to nie on, nie jego działania są głównym źródłem problemu. Problem polega na tym, że <strong>nowy samochód, który oficjalnie sprzedano w Polsce, nie może zostać naprawiony przez wiele miesięcy z powodu braku części zamiennych &#8211; i to tych elementarnych.</strong></p><p>Ubezpieczenie jest więc tylko tłem. Szkoda komunikacyjna ujawniła problem, który prawdopodobnie istniał wcześniej: <strong>brak realnej dostępności części i brak sprawnie działającego systemu obsługi posprzedażowej.</strong></p><p>I nie mówimy tu o sytuacji, w której producent ogłasza kampanię serwisową na EGR czy wiązkę reflektorów i cała Europa czeka, bo dziesiątki tysięcy pojazdów w jednej chwili potrzebują naprawy tego samego podzespołu. Mówimy o elementach blacharskich, powszechnie uszkadzanych w przypadku kolizji samochodowej. Klient kupujący nowy samochód nie zakłada, że po pierwszej kolizji auto będzie stało pół roku, bo importer nie ma maski, zderzaka albo błotnika. Nie jest to normalne ryzyko użytkownika. To dotyczy samej wartości samochodu i sensu jego zakupu.</p><h5><strong>2.1 Czy samochód bez dostępnych części jest zgodny z umową? Przypadek konsumenta.</strong></h5><p>W przypadku klientki, która jest konsumentką, podstawowe znaczenie ma ustawa o prawach konsumenta. Od 2023 r. w relacjach konsumenckich nie mówimy już klasycznie o rękojmi, lecz o odpowiedzialności sprzedawcy za brak zgodności towaru z umową.</p><p>Samochód ma być zgodny z umową nie tylko dlatego, że w dniu wydania odpala, jeździ i hamuje, a klimatyzacja działa. Ustawa mówi także o takich cechach jak <strong>jakość, funkcjonalność, przydatność do zwykłego celu, trwałość, bezpieczeństwo oraz cechy, których konsument może rozsądnie oczekiwać (art. 43b ust. 1 pkt 1 u.p.k.)</strong>. Poza tym taki samochód ma mieć cechy <strong>jakie są typowe dla towaru tego rodzaju i których konsument może rozsądnie oczekiwać (art. 43b ust. 2 pkt 1 u.p.k.)</strong>., biorąc pod uwagę charakter towaru oraz <strong>publiczne zapewnienie złożone przez przedsiębiorcę</strong> <strong>w szczególności w reklamie,</strong> co nie jest bez znaczenia uwzględniając reklamę, którą posługiwał się sam importer – o czym niżej.</p><p>Dlatego moim zdaniem, w przypadku klienta będącego konsumentem, można próbować bronić tezy, że jedną z cech, których konsument rozsądnie oczekuje od nowego samochodu oficjalnie sprzedawanego w Polsce, jest jego <strong>realna naprawialność.</strong> Podkreślam &#8211; nie chodzi o to, żeby sprzedawca nowego samochodu (dealer) odpowiadał za samą kolizję. Kolizję spowodowała osoba trzecia albo sam klient. To nie jest wada pojazdu.</p><p>Chodzi o coś innego<strong>: kolizja ujawniła, że samochód nie ma realnego zaplecza częściowego</strong>. Jeżeli auta nie da się naprawić przez pół roku, bo brakuje podstawowych elementów nadwozia, to można postawić pytanie, <strong>czy taki pojazd w ogóle miał cechy, których konsument mógł rozsądnie oczekiwać w chwili zakupu. </strong> </p><p>Inaczej mówiąc: klientka czy klient nie reklamuje uszkodzonego zderzaka. Klientka reklamuje fakt, że kupiła samochód marki, która miała być normalnie serwisowalna i naprawialna, a w praktyce po typowej szkodzie komunikacyjnej okazuje się, że naprawa jest fikcją.</p><p>Oczywiście kolizja sama w sobie nie jest wadą samochodu. Sprzedawca będzie bronił się w ten sposób: „Auto było sprawne, a problem powstał dopiero po wypadku”.</p><p>Odpowiedź klientki może jednak brzmieć inaczej:</p><p>„Kolizja nie stworzyła problemu z dostępnością części. Kolizja jedynie ujawniła, że pojazd wprowadzony na polski rynek nie ma realnego zaplecza częściowego, choć sprzedawano go jako normalnie serwisowalny samochód oficjalnej marki”.</p><p>To jest argument nowy i nieoczywisty, ale warty wykorzystania. Zwłaszcza gdy samochód ma półtora roku, a więc problem ujawnił się przed upływem dwóch lat od wydania pojazdu. W takim okresie konsument korzysta z korzystnego domniemania, że brak zgodności istniał już w chwili dostarczenia towaru, chyba że przedsiębiorca udowodni inaczej albo domniemania nie da się pogodzić z charakterem braku zgodności.</p><p><strong style="font-size: 1.2em;">3. Czy samochód bez dostępnych części jest dotknięty wadą fizyczną? Przypadek przedsiębiorcy.</strong></p><h5><strong>3.1 Uprawnienia w leasingu</strong></h5><p>Sytuacja klienta, który ma samochód w leasingu, jest bardziej skomplikowana niż sytuacja klasycznego konsumenta, który kupił samochód na siebie. W leasingu właścicielem pojazdu jest finansujący, czyli firma leasingowa. To ona zawarła umowę sprzedaży ze sprzedawcą. Korzystający, czyli klient leasingowy, używa samochodu i spłaca raty, ale nie jest kupującym w umowie sprzedaży. To ma bardzo praktyczne znaczenie. Jeżeli firma leasingowa kupiła pojazd od dealera, a następnie oddała go klientowi do używania, to uprawnienia z tytułu wad rzeczy co do zasady przechodzą na korzystającego. Nie oznacza to jednak, że korzystający staje się konsumentem w relacji ze sprzedawcą. On wykonuje uprawnienia, które przysługiwały finansującemu, a finansujący jest przedsiębiorcą. Dlatego w takim układzie najczęściej nie stosujemy ustawy o prawach konsumenta. Stosujemy przepisy kodeksu cywilnego o rękojmi, czyli m.in. art. 556 i następne k.c.</p><p>Nie jest celem tego wpisu opis uprawnień rękojmianych leasingobiorcy, ale po krótce można powiedzieć, ża korzystający może zasadniczo wykonywać wobec sprzedawcy uprawnienia z tytułu wad rzeczy, które przysługiwały finansującemu. W praktyce może więc żądać na przykład: usunięcia wady, wymiany rzeczy na wolną od wad (tu zastrzeżenie – warunek zakupu pojazdu nowego, z zerowym przebiegiem), obniżenia ceny a poza tym naprawienia szkody w granicach przewidzianych przepisami o rękojmi (art. 560, 561 i 566 k.c.).</p><p>Najważniejsze ograniczenie dotyczy odstąpienia od umowy sprzedaży. Korzystający nie może samodzielnie odstąpić od umowy sprzedaży zawartej między dealerem a leasingodawcą. Może natomiast żądać, aby finansujący odstąpił od tej umowy, jeżeli takie uprawnienie rzeczywiście przysługuje finansującemu. To istotne, bo w razie odstąpienia przez leasingodawcę od umowy ze sprzedawcą umowa leasingu wygasa, ale rozliczenie leasingu może być dla klienta finansowo bolesne. Trzeba więc bardzo ostrożnie sprawdzić umowę leasingu, OWUL i możliwe skutki podatkowe oraz finansowe. W takiej sytuacji chyba każdy prawnik motoryzacyjny ma swoje własne metody aby klienta nie wsadzić na przysłowiową minę w związku z odstąpieniem od umowy i wygaśnięciem leasingu.</p><h5><strong>3.2 Czy brak dostępności części może być wadą z art. 556¹ k.c.?</strong></h5><p>Moim zdaniem taką argumentację można próbować budować, ale trzeba ją sformułować bardzo precyzyjnie. Nie pisałbym też, że wadą jest wyłącznie to, że w czerwcu 2026 r. akurat nie ma zderzaka albo błotnika. Sprzedawca natychmiast odpowie: „przy sprzedaży samochód był sprawny, a problem powstał dopiero później”. Kwestie chwili występowania wady zarysuję jeszcze w następnej części tekstu, bo jest istotna. Wadę trzeba pewnie ująć inaczej.</p><p>Wadą może być <strong>brak cechy, którą pojazd tego rodzaju powinien mieć ze względu na swoje przeznaczenie i okoliczności sprzedaży</strong>: realnej naprawialności oraz normalnej dostępności podstawowych części zamiennych. Bo co innego może oznaczać kodeksowy zapis stanowiący, że wadą fizyczną jest „brak właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia”? Poza dyskusją jest to, że samochód osobowy nie jest produktem jednorazowym. Jego normalne przeznaczenie obejmuje wieloletnią eksploatację, serwisowanie i naprawy. W realiach rynku motoryzacyjnego oczywiste jest również to, że pojazdy uczestniczą w kolizjach i wymagają napraw blacharskich. Dlatego marka wprowadzająca samochody do oficjalnej sprzedaży w Polsce powinna zapewniać dostępność elementarnych części powypadkowych, takich jak zderzak, maska czy błotnik. Jeżeli po półtora roku od zakupu okazuje się, że takich części nie można uzyskać przez wiele miesięcy, to problem nie dotyczy wyłącznie jednej dostawy. Może świadczyć o tym, że samochód od początku był produktem o innej wartości użytkowej i rynkowej niż ta, którą przedstawiano klientowi. Wydaje się, że przed sądem można bronić tezy zgodnie z którą brak części zamiennych, o charakterze systemowym a w efekcie nienaprawialność pojazdu jest wadą fizyczną w rozumieniu k.c.</p><h5><strong>3.3 Czy zapewnienie producenta/importera działa w rękojmi B2B tak samo jak w sprawie konsumenckiej?</strong></h5><p>Nie do końca. W obecnym modelu konsumenckim publiczne zapewnienia przedsiębiorcy, jego poprzedników prawnych lub osób działających w ich imieniu mają wyraźne znaczenie przy ocenie zgodności towaru z umową. W kodeksowej rękojmi regulacja jest mniej wygodna dla leasingobiorcy, zwłaszcza gdy kupującym była firma leasingowa. Art. 556¹ k.c. mówi wprost o właściwościach, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego. Kupującym był leasingodawca, nie korzystający.</p><p>Dlatego w leasingu trzeba ustalić, do kogo skierowane było zapewnienie. Jeżeli zapewnienie o dostępności części było elementem publicznej reklamy importera, a nie indywidualnego zapewnienia złożonego leasingodawcy, sprzedawca może twierdzić, że nie było to „zapewnienie sprzedawcy wobec kupującego” w rozumieniu kodeksowym.</p><p>Można próbować argumentować, że transakcje leasingowe w branży motoryzacyjnej są często ekonomicznie aranżowane dla konkretnego korzystającego. Dealer wie, że finansujący kupuje pojazd nie dla siebie, lecz dla oznaczonego użytkownika. Jeżeli cały proces sprzedażowy był skierowany do korzystającego, a leasingodawca pełnił rolę finansującą (a tak jest bardzo często), to zapewnienia składane korzystającemu nie powinny być całkowicie obojętne dla oceny właściwości rzeczy i okoliczności zawarcia umowy<strong>. To będzie jednak bardziej sporne niż w sprawie konsumenckiej.</strong></p><h5><strong>3.4 Jak budować argumentację w leasingu?</strong></h5><p>W sprawie leasingowej nie budowałbym argumentu wyłącznie na publicznej reklamie. Bo czuję tutaj grząski. Budowałbym go szerzej:</p><ol><li>samochód został wprowadzony do oficjalnej sprzedaży w Polsce;</li></ol><p>dealer i importer oferowali pojazd jako normalny samochód użytkowy, nadający się do zwykłej eksploatacji;2. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">normalna eksploatacja samochodu obejmuje serwisowanie i naprawy, w tym naprawy powypadkowe;</span></p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">2. chodzi o części elementarne, nie egzotyczne: zderzak, maskę, błotnik;</span></p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">3. brak części trwa wiele miesięcy;</span></p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">4. problem dotyczy więcej niż jednego klienta tej samej marki;</span></p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">5. importer próbuje dostarczać części używane, co może świadczyć o braku prawidłowego kanału dostaw nowych części;</span></p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">6.wcześniej komunikowano rynkowi, że części są dostępne, a nawet „zawsze dostępne”;</span></p><p>w rezultacie samochód nie miał cechy, której można oczekiwać od auta oficjalnie oferowanego w Polsce: realnej naprawialności. W takim ujęciu reklama nie jest jedyną podstawą odpowiedzialności, ale wzmacnia ocenę, jakie właściwości samochód powinien mieć i jakie oczekiwania były uzasadnione. Co nie zmienia faktu, że dla podążania taką drogą dobrze byłoby mieć kilku innych użytkowników pojazdu, którzy problem niedostępności części odczuli osobiście w chwili, kiedy my kupowaliśmy pojazd.</p><h5><strong>3.5 Co może zrobić klient leasingowy?</strong></h5><p>Po pierwsze, powinien <strong>niezwłocznie zawiadomić sprzedawcę</strong> i finansującego o ujawnionej wadzie, czyli o braku realnej możliwości naprawy pojazdu z powodu niedostępności podstawowych części.</p><p>Po drugie, powinien zgłosić wobec sprzedawcy roszczenia z rękojmi wykonywane jako korzystający z leasingu. Najbezpieczniej żądać usunięcia wady, czyli zapewnienia nowych, właściwych części w rozsądnym terminie oraz wykonania naprawy zgodnej z technologią producenta.</p><p>Po trzecie, powinien wezwać finansującego do współdziałania, zwłaszcza jeżeli rozważane są dalej idące roszczenia, takie jak odstąpienie od umowy sprzedaży.</p><p>Po czwarte, powinien sprawdzić, czy umowa leasingu albo OWUL nie przewiduje obowiązku dalszego płacenia rat mimo niemożliwości korzystania z pojazdu (a zapewne tak właśnie jest). Samo wykonywanie uprawnień z rękojmi wobec sprzedawcy nie zwalnia automatycznie z rat leasingowych.</p><p>Po piąte, powinien zabezpieczyć pełny materiał dowodowy: reklamy, korespondencję, potwierdzenia zamówienia części, informacje o braku terminu dostawy, propozycje używanych części, stanowisko warsztatu i importera oraz dowody podobnych przypadków – świadków.</p><h5><strong>3.6 Największe ryzyka w leasingu</strong></h5><p>Pierwsze ryzyko: sąd może uznać, że brak części zamiennych ujawnił się dopiero po sprzedaży i nie wynikał z przyczyny istniejącej w pojeździe w chwili przejścia niebezpieczeństwa. Więc w istocie nie mamy możliwości dochodzenia roszczeń rękojmianych.</p><p>Drugie ryzyko: sprzedawca może twierdzić, że publiczna reklama importera nie była zapewnieniem złożonym kupującemu, czyli firmie leasingowej.</p><p>Trzecie ryzyko: w relacji B2B rękojmia mogła zostać ograniczona albo wyłączona. Trzeba sprawdzić umowę sprzedaży między dealerem a finansującym, o ile jest dostępna oraz dokumenty leasingowe.</p><p>Czwarte ryzyko: nawet skuteczne wykonywanie roszczeń wobec sprzedawcy nie oznacza automatycznego zawieszenia rat leasingowych.</p><p>Piąte ryzyko: odstąpienie od umowy sprzedaży może doprowadzić do wygaśnięcia leasingu, ale rozliczenie z finansującym może być niekorzystne dla korzystającego.</p><p>Szóste ryzyko: leasingobiorca powinien poinformować sprzedawcę o wadzie niezwłocznie po jej stwierdzeniu; Czy dopiero sześciomiesięczna naprawa opóźniania ze względu na brak części może być uznana za wadę, czy też takiego przekonania można było nabrać już wcześniej?</p><h5><strong>3.7 Najmocniejsza teza dla klienta leasingowego</strong></h5><p>Najmocniejsza teza brzmi następująco:</p><p>Samochód sprzedany jako pojazd oficjalnej marki obecnej na polskim rynku powinien mieć realne zaplecze częściowe pozwalające na normalną naprawę po typowej szkodzie komunikacyjnej. Brak możliwości uzyskania przez wiele miesięcy podstawowych części, takich jak zderzak, maska czy błotnik, może świadczyć o braku właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na swoje przeznaczenie i okoliczności sprzedaży. Kolizja nie jest wadą pojazdu, ale ujawniła wadę istniejącą wcześniej: brak realnej naprawialności samochodu w normalnym obrocie.</p><h5><strong>4.1 Chwila powstania wady — największy problem procesowy</strong></h5><p>Najtrudniejszy punkt całej sprawy, co wstępnie sygnalizowałem powyżej, dotyczy chwili, w której wada musi istnieć, żeby dawać kupującemu (ew. leasingobiorcy) uprawnienia rękojmiane czy też z tytułu niezgodności z umową. Zgodnie z kodeksem cywilnym sprzedawca odpowiada z rękojmi za wady, <strong>które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa</strong> na kupującego albo wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili. Uznajmy, że chodzi o moment wydania samochodu nabywcy. W ustawie o prawach konsumenta mówi się analogicznie o braku zgodności towaru z umową istniejącym <strong>w chwili dostarczenia towaru.</strong></p><p>Wydaje się, iż oznacza to, że nie wystarczy wykazać, że części nie ma dzisiaj. Trzeba pokazać, że obecny brak części jest skutkiem przyczyny istniejącej już przy sprzedaży samochodu.</p><p>I tu są możliwe dwa warianty.</p><h5><strong>4.2 Wariant pierwszy: części faktycznie nie były realnie dostępne już przy sprzedaży</strong></h5><p>To wariant najmocniejszy. Jeżeli w chwili sprzedaży marka nie miała realnie działającego systemu dystrybucji części, a zapewnienia o magazynie europejskim i stałej dostępności części były bardziej marketingiem niż rzeczywistością, to można twierdzić, że wada istniała już wtedy.  W takim ujęciu późniejsza kolizja nie stworzyła wady. Ona tylko ją ujawniła.</p><p>Jeden z klientów dokonał zakupu w kwietniu 2025 roku drugi zaś w maju 2025 roku. Oba samochody w dniu wydania jeździły, ale już wtedy były obciążone cechą negatywną: brakiem rzeczywistego zaplecza częściowego pozwalającego na normalną naprawę. To podobne do sytuacji, w której rzecz działa przez pewien czas, ale później ujawnia się problem mający źródło w jej konstrukcji, produkcji albo organizacji świadczenia, która istniała od początku.</p><p>Dowodowo trzeba byłoby wykazać np.: brak stanów magazynowych podstawowych części w Europie już w czasie sprzedaży, brak realnych terminów dostaw, podobne przypadki innych klientów ze wskazanych wyżej terminów, opóźnienia występujące nie incydentalnie, lecz systemowo, próby ratowania napraw częściami używanymi lub wymontowanymi z innych pojazdów, rozbieżność między reklamą a rzeczywistym zapleczem importera.</p><p>W tym wariancie art. 556¹ k.c. ma sens. Samochód nie miał właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na przeznaczenie i okoliczności sprzedaży. Nie był realnie naprawialny w normalnym, rynkowym znaczeniu tego słowa.</p><h5><strong>4.3 Wariant drugi: w chwili sprzedaży części rzeczywiście były dostępne, a problem powstał później</strong></h5><p>To wariant znacznie trudniejszy. Jeżeli importer wykaże, że w chwili sprzedaży samochodu części faktycznie były dostępne, działał europejski magazyn, realizowano dostawy, a kryzys pojawił się dopiero później z przyczyn nadzwyczajnych, argument z rękojmi będzie słabszy.</p><p>Wtedy sprzedawca powie: w chwili przejścia niebezpieczeństwa samochód miał wszystkie wymagane właściwości, a późniejszy brak części wynika z okoliczności zewnętrznych, które wystąpiły po sprzedaży.</p><p>W takim układzie trudno będzie dowodzić klasycznej wady w rozumieniu art. 556¹ k.c., chyba że uda się wykazać, że przyczyna problemu mimo wszystko tkwiła w rzeczy albo w systemie obsługi marki już w chwili sprzedaży.</p><p>Sama późniejsza awaria logistyki może nie wystarczyć.</p><p>Dlatego trzeba bardzo uważać, żeby nie przegrać sprawy na prostym rozumowaniu: „części nie ma teraz, więc samochód był wadliwy półtora roku temu”. Sąd może tego nie zaakceptować.</p><h5>5.1 <strong>Reklama: „części do X są zawsze dostępne” i jej podwójne znaczenie</strong></h5><p>Z jednej strony reklama zamieszczona w sieci może okazać sięnajważniejszym dowodem może okazać najistotniejszym dowodem w sprawie o niezgodność towaru z umową. Wszak publiczne zapewnienie o dostępności części, którego dokonywał przedstawiciel producenta na Polskę nie pokrywało się z rzeczywistością. Jeżeli przed zakupem przedstawiciel producenta mówił o europejskim magazynie centralnym i szybkim dostępie do części, a jednocześnie w Internecie pojawiała się reklama dosłownie <strong>„Części do marki X są zawsze dostępne”, </strong>to klient, w szczególności konsument, ma dość mocny argument. Dla osoby kupującej samochód nowej, mniej znanej marki, marki w istocie wschodzącej na polskim rynku, dostępność części nie jest drobiazgiem. To jedna z najważniejszych informacji przy decyzji zakupowej. Według mnie taka reklama kreuje cechę pojazdu, której ten w istocie jest pozbawiony.</p><p>Kupując auto, szczególnie nowe, klient pyta sam siebie:</p><p>&#8211; czy będzie je gdzie serwisować,</p><p>&#8211; czy po kolizji da się je naprawić,</p><p>&#8211; czy części będą w Polsce albo w Europie,</p><p>&#8211; czy samochód nie straci drastycznie wartości przez brak zaplecza,</p><p>&#8211; czy gwarancja i obsługa posprzedażowa są realne, czy tylko marketingowe?</p><p>Jeżeli marka zapewniała, że części są dostępne, a po półtora roku od zakupu dwóch klientów tej samej marki czeka miesiącami na zderzaki, maski i błotniki, to trudno traktować taki przekaz jako niewinny slogan.</p><p>Po drugie natomiast reklama nieprawdziwa lub mogąca wprowadzać w błąd może stanowić nieuczciwą praktykę rynkową. Bo właśnie za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd. Praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wprost wskazuje, że <strong>działanie wprowadzające w błąd może w szczególności dotyczyć obowiązków przedsiębiorcy związanych z produktem, w tym usług serwisowych, procedury reklamacyjnej, dostawy, części, wymiany lub naprawy (art. 5 ust 3 pkt 3 p.n.p.r.)</strong>.</p><p>To bardzo pasuje do sytuacji, w której przedsiębiorca najpierw komunikuje: „części do X są zawsze dostępne”, a następnie klienci przez wiele miesięcy nie mogą naprawić samochodów.</p><p>W sprawie XVII AmA 10/21 Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów analizował reklamę usługi telekomunikacyjnej posługującą się hasłem o braku limitów. Sąd przyjął, że przeciętny konsument może rozumieć taki przekaz dosłownie, a przedsiębiorca nie może łatwo bronić się tym, że szczegóły były gdzieś w regulaminie albo że klient powinien zrozumieć reklamę mniej korzystnie dla siebie.</p><p>Analogicznie: jeżeli reklama brzmi „części do X są zawsze dostępne”, to przeciętny nabywca samochodu – konsument &#8211; może rozumieć ją jako zapewnienie realnej, szybkiej i normalnej dostępności części, a nie jako luźny slogan marketingowy bez znaczenia. Nie powinno budzić wątpliwości, że praktyka tego typu może wpływać na zachowania rynkowe.</p><p>Wskazane przepisy dają ochronę jedynie konsumentowi w rozumieniu wynikającym z brzmienia uregulowań kodeksu cywilnego. Czyli ponownie nie skorzysta z nich użytkownik samochodu będący leasingobiorcą.</p><p>Katalog roszczeń konsumenckich przewidzianych na wypadek dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej uregulowany jest w art. 12 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. W jego skład wchodzą roszczenia</p><p>1) zaniechania tej praktyki;</p><p>2) usunięcia skutków tej praktyki;</p><p>3) złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;</p><p>3a) obniżenia ceny;</p><p>4)naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności żądania <strong>unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń</strong> oraz zwrotu przez przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu;</p><p>5) zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej, ochroną dziedzictwa narodowego lub ochroną konsumentów.</p><p> Zakres roszczeń jest więc niezmiernie szeroki.</p><ol start="6"><li><strong> Czy klient musi zgodzić się na części używane?</strong></li></ol><p>Jak wskazałem na wstępie dealer, który dostarczał części zamienne warsztatowi naprawczemu po kilku miesiącach oczekiwań na dostawę zaczął przysyłać części, które nosiły ślady uprzedniego montażu. Można zgadywać, że zostały wymontowane z innych pojazdów, tych które miał na stocku. Czy klient miał obowiązek przyjąć takie części?  Co do zasady — nie zawsze.</p><p>W sprawach odszkodowawczych sądy wielokrotnie podkreślały, że naprawa ma przywrócić pojazd do stanu sprzed szkody. Jeżeli przed szkodą samochód miał części oryginalne, był młody, serwisowany zgodnie z technologią producenta i objęty gwarancją, klient ma mocny argument, że naprawa powinna być wykonana przy użyciu części nowych i oryginalnych.</p><p>W sprawie I Ca 153/19 sąd zaakceptował stanowisko, że do naprawy powinny zostać użyte części oryginalne, a tylko taka naprawa pozwala przywrócić pojazd do stanu sprzed szkody pod względem technologicznym, estetycznym i bezpieczeństwa dalszego użytkowania.</p><p>W sprawie II Ca 469/22 sąd wprost wskazał, że części używane i alternatywne nie mogły stanowić właściwego środka naprawienia szkody, jeżeli dla przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego konieczne były części oryginalne.</p><p>To ma duże znaczenie w sprawach nowych marek. Jeżeli importer zamiast nowych części proponuje części wymontowane z innych pojazdów, klient powinien żądać jasnej informacji:</p><p>&#8211; czy są to części nowe czy używane,</p><p>&#8211; jakie mają pochodzenie,</p><p>&#8211; czy są zgodne z technologią producenta,</p><p>&#8211; czy ich montaż nie naruszy gwarancji i czy same są objęte gwarancją,</p><p>&#8211; czy mają dokument sprzedaży i oznaczenie producenta,</p><p>&#8211; czy ich użycie nie obniży wartości pojazdu.</p><p>Przy samochodzie prawie nowym odmowa zgody na części używane może być całkowicie racjonalna. Ponadto zastanawiająca jest jedna rzecz. Jak pisałem na wstępie do naprawy brakowało części zupełnie bazowych tj. błotniki, maski czy zderzaki. Każdy kto miał odrobinę styczności z lakierowaniem pojazdów ma świadomość, że kolor pojazdu delikatni zmienia się w czasie. Ponadto Ten sam kolor w różnych seriach produkcyjnych pojazdu może się różnić i pewnie będzie się nieznacznie różnił. Czy dystrybutor zakładał, że dostarczone elementy lakiernicze zostaną zamontowane „z kolorem” czy zakładał ich powtórne malowanie? To pytanie zostawiam bez odpowiedzi.</p><h5><strong>6.1 Odpowiedzialność importera i dealera za reklamę: „części są zawsze dostępne”</strong></h5><p>W tej sprawie szczególnie istotny jest nie tylko sam brak części, ale wcześniejszy przekaz marketingowy marki. Jeżeli importer, producent albo dealer komunikowali klientom, że „części do X są zawsze dostępne”, a następnie okazuje się, że przez kilka miesięcy nie można uzyskać podstawowych elementów nadwozia, takich jak zderzak, maska czy błotnik, to problem może wykraczać poza zwykłe opóźnienie logistyczne.</p><p><strong>Może to być praktyka wprowadzająca konsumentów w błąd, </strong>czyli nieuczciwa praktyka rynkowa w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.  Dla przeciętnego nabywcy samochodu dostępność części jest informacją bardzo istotną. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o nową, mniej znaną markę, która dopiero buduje zaufanie na rynku. Klient może mieć naturalne obawy: czy do tego auta będą części, czy będzie je gdzie naprawić, czy po kolizji samochód nie utknie w serwisie na wiele miesięcy. Jeżeli w odpowiedzi na takie obawy marka komunikuje: „części do X są zawsze dostępne”, to nie jest neutralny slogan. To jest zapewnienie dotyczące jednej z kluczowych cech użytkowania samochodu. Przeciętny konsument takie hasło zrozumie dosłownie. Jeśli kupię markę X to części będę miał od ręki. Hasło „części do X są zawsze dostępne” to nie slogan „rzęsy długie aż do nieba” jednej z wiodących marek kosmetycznych, które konsument rzecz jasna traktuje jako przenośnię. Takie hasło to zobowiązanie, obietnica producenta względem nabywcy.</p><p>Dlatego odpowiadając na pytanie czy hasło „części są zawsze dostępne” może być nieuczciwą praktyką rynkową, powiem &#8211; tak, może.</p><p>Nie oznacza to, że każda późniejsza zwłoka w dostawie części automatycznie oznacza naruszenie prawa. Ale im bardziej kategoryczne było hasło reklamowe, tym większe ryzyko po stronie przedsiębiorcy. Słowo „zawsze” jest bardzo niebezpieczne z punktu widzenia compliance. Oznacza nie „często”, nie „zwykle”, nie „w większości przypadków”, ale właśnie „zawsze”. Jeżeli przedsiębiorca używa takiego hasła, powinien być w stanie wykazać, że w momencie publikacji reklamy miał realne podstawy do złożenia tak mocnej deklaracji.</p><p>W analizowanej sprawie argument za wprowadzeniem w błąd wzmacnia kilka okoliczności. Przede wszystkim reklama dotyczyła dostępności części, czyli informacji istotnej przy zakupie samochodu, zaś marka była nowa albo mniej znana na rynku, więc dostępność części mogła mieć szczególne znaczenie dla decyzji klienta. Jak wskazałem wcześniej szeroko komunikowano otwarcie europejskiego magazynu centralnego, który miał poprawić dostępność części. W przypadku obu wymienionych powyżej klientów brakuje nie części egzotycznych, lecz elementarnych części powypadkowych, a problem trwa wiele miesięcy. Krótka kwerenda portali społecznościowych wskazuje, że w krótkim czasie pojawiają się co podobne przypadki tej samej marki. Dodatkowo importer próbuje ratować sytuację częściami używanymi albo wymontowanymi z innych pojazdów.</p><p>W takim układzie konsument może twierdzić, że gdyby znał rzeczywisty stan zaplecza częściowego, nie kupiłby tego auta albo nie zapłaciłby za nie takiej ceny.</p><h5><strong>6.2 Ustawa o UOKiK: problem może dotyczyć zbiorowych interesów konsumentów</strong></h5><p>Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów zakazuje praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Co ważne, praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów może być m.in. nieuczciwa praktyka rynkowa, w tym praktyka wprowadzająca w błąd. To oznacza, że jeżeli hasło „części są zawsze dostępne” było elementem szerszej kampanii reklamowej, komunikacji importera, materiałów dealerskich albo przekazu w mediach społecznościowych, sprawa może zainteresować Prezesa UOKiK.</p><p>Nie chodzi wtedy o to, że dwóch konkretnych klientów ma problem z naprawą. Sama suma indywidualnych spraw nie tworzy jeszcze zbiorowego interesu konsumentów. Chodzi o to, że taki przekaz mógł trafić do szerokiego, nieoznaczonego kręgu nabywców albo potencjalnych nabywców samochodów tej marki.</p><p>Jeżeli reklama była publiczna, dostępna w internecie, rozpowszechniana przez importera albo dealerów, to jej oddziaływanie nie ogranicza się do jednej osoby. Dotyczy rynku.</p><p>Importer czy dealer — kto może odpowiadać?</p><p>Odpowiedzialność może dotyczyć zarówno importera, jak i dealera, ale trzeba rozróżnić ich role.</p><p>Importer będzie naturalnym adresatem zarzutów, jeżeli to on:</p><p>&#8211; tworzył centralną komunikację marketingową,</p><p>&#8211; prowadził profile marki w internecie,</p><p>&#8211; publikował reklamy o dostępności części,</p><p>&#8211; informował o europejskim magazynie części,</p><p>&#8211; organizował system dystrybucji części,</p><p>&#8211; odpowiadał za relacje z dealerami i serwisami.</p><p>W takiej sytuacji importer nie może łatwo powiedzieć: „to problem dealera”. Jeżeli to importer budował przekaz o dostępności części i jednocześnie odpowiadał za system ich dostaw, to właśnie on znajduje się w centrum ryzyka.</p><p>Dealer również nie jest automatycznie bezpieczny.</p><p>Jeżeli dealer sam powielał hasło „części są zawsze dostępne”, używał go w rozmowach z klientami, publikował takie treści na swojej stronie, w social mediach (a tak z tego co twierdził klient było w sprawie), w ofertach albo w mailach, może ponosić odpowiedzialność za własną praktykę rynkową.</p><p>Dealer nie zawsze obroni się twierdzeniem, że „to były materiały importera”. Jeżeli posługiwał się nimi w sprzedaży, powinien mieć podstawy do uznania, że przekaz jest prawdziwy. Szczególnie gdy po pierwszych problemach z dostępnością części nadal używał tego hasła.</p><p>Inaczej wygląda sytuacja dealera, który wyłącznie sprzedał pojazd, nie prowadził własnej reklamy dotyczącej dostępności części i nie miał realnej wiedzy o problemie logistycznym. Wtedy główny ciężar zarzutu może przesuwać się na importera. Ale nawet w takim wariancie dealer pozostaje ważnym podmiotem w sprawach indywidualnych, zwłaszcza jako sprzedawca pojazdu.</p><h5><strong>6.3 Konsekwencje na gruncie ustawy o UOKIK mogą być poważne&#8230;</strong></h5><p>Konsekwencje kategorycznych twierdzeń zawartych materiałach reklamowych mogą być poważne. Po pierwsze, Prezes UOKiK może wszcząć postępowanie w sprawie praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów.</p><p>Po drugie, może wydać decyzję uznającą praktykę za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i nakazującą jej zaniechanie. W praktyce może to oznaczać zakaz dalszego posługiwania się hasłem o stałej dostępności części, jeżeli nie odpowiada ono rzeczywistości.</p><p>Po trzecie, Prezes UOKiK może nakazać środki usunięcia trwających skutków naruszenia. W sprawach reklamowych może to oznaczać na przykład obowiązek publikacji oświadczenia, sprostowania albo informacji kierowanej do konsumentów. W zależności od sprawy możliwe są także dalej idące zobowiązania, zwłaszcza w decyzjach zobowiązujących.</p><p>Po czwarte, Prezes UOKiK może nakazać publikację decyzji w całości albo w części, na koszt przedsiębiorcy. Dla marki samochodowej może to być sankcja bardzo dotkliwa reputacyjnie.</p><p>Po piąte, jeżeli przedsiębiorca zaprzestał już stosowania praktyki, Prezes UOKiK nadal może wydać decyzję stwierdzającą, że praktyka naruszała zbiorowe interesy konsumentów. Samo usunięcie reklamy po czasie nie zamyka więc sprawy.</p><p>Po szóste, możliwa jest decyzja zobowiązująca. Jeżeli przedsiębiorca zobowiąże się do podjęcia działań usuwających naruszenie albo jego skutki, Prezes UOKiK może zaakceptować takie zobowiązania. W praktyce przedsiębiorca może zaproponować np. zmianę komunikacji reklamowej, poinformowanie klientów, procedurę weryfikacji dostępności części, rekompensaty, zapewnienie samochodów zastępczych albo inne działania naprawcze. To zależy od konkretnej sprawy i od tego, czy Prezes UOKiK uzna propozycję za wystarczającą.</p><p>Po siódme, Prezes UOKiK może nałożyć karę pieniężną do 10% obrotu przedsiębiorcy osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Co istotne, naruszenie nie musi być umyślne. Ustawa pozwala nałożyć karę także wtedy, gdy przedsiębiorca dopuścił się naruszenia choćby nieumyślnie.</p><p>Po ósme, ryzyko może dotyczyć także osób zarządzających. Jeżeli osoba zarządzająca umyślnie dopuściła przez działanie albo zaniechanie do naruszenia zakazu praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, może jej grozić osobista kara pieniężna.</p><p>Po dziewiąte, niewykonanie decyzji UOKiK albo obowiązków nałożonych w decyzji może prowadzić do dalszych kar okresowych.</p><p>W praktyce oznacza to, że hasło reklamowe dotyczące dostępności części może stać się nie tylko problemem działu marketingu, ale problemem zarządu, compliance, sprzedaży, aftersales i logistyki.</p><h5><strong>6.4 &#8230; więc gdzie przy tworzeniu reklamy był dział compliance?</strong></h5><p>Reklama „części są zawsze dostępne” powinna zapalić w firmie wszystkie czerwone lampki.</p><p>Z punktu widzenia compliance jest to hasło wysokiego ryzyka, bo spełnia trzy kryteria jednocześnie.</p><p>Po pierwsze, jest absolutne. Słowo „zawsze” prawie nigdy nie powinno być używane bez bardzo twardych danych.</p><p>Po drugie, dotyczy cechy istotnej dla decyzji zakupowej. Dostępność części wpływa na bezpieczeństwo finansowe klienta, wartość pojazdu, możliwość naprawy i realny koszt posiadania auta.</p><p>Po trzecie, dotyczy obszaru zależnego od wielu zmiennych: stanów magazynowych, transportu, produkcji, odpraw, dystrybucji, zamówień, dealerów i serwisów. To nie jest cecha łatwa do zagwarantowania w sposób bezwarunkowy.</p><p>Dobry dział compliance powinien zadać przed publikacją takiej reklamy kilka prostych pytań:</p><p>&#8211; co dokładnie oznacza „dostępne”;</p><p>&#8211; czy części są dostępne w Polsce, w Europie czy tylko u producenta;</p><p>&#8211; czy chodzi o wszystkie części, czy tylko wybrane grupy;</p><p>&#8211; czy chodzi o części nowe i oryginalne;</p><p>&#8211; jaki jest średni i maksymalny czas dostawy;</p><p>&#8211; czy mamy dane potwierdzające dostępność części blacharskich;</p><p>&#8211; czy mamy bezpieczny zapas elementów często uszkadzanych w kolizjach;</p><p>&#8211; czy deklaracja będzie prawdziwa także za miesiąc, kwartał i pół roku;</p><p>&#8211; kto w firmie monitoruje, czy reklama nadal odpowiada rzeczywistości;</p><p>&#8211; co robimy, gdy dostępność części spada poniżej deklarowanego poziomu.</p><p>Jeżeli firma nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, <strong>hasło „części są zawsze dostępne” nie powinno zostać zaakceptowane.</strong></p><p>Jak powinna wyglądać bezpieczna procedura compliance?</p><p>U importera albo w dużej grupie dealerskiej powinna istnieć procedura zatwierdzania reklam dotyczących cech technicznych, gwarancyjnych i posprzedażowych.</p><p>Taka procedura powinna obejmować co najmniej pięć etapów.</p><p>Pierwszy etap to weryfikacja merytoryczna. Dział marketingu nie powinien samodzielnie deklarować dostępności części. Takie twierdzenie powinno być potwierdzone przez aftersales, logistykę części, dział gwarancji albo centralny magazyn.</p><p>Drugi etap to weryfikacja prawna. Prawnik albo compliance officer powinien ocenić, czy komunikat nie jest zbyt kategoryczny, czy nie pomija istotnych ograniczeń i czy przeciętny konsument nie odbierze go szerzej, niż firma może udowodnić.</p><p>Trzeci etap to dokumentowanie podstaw reklamy. Firma powinna zachować dowody, na podstawie których uznała reklamę za prawdziwą: raporty stanów magazynowych, czasy realizacji zamówień, poziomy dostępności, procedury awaryjne, umowy logistyczne, dane historyczne.</p><p>Czwarty etap to monitoring po publikacji. Reklama, która była prawdziwa w marcu, może stać się myląca w czerwcu. Jeżeli zmieniają się warunki dostaw, przedsiębiorca powinien zaktualizować komunikację.</p><p>Piąty etap to procedura reakcji kryzysowej. Gdy pojawiają się sygnały, że klienci czekają miesiącami na podstawowe części, firma powinna natychmiast wstrzymać sporne hasła reklamowe, poinformować dealerów, przygotować uczciwy komunikat dla klientów i zaproponować realne środki naprawcze.</p><p>Co compliance powinno rekomendować w tej konkretnej sytuacji?</p><p>Jeżeli importer albo dealer wie już, że pojazdy stoją miesiącami z powodu braku podstawowych części, dalsze posługiwanie się hasłem „części są zawsze dostępne” byłoby bardzo ryzykowne.</p><p>Minimalny plan działania powinien obejmować przede wszystkim <strong>natychmiastowe wycofanie lub zmianę reklamy</strong>. Zaznaczę, że na chwilę tworzenia niniejszego wpisu reklama dalej jest dostępna w mediach społecznościowych. Importer powinien wykonać audyt rzeczywistej dostępności części i rzetelnie zidentyfikować klientów oczekujących na części a także ustalić które części są krytyczne i jak długo są niedostępne. Importer z łatwością otrzyma takie informacje od dealera.</p><p>Myślę, że wskazane by także było zaoferowanie klientom środków łagodzących skutki problemu, np. samochodu zastępczego, rekompensaty albo odkupu pojazdu w szczególnie długich przypadkach. Kluczowe może być jednak <strong>opracowanie realistycznych zasad komunikowania o dostępności części.</strong> Przede wszystkim importer powinien <strong>zlecić wdrożenie procedury zatwierdzania twierdzeń marketingowych dotyczących serwisu, gwarancji i części.</strong> Być może problemowa reklama była jedynie radosną twórczością kogoś z działu marketingu.</p><p>Z perspektywy UOKiK takie działania mogą mieć znaczenie. Dobrowolne usunięcie skutków naruszenia, szybkie zaprzestanie praktyki, współpraca z organem i realna rekompensata dla konsumentów mogą być istotne przy ocenie sprawy i ewentualnej wysokości kary.</p><h5><strong>6.5 Największy błąd importera albo dealera</strong></h5><p>Najgorszą strategią byłoby udawanie, że problem nie istnieje, i tłumaczenie klientom, że „łańcuchy dostaw są przerwane”, przy jednoczesnym utrzymywaniu reklamy o stałej dostępności części. A taki stan rzeczy miał miejsce w chwili tworzenia wpisu.  Taka rozbieżność jest bardzo niebezpieczna. Jeżeli przedsiębiorca w reklamie mówi „części są zawsze dostępne”, a <strong>w korespondencji reklamacyjnej wyjaśnia, że części nie ma od kilku miesięcy z powodu problemów logistycznych, sam tworzy materiał dowodowy przeciwko sobie.</strong></p><p>W dodatku – problematyczna reklama jest cały czas w obiegu.</p><p>W sprawie UOKiK nie będzie chodziło wyłącznie o to, czy importer miał przejściowy problem z dostawą. Chodzić będzie o to, <strong>czy przeciętny konsument otrzymał rzetelną, prawdziwą i pełną informację o istotnej cesze produktu.</strong></p><p><strong style="font-size: 1rem; font-style: inherit;">7. </strong><strong style="color: #1e293b; font-family: 'Playfair Display', serif; font-size: 1rem; font-style: inherit;">Right to repair: czy nowe unijne prawo pomaga właścicielom samochodów?</strong></p><p>Dyrektywa right to repair, czyli dyrektywa 2024/1799, idzie w kierunku bardzo ważnym dla takich spraw: naprawa ma być realną opcją, a nie fikcją. Unia Europejska zauważa, że brak części, brak informacji i bariery techniczne zniechęcają konsumentów do naprawy Dyrektywa right to repair nie obejmuje obecnie samochodów osobowych w taki sposób, aby właściciel auta mógł wprost żądać od producenta lub importera naprawy pojazdu na podstawie tej dyrektywy. Obowiązek naprawy dotyczy na razie wybranych kategorii produktów, głównie sprzętu AGD, elektroniki i podobnych towarów objętych wymaganiami naprawialności.</p><p>Nie oznacza to jednak, że dyrektywa jest bez znaczenia. Pokazuje ona wyraźny kierunek prawa UE: produkt ma być realnie naprawialny, a deklaracje przedsiębiorcy dotyczące naprawy i dostępności części powinny mieć znaczenie prawne. Dlatego w sprawie samochodu, którego nie da się naprawić przez pół roku z powodu braku podstawowych części, R2R może wzmacniać argument z ustawy o prawach konsumenta i z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym — zwłaszcza gdy importer reklamował części jako „zawsze dostępne”.</p><p>Uważam, że „duch” tej dyrektywy wzmacnia argumentację klientki: skoro sprzedawca, importer lub producent komunikowali, że części są dostępne, to realna naprawialność samochodu staje się elementem decyzji zakupowej.</p><p>Podsumowując, dyrektywa R2R, czy też przepisy wprowadzone na jej podstawie, <strong>nie mogą jako samodzielna podstawa stanowić o odpowiedzialności importera samochodu, ale mogą nadawać mocny kontekst interpretacyjny dla cechy jaką jest naprawialność pojazdu, reklam importera i w konsekwencji zgodności towaru z umową.</strong></p><h5><strong>Podsumowanie</strong></h5><p>Samochód, którego nie da się naprawić przez pół roku z powodu braku części, to nie jest zwykła niedogodność. To problem prawny, finansowy i praktyczny. Szczególnie wtedy, gdy marka wcześniej zapewniała, że części są dostępne, a klienci kupowali pojazdy jako nowe lub prawie nowe produkty oficjalnie oferowane na polskim rynku.</p><p>Klient nie musi bezczynnie czekać. Może działać równolegle wobec sprzedawcy, importera i — w przypadku szerszego problemu — UOKiK.</p><p>Najważniejsze jest zabezpieczenie dowodów i właściwe sformułowanie zarzutów. To nie jest tylko sprawa o „jedną część”. To może być sprawa o to, czy samochód sprzedawany w Polsce rzeczywiście nadaje się do normalnego użytkowania, skoro po typowej szkodzie komunikacyjnej nie można go naprawić przez wiele miesięcy.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/brak-czesci-do-naprawy/">Samochód stoi pół roku, bo importer nie ma części. Case study.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/brak-czesci-do-naprawy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odpowiedzialność przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową &#8211; sprzedaż pojazdów</title>
		<link>https://mdrapala.pl/odpowiedzialnosc-przedsiebiorcy-za-zgodnosc-towaru-z-umowa-sprzedaz-pojazdow/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/odpowiedzialnosc-przedsiebiorcy-za-zgodnosc-towaru-z-umowa-sprzedaz-pojazdow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Nov 2024 10:21:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Konsument]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność przedsiębiorcy]]></category>
		<category><![CDATA[rękojmia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=637</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rękojmia i niezgodność towaru z umową. Odpowiedzialność sprzedawcy za samochód Jednym z pojęć, które przez lata budziło emocje w działach [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/odpowiedzialnosc-przedsiebiorcy-za-zgodnosc-towaru-z-umowa-sprzedaz-pojazdow/">Odpowiedzialność przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową &#8211; sprzedaż pojazdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="637" class="elementor elementor-637">
				<div class="elementor-element elementor-element-68a2661d e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="68a2661d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-15de7e4c elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="15de7e4c" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									<h5 class="MsoNormal"><b>Rękojmia i niezgodność towaru z umową. Odpowiedzialność sprzedawcy za samochód</b></h5>
<p class="MsoNormal">Jednym z pojęć, które przez lata budziło emocje w działach handlowych, a w przypadku autoryzowanych serwisów także w działach aftersales, była <b>rękojmia</b>. Dla wielu sprzedawców samochodów słowo to oznaczało potencjalny spór z klientem, kosztowną reklamację, żądanie obniżenia ceny, a czasem nawet próbę odstąpienia od umowy.</p>
<p class="MsoNormal">Nie bez powodu rękojmia obrosła licznymi mitami. W Internecie można znaleźć dziesiątki poradników tłumaczących, jak korzystać z przepisów o rękojmi. Część z nich rzeczywiście pomaga konsumentom dochodzić swoich praw. Inne jednak sprawiają wrażenie, jakby ich głównym celem było pokazanie, w jaki sposób wykorzystać przepisy niekoniecznie zgodnie z ich rzeczywistym przeznaczeniem.</p>
<p class="MsoNormal">Od 1 stycznia 2023 r. sytuacja prawna uległa istotnej zmianie. W relacjach przedsiębiorcy z konsumentem klasyczna rękojmia z <b>Kodeksu cywilnego</b> została w dużej mierze zastąpiona odpowiedzialnością sprzedawcy za <b>niezgodność towaru z umową</b>, uregulowaną w <b>ustawie o prawach konsumenta</b>. Zmiana ta wynikała z implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2019/771 z 20 maja 2019 r.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce oznacza to, że w przypadku sprzedaży konsumenckiej kluczowe znaczenie ma dziś nie tyle samo pojęcie „wady”, ile odpowiedź na pytanie, czy sprzedany towar — na przykład samochód nowy albo używany — jest zgodny z umową. Jeżeli pojazd nie ma cech, które powinien mieć zgodnie z umową, zapewnieniami sprzedawcy, reklamą, opisem oferty albo normalnym przeznaczeniem, może pojawić się odpowiedzialność sprzedawcy wobec konsumenta.</p>
<p class="MsoNormal">Brzmi prosto? Niestety tylko pozornie. Przepisy ustawy o prawach konsumenta są napisane językiem, który dla przeciętnego uczestnika obrotu gospodarczego nie zawsze jest intuicyjny. Po lekturze ustawy, komentarzy oraz preambuły dyrektywy można odnieść wrażenie, że regulacje te są adresowane do przedsiębiorców i konsumentów, ale napisane przede wszystkim z myślą o prawnikach.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem w działalności dealerów, komisów i sprzedawców samochodów przepisy te mają bardzo praktyczne znaczenie. Przy odpowiednio dużej skali sprzedaży nie da się uniknąć reklamacji. Część z nich będzie całkowicie zasadna. Zdarzają się jednak również sytuacje, w których klient próbuje wykorzystać drobną usterkę pojazdu jako podstawę do żądania znacznego obniżenia ceny, wymiany samochodu na nowy albo odstąpienia od umowy. Bywa też, że roszczenia pojawiają się mimo braku rzeczywistej niezgodności pojazdu z umową.</p>
<p class="MsoNormal">Dlatego ten artykuł jest próbą uporządkowania najważniejszych zasad odpowiedzialności sprzedawcy za samochód. Z jednej strony wyjaśniam, kiedy konsument może skutecznie powołać się na niezgodność towaru z umową. Z drugiej strony pokazuję, jakie działania może podjąć przedsiębiorca, aby ograniczyć ryzyko sporów i bronić się przed roszczeniami, które nie zawsze są uzasadnione.</p>
<p class="MsoNormal">Tekst składa się z dwóch części.</p>
<p class="MsoNormal">W pierwszej części omawiam aktualne przepisy dotyczące odpowiedzialności przedsiębiorcy wobec konsumenta za zgodność towaru z umową. Wyjaśniam, czym jest <b>niezgodność towaru z umową</b>, jakie są jej konsekwencje, jakie roszczenia przysługują konsumentowi oraz jakie obowiązki ciążą na sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">W drugiej części odnoszę te zasady do praktyki sprzedaży samochodów nowych i używanych. Szczególną uwagę poświęcam profesjonalnemu obrotowi pojazdami, czyli sytuacjom, z którymi na co dzień mierzą się dealerzy, komisy, importerzy oraz autoryzowane serwisy. Wskażę również najważniejsze ryzyka prawne dla branży motoryzacyjnej i pokażę je na przykładach zaczerpniętych z praktyki.</p>
<h5 class="MsoNormal">A. <b>Niezgodność towaru z umową – zarys aktualnych przepisów</b></h5>
<h5><b>1. Strony umowy zobowiązującej – czyli czyje prawa i obowiązki reguluje ustawa</b></h5>
<p class="MsoNormal">W pierwszej kolejności trzeba ustalić, do kogo stosuje się przepisy o <b>niezgodności towaru z umową</b>. Zasadniczo regulują one relację między przedsiębiorcą a konsumentem. Ma to szczególne znaczenie przy sprzedaży samochodów, zarówno nowych, jak i używanych, ponieważ od statusu kupującego zależy zakres odpowiedzialności sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">Warto przy tym pamiętać, że odrębne znaczenie ma art. 7aa ustawy o prawach konsumenta. Zgodnie z tym przepisem ochroną przewidzianą dla konsumenta objęta jest także osoba fizyczna zawierająca umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, jeżeli z treści tej umowy wynika, że nie ma ona dla tej osoby charakteru zawodowego. Charakter zawodowy ocenia się w szczególności przez pryzmat przedmiotu działalności ujawnionego w CEIDG.</p>
<p class="MsoNormal">Mówiąc prościej: nie każdy zakup „na firmę” automatycznie wyłącza ochronę konsumencką. Lekarz kupujący samochód do swojej praktyki lekarskiej albo właściciel warsztatu spawalniczego nabywający pojazd na potrzeby działalności mogą korzystać z ochrony podobnej do konsumenckiej, jeżeli zakup samochodu nie ma dla nich charakteru zawodowego. Inaczej będzie jednak w przypadku podmiotu, który zawodowo zajmuje się obrotem pojazdami, naprawą samochodów albo działalnością bezpośrednio związaną z branżą motoryzacyjną.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba też odróżnić odpowiedzialność za <b>niezgodność towaru z umową</b> od klasycznej <b>rękojmi z Kodeksu cywilnego</b>. Po zmianach obowiązujących od 1 stycznia 2023 r. w sprzedaży konsumenckiej podstawowe znaczenie mają przepisy ustawy o prawach konsumenta. Rękojmia z Kodeksu cywilnego nadal jednak pozostaje istotna w innych relacjach, zwłaszcza w obrocie między przedsiębiorcami.</p>
<h5><b>2. Przesłanki odpowiedzialności przedsiębiorcy – brak zgodności towaru z umową</b></h5>
<p class="MsoNormal">Przedsiębiorca może ponosić odpowiedzialność na podstawie rozdziału 5a ustawy o prawach konsumenta wtedy, gdy sprzedany towar jest niezgodny z umową. W praktyce najważniejsze pytanie brzmi więc: kiedy towar, na przykład samochód, jest zgodny z umową, a kiedy tej zgodności brakuje?</p>
<p class="MsoNormal">Odpowiedzi udziela art. 43b u.p.k. Przepis ten wprowadza dwa rodzaje wymogów zgodności towaru z umową: <b>wymogi subiektywne</b> oraz <b>wymogi obiektywne</b>.</p>
<p class="MsoNormal">Wymogi subiektywne to te, które wynikają bezpośrednio z treści umowy. Upraszczając: sprzedany towar ma odpowiadać temu, co zostało uzgodnione między stronami. Jeżeli w umowie, ogłoszeniu, zamówieniu albo specyfikacji pojazdu wskazano konkretne cechy samochodu, to pojazd powinien te cechy posiadać.</p>
<p class="MsoNormal">Zgodnie z art. 43b ust. 1 u.p.k. towar jest zgodny z umową, jeżeli zgodne z umową pozostają w szczególności:</p>
<p class="MsoNormal">„1) opis, rodzaj, ilość, jakość, kompletność i funkcjonalność, a w odniesieniu do towarów z elementami cyfrowymi &#8211; również kompatybilność, interoperacyjność i dostępność aktualizacji;</p>
<ol style="margin-top: 0cm;" start="2" type="1">
<li class="MsoNormal">przydatność do szczególnego celu, do którego jest potrzebny konsumentowi, o którym konsument powiadomił przedsiębiorcę najpóźniej w chwili zawarcia umowy i który przedsiębiorca zaakceptował.”</li>
</ol>
<p class="MsoNormal">Zwrot „w szczególności” oznacza, że jest to katalog otwarty. Innymi słowy, jako wymogi subiektywne mogą być traktowane również inne elementy opisujące przedmiot sprzedaży, jeżeli wynikały z ustaleń stron.</p>
<p class="MsoNormal">Na gruncie sprzedaży samochodów będzie to miało bardzo praktyczne znaczenie. Jeżeli sprzedawca wskazuje, że pojazd ma określony przebieg, wersję wyposażenia, historię serwisową, bezwypadkowość, konkretny stan techniczny albo określone funkcje, to te informacje mogą stać się elementem umowy. Jeżeli później okaże się, że samochód tych cech nie posiada, może powstać odpowiedzialność sprzedawcy za <b>niezgodność pojazdu z umową</b>.</p>
<p class="MsoNormal">Obok wymogów subiektywnych ustawa przewiduje także wymogi obiektywne. Zostały one określone w art. 43b ust. 2 u.p.k. Ich katalog jest zamknięty, co oznacza, że należy odwoływać się do cech wyraźnie wskazanych w ustawie.</p>
<p class="MsoNormal">Towary są zgodne z umową, gdy:</p>
<p class="MsoNormal">„1) nadają się do celów, do których zazwyczaj używa się towarów tego samego rodzaju, z uwzględnieniem, w stosownych przypadkach, obowiązujących przepisów prawa Unii i prawa krajowego, norm technicznych lub, w przypadku braku takich norm technicznych, branżowych kodeksów postępowania mających zastosowanie w danym sektorze;</p>
<ol style="margin-top: 0cm;" start="2" type="1">
<li class="MsoNormal">są, w stosownych przypadkach, takiej samej jakości jak próbka lub wzór, które sprzedawca udostępnił konsumentowi przed zawarciem umowy i odpowiadają opisowi takiej próbki lub wzoru;</li>
<li class="MsoNormal">są dostarczane, w stosownych przypadkach, wraz z takimi akcesoriami, w tym opakowaniem, instrukcją instalacji lub innymi instrukcjami, których konsument może zasadnie oczekiwać; oraz</li>
<li class="MsoNormal">występują w takiej ilości i mają takie cechy i inne funkcje, w tym w odniesieniu do trwałości, funkcjonalności, kompatybilności i bezpieczeństwa, jakie są typowe dla towarów tego samego rodzaju i których konsument może zasadnie oczekiwać, biorąc pod uwagę specyfikę towarów oraz oświadczenia publiczne składane przez sprzedawcę lub inne osoby na wcześniejszych etapach łańcucha transakcji, w tym przez producenta, albo w imieniu sprzedawcy lub takich innych osób, w szczególności w reklamach lub na etykiecie.”</li>
</ol>
<p class="MsoNormal">Wymogi obiektywne są szczególnie ważne, ponieważ dotyczą cech, których konsument może rozsądnie oczekiwać nawet wtedy, gdy nie zostały one szczegółowo opisane w umowie. Samochód powinien więc nadawać się do normalnego korzystania, być bezpieczny, kompletny i posiadać cechy typowe dla pojazdów danego rodzaju.</p>
<p class="MsoNormal">Przykładowo, kupujący samochód może zasadnie oczekiwać, że pojazd będzie sprawny, bezpieczny i możliwy do normalnej eksploatacji. Nie trzeba każdorazowo wpisywać do umowy, że samochód ma hamować, skręcać, uruchamiać się i nadawać się do jazdy po drogach publicznych. Są to cechy, których nabywca może oczekiwać z samej natury rzeczy.</p>
<p class="MsoNormal">Ustawa przewiduje jednak możliwość wyłączenia określonych wymogów obiektywnych. Aby było to skuteczne, konsument musi zostać najpóźniej w chwili zawarcia umowy wyraźnie poinformowany, że konkretna cecha towaru odbiega od wymogów zgodności z umową. Dodatkowo konsument musi wyraźnie i odrębnie zaakceptować brak tej konkretnej cechy.</p>
<p class="MsoNormal">Ma to duże znaczenie przy sprzedaży samochodów używanych. Samo ogólne stwierdzenie, że pojazd jest „używany”, „sprzedawany w stanie znanym kupującemu” albo „wymaga nakładów”, może okazać się niewystarczające. Jeżeli sprzedawca chce ograniczyć ryzyko odpowiedzialności, powinien precyzyjnie opisać znane usterki, braki, uszkodzenia albo odstępstwa od typowego stanu pojazdu.</p>
<p class="MsoNormal">Cel tej regulacji jest dość jasny. Ustawodawca chciał zapobiec sytuacji, w której przedsiębiorca wykorzystuje ogólne lub nieprecyzyjne postanowienia umowy do ograniczenia swojej odpowiedzialności wobec konsumenta.</p>
<h5><b>3. Uprawnienia konsumenta</b></h5>
<p class="MsoNormal">Uprawnienia konsumenta w przypadku dostarczenia towaru niezgodnego z umową regulują art. 43d i 43e ustawy o prawach konsumenta. Przepisy te mają podstawowe znaczenie przy reklamacjach samochodów, ponieważ określają, czego konsument może żądać od sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">W pierwszej kolejności, zgodnie z art. 43d ust. 1 u.p.k., konsument może żądać:</p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">naprawy towaru,</li>
<li class="MsoNormal">wymiany towaru.</li>
</ul>
<p class="MsoNormal">Co do zasady wybór między naprawą a wymianą należy do konsumenta. Nie jest to jednak wybór całkowicie dowolny i bezwzględnie wiążący dla przedsiębiorcy. Jeżeli sposób wybrany przez konsumenta jest niemożliwy albo wymagałby od przedsiębiorcy poniesienia nadmiernych kosztów, przedsiębiorca może doprowadzić towar do zgodności z umową w drugi dostępny sposób.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce oznacza to, że konsument może wskazać preferowany sposób załatwienia reklamacji, ale sprzedawca nie zawsze musi się z tym wyborem zgodzić. Przy sprzedaży samochodów będzie to miało szczególne znaczenie wtedy, gdy klient żąda wymiany pojazdu na nowy, mimo że usterkę można usunąć przez naprawę, albo gdy koszt wybranego sposobu byłby oczywiście nieproporcjonalny.</p>
<p class="MsoNormal">Ustawa nie wskazuje konkretnego terminu, w którym naprawa lub wymiana mają zostać wykonane. Art. 43d ust. 4 u.p.k. stanowi jedynie, że doprowadzenie towaru do zgodności z umową powinno nastąpić w rozsądnym czasie od chwili, w której przedsiębiorca został poinformowany o niezgodności towaru z umową. Co ważne, powinno się to odbyć bez nadmiernych niedogodności dla konsumenta.</p>
<p class="MsoNormal">W drugiej kolejności, zgodnie z art. 43e ust. 1 u.p.k., konsument może:</p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo</li>
<li class="MsoNormal">odstąpić od umowy,</li>
</ul>
<p class="MsoNormal">jeżeli:</p>
<ol style="margin-top: 0cm;" start="1" type="1">
<li class="MsoNormal">przedsiębiorca odmówił doprowadzenia towaru do zgodności z umową;</li>
<li class="MsoNormal">przedsiębiorca nie doprowadził towaru do zgodności z umową;</li>
<li class="MsoNormal">brak zgodności towaru z umową występuje nadal, mimo że przedsiębiorca próbował doprowadzić towar do zgodności z umową;</li>
<li class="MsoNormal">brak zgodności towaru z umową jest na tyle istotny, że uzasadnia obniżenie ceny albo odstąpienie od umowy bez wcześniejszego żądania naprawy albo wymiany;</li>
<li class="MsoNormal">z oświadczenia przedsiębiorcy albo z okoliczności wyraźnie wynika, że przedsiębiorca nie doprowadzi towaru do zgodności z umową w rozsądnym czasie albo bez nadmiernych niedogodności dla konsumenta.</li>
</ol>
<p class="MsoNormal">Należy więc podkreślić, że obniżenie ceny i odstąpienie od umowy są co do zasady uprawnieniami dalszymi. Konsument nie zawsze może od razu żądać zwrotu pieniędzy albo znaczącego obniżenia ceny pojazdu. W typowej sytuacji najpierw powinien skorzystać z żądania naprawy albo wymiany.</p>
<p class="MsoNormal">Tę kolejność roszczeń określa się jako <b>sekwencyjność roszczeń</b> albo <b>hierarchię środków ochrony konsumenta</b>. Ma ona istotne znaczenie praktyczne. Dla przedsiębiorcy oznacza to, że prawidłowa reakcja na reklamację może ograniczyć ryzyko odstąpienia od umowy sprzedaży samochodu albo żądania wysokiego obniżenia ceny.</p>
<h5><b>4. Terminy</b></h5>
<p class="MsoNormal">Terminy w sprawach dotyczących niezgodności towaru z umową mają dla przedsiębiorcy bardzo duże znaczenie. Ich niedochowanie może prowadzić do poważnych skutków, w tym do uznania reklamacji.</p>
<p class="MsoNormal">Zgodnie z art. 7a u.p.k., jeżeli konsument składa reklamację, przedsiębiorca powinien udzielić odpowiedzi w terminie 14 dni. Brak odpowiedzi w tym terminie oznacza, że przedsiębiorca uznał reklamację. Odpowiedź powinna zostać udzielona na piśmie albo na innym trwałym nośniku.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce oznacza to, że reklamacji nie można pozostawić bez reakcji. Dotyczy to także sytuacji, w których przedsiębiorca uważa reklamację za oczywiście niezasadną. Jeżeli sprzedawca samochodu nie odpowie w terminie, może narazić się na zarzut, że zaakceptował żądanie konsumenta.</p>
<p class="MsoNormal">Odrębną kwestią jest czas trwania odpowiedzialności sprzedawcy. Przedsiębiorca odpowiada za niezgodność towaru z umową, jeżeli niezgodność istniała w chwili dostarczenia towaru i ujawniła się w ciągu dwóch lat od tej chwili. Przez dostarczenie należy rozumieć fizyczne przekazanie towaru konsumentowi, czyli na przykład wydanie samochodu kupującemu.</p>
<p class="MsoNormal">Termin ten nie może zostać skrócony umownie. Dotyczy to zarówno towarów nowych, jak i używanych. Ma to szczególne znaczenie w obrocie samochodami używanymi, gdzie nadal można spotkać postanowienia próbujące ograniczyć odpowiedzialność sprzedawcy do kilku miesięcy albo całkowicie ją wyłączyć. W relacji z konsumentem takie postanowienia mogą okazać się nieskuteczne.</p>
<p class="MsoNormal">Ustawa przewiduje również domniemanie korzystne dla konsumenta. Jeżeli niezgodność towaru z umową ujawniła się przed upływem dwóch lat od dostarczenia towaru, przyjmuje się, że istniała już w chwili jego dostarczenia. W praktyce oznacza to istotne ułatwienie dowodowe dla konsumenta i jednocześnie zwiększone ryzyko dla sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">Odpowiedzialność sprzedawcy może trwać dłużej niż dwa lata, jeżeli termin przydatności towaru do użycia jest dłuższy. Wynika to z art. 43c ust. 1 u.p.k. W przypadku samochodów najczęściej podstawowe znaczenie będzie miał jednak dwuletni okres odpowiedzialności liczony od dnia wydania pojazdu kupującemu.</p>
<h5 class="MsoNormal">B. <b>Zgodność towaru z umową w praktyce</b></h5>
<p class="MsoNormal">W tej części wpisu chciałbym skupić się na praktycznych aspektach stosowania przepisów o <b>niezgodności towaru z umową</b>. Czytając poszczególne regulacje ustawy o prawach konsumenta, trudno nie odnieść ich do konkretnych sytuacji, z którymi spotkałem się przez kilkanaście lat pracy w branży samochodowej.</p>
<p class="MsoNormal">Postaram się więc, na przykładach z praktyki, wyjaśnić, jakie ryzyka i konsekwencje mogą wynikać dla przedsiębiorców z przepisów wdrażających dyrektywę 2019/771. Będzie to również pewnego rodzaju prognoza dotycząca tego, jakich roszczeń mogą spodziewać się dealerzy, komisy, importerzy i inni przedsiębiorcy zajmujący się profesjonalną sprzedażą samochodów.</p>
<p class="MsoNormal">W każdym punkcie zamieszczam również praktyczną sugestię, jakie działania warto podjąć, aby uniknąć ryzyka odpowiedzialności albo przynajmniej je ograniczyć. W przypadku sprzedaży samochodów ma to szczególne znaczenie, ponieważ nawet pozornie drobna reklamacja może z czasem przerodzić się w kosztowny spór z klientem.</p>
<h5 class="MsoNormal"><b style="color: #1e293b; font-family: 'Playfair Display', serif; font-size: 1rem; font-style: inherit;">1. 14-dniowy termin do odpowiedzi na reklamację</b></h5>
<p class="MsoNormal">Na wstępie warto wyjaśnić jedną rzecz. Nie jest tak, że jeżeli przedsiębiorca nie odpowie na reklamację w terminie albo zrobi to w sposób nieprawidłowy, to automatycznie musi spełnić każde żądanie klienta. Przykładowo, jeżeli konsument zgłosi niezgodność towaru z umową i od razu zażąda wymiany samochodu na nowy, brak odpowiedzi w terminie nie powinien być rozumiany jako automatyczny obowiązek wydania mu nowego pojazdu.</p>
<p class="MsoNormal">Nie oznacza to jednak, że 14-dniowy termin można lekceważyć. Zgodnie z art. 7a ustawy o prawach konsumenta przedsiębiorca powinien udzielić odpowiedzi na reklamację w terminie 14 dni. Brak odpowiedzi w tym terminie oznacza, że reklamację uważa się za uznaną.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce procesowej może to mieć bardzo poważne znaczenie. Jeżeli sprawa trafi do sądu, przedsiębiorca będzie w znacznie trudniejszej sytuacji. To on będzie musiał wykazywać, że sprzedany towar był zgodny z umową, a klientowi nie przysługiwały roszczenia, których dochodził w reklamacji. Innymi słowy, brak odpowiedzi na reklamację może istotnie pogorszyć pozycję dowodową sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">Z drugiej strony warto zachować rozsądek. Skrajne stanowisko, zgodnie z którym brak odpowiedzi zawsze i automatycznie oznacza obowiązek spełnienia każdego żądania konsumenta dokładnie w takiej formie, w jakiej zostało ono sformułowane, jest zbyt daleko idące. Nie zmienia to jednak faktu, że z perspektywy przedsiębiorcy brak reakcji na reklamację jest jednym z najgorszych możliwych rozwiązań.</p>
<p class="MsoNormal">Przypomina mi się sytuacja jeszcze z czasów obowiązywania przepisów o <b>rękojmi z Kodeksu cywilnego</b>. O reklamacji klienta dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy spór był już poważnie zaogniony. Doradca serwisowy uznał zgłoszenie za tak niedorzeczne, że nie udzielił na nie żadnej odpowiedzi i po prostu odłożył pismo na dno szuflady. Sprawa wróciła dopiero wtedy, gdy otrzymaliśmy pismo od radcy prawnego niezadowolonego klienta.</p>
<p class="MsoNormal">To dobry przykład, dlaczego nawet najbardziej nietypowa albo pozornie bezzasadna reklamacja samochodu wymaga odpowiedzi. Brak reakcji nie rozwiązuje problemu. Najczęściej tylko go przesuwa w czasie i pogarsza sytuację przedsiębiorcy.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">pilnować terminów odpowiedzi na zgłoszenia reklamacyjne;</li>
<li class="MsoNormal">udzielać odpowiedzi na piśmie albo na innym trwałym nośniku, na przykład wiadomością e-mail;</li>
<li class="MsoNormal">uczulić zarówno handlowców, jak i doradców serwisowych, że nie ma „bezsensownych” reklamacji, które można pozostawić bez odpowiedzi;</li>
<li class="MsoNormal">nawet jeżeli przepisy nie wymagają szczegółowego uzasadnienia, warto w odpowiedzi jasno wskazać, czy reklamacja zostaje uznana, czy nie;</li>
<li class="MsoNormal">warto również wyjaśnić, czy przedsiębiorca traktuje zgłoszenie klienta jako przypadek niezgodności towaru z umową, czy też stwierdza brak podstaw do przyjęcia takiej niezgodności</li>
</ul>
<h5><b>2. Powtórna próba naprawy pojazdu</b></h5>
<p class="MsoNormal">W praktyce branży motoryzacyjnej szczególne znaczenie może mieć art. 43e ust. 1 pkt 3 u.p.k. Zgodnie z tym przepisem konsument może żądać obniżenia ceny albo odstąpić od umowy, jeżeli brak zgodności towaru z umową występuje nadal, mimo że przedsiębiorca próbował doprowadzić towar do zgodności z umową.</p>
<p class="MsoNormal">Na pierwszy rzut oka przepis ten może wydawać się bardzo groźny dla sprzedawców samochodów. Przy obecnym poziomie skomplikowania pojazdów nie każda naprawa kończy się pełnym sukcesem już za pierwszym razem. Dotyczy to zwłaszcza usterek elektronicznych, problemów okresowych, trudnych do odtworzenia komunikatów błędów, awarii układów wspomagających kierowcę albo pojazdów hybrydowych i elektrycznych.</p>
<p class="MsoNormal">Powtórne pojawienie się usterki nie zawsze wynika z niskiej jakości naprawy. Czasami jest skutkiem ograniczonych możliwości diagnostycznych. Czasami problem ujawnia się tylko w określonych warunkach. A czasami wynika po prostu z tego, że współczesny samochód jest produktem bardzo skomplikowanym technicznie.</p>
<p class="MsoNormal">Właśnie dlatego ten przepis może stać się jedną z częściej wykorzystywanych podstaw roszczeń przez bardziej zdeterminowanych konsumentów. Klient może twierdzić, że skoro usterka pojawiła się ponownie, to ma prawo od razu żądać obniżenia ceny samochodu albo odstąpić od umowy sprzedaży pojazdu.</p>
<p class="MsoNormal">Na szczęście przepisy nie powinny być stosowane automatycznie. Ważną wskazówkę interpretacyjną zawiera motyw 52 preambuły dyrektywy 2019/771. Wynika z niego, że jeżeli sprzedawca podjął próbę doprowadzenia towaru do zgodności z umową, ale brak zgodności ujawnił się ponownie, należy obiektywnie ocenić, czy konsument powinien zaakceptować kolejną próbę naprawy. Przy tej ocenie trzeba brać pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, w tym rodzaj i wartość towaru oraz charakter i znaczenie niezgodności.</p>
<p class="MsoNormal">Motyw ten ma szczególne znaczenie właśnie przy samochodach. Pojazd jest towarem kosztownym i technicznie skomplikowanym. W wielu przypadkach uzasadnione może być więc umożliwienie sprzedawcy albo serwisowi podjęcia kolejnej próby usunięcia usterki, zanim konsument będzie mógł skutecznie żądać obniżenia ceny albo odstąpienia od umowy.</p>
<p class="MsoNormal">Oznacza to, że art. 43e ust. 1 u.p.k. nie powinien prowadzić do automatycznego i masowego odstępowania od umów sprzedaży samochodów tylko dlatego, że usterka nie została usunięta za pierwszym razem. Każdą sytuację trzeba oceniać indywidualnie.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">przy naprawach skomplikowanych technicznie warto wyjaśnić klientowi, na czym polega problem i dlaczego diagnostyka albo naprawa mogą wymagać czasu;</li>
<li class="MsoNormal">dobrze jest dokumentować przebieg diagnostyki, wykonane czynności, wyniki testów oraz ustalenia serwisu;</li>
<li class="MsoNormal">w niektórych przypadkach pomocne może być wprowadzenie praktyki krótkiego okresu „jazdy diagnostycznej” po naprawie;</li>
<li class="MsoNormal">jeżeli nieskuteczność naprawy zwykle ujawnia się szybko, można rozważyć przyjęcie, że naprawa zostaje ostatecznie zamknięta dopiero po kilku dniach normalnej eksploatacji pojazdu przez klienta;</li>
<li class="MsoNormal">warto unikać deklaracji, że problem został definitywnie usunięty, jeżeli z technicznego punktu widzenia można jedynie stwierdzić, że po wykonanych czynnościach usterka nie występuje.</li>
</ul>
<p> </p>
<h5><b>3. Usterka czy cecha? Naprawiać, odmawiać czy zaprzeczyć istnieniu niezgodności?</b></h5>
<p class="MsoNormal">W ciągu kilkunastu lat pracy w branży motoryzacyjnej spotkałem się z wieloma sytuacjami, w których klient traktował określoną cechę pojazdu jako wadę. Gdy słyszał, że podobnie zachowują się również inne egzemplarze tego samego modelu, czasem twierdził, że oznacza to wadę konstrukcyjną. W konsekwencji oczekiwał, że sprzedawca, importer albo producent podejmie działania, które „doprowadzą samochód do użyteczności”.</p>
<p class="MsoNormal">W rzeczywistości nie zawsze chodziło o wadę pojazdu. Często były to subiektywne przejawy niezadowolenia klienta z określonego aspektu samochodu. Obecnie powiedzielibyśmy, że nie zawsze mamy tu do czynienia z <b>niezgodnością towaru z umową</b>.</p>
<p class="MsoNormal">Dla lepszego zobrazowania problemu warto podać kilka przykładów z praktyki. Każdy z nich dotyczył samochodu nowego, kupionego bezpośrednio z salonu.</p>
<p class="MsoNormal">Klient zgłaszał, że:</p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">przy prędkości 180 km/h płyn ze spryskiwaczy przybiera formę aerozolu i jego znaczna część trafia poza szybę;</li>
<li class="MsoNormal">pojazd zużywa o 2 l/100 km więcej paliwa niż samochód sąsiada, mimo że oba auta ważą podobnie;</li>
<li class="MsoNormal">samochód jest głośniejszy niż pojazd, którym klient jeździł wcześniej;</li>
<li class="MsoNormal">zagłówek jest zbyt mocno przesunięty do przodu.</li>
</ul>
<p class="MsoNormal">Na marginesie dodam, że ostatnia z tych spraw trafiła nawet do sądu. Biegły musiał wypowiadać się, czy w modelu sprzedanym na świecie w liczbie kilku milionów egzemplarzy zagłówek został ustawiony pod odpowiednim kątem.</p>
<p class="MsoNormal">Nie przywołuję tych przykładów wyłącznie jako anegdot. Pokazują one ważny problem praktyczny: profesjonalny sprzedawca powinien odpowiedzieć nawet na reklamację, która wydaje się nietypowa, przesadzona albo całkowicie nieuzasadniona. Co więcej, powinien zrobić to w sposób przemyślany.</p>
<p class="MsoNormal">Ma to znaczenie z uwagi na treść art. 43d ust. 2 u.p.k. Przepis ten stanowi, że jeżeli naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagałyby nadmiernych kosztów dla przedsiębiorcy, przedsiębiorca może odmówić doprowadzenia towaru do zgodności z umową.</p>
<p class="MsoNormal">Problem polega na tym, że odmowa doprowadzenia towaru do zgodności z umową może otworzyć konsumentowi drogę do dalszych roszczeń, w tym do żądania obniżenia ceny albo odstąpienia od umowy. Wynika to z art. 43e ust. 1 pkt 1 u.p.k.</p>
<p class="MsoNormal">Dlatego w sytuacjach, w których przedsiębiorca nie ma wątpliwości, że zgłoszenie klienta dotyczy wyłącznie subiektywnego niezadowolenia z cechy produktu, należy zachować szczególną ostrożność. Nie zawsze właściwą reakcją będzie „odmowa naprawy”. Czasami prawidłowa odpowiedź powinna polegać na stwierdzeniu, że po stronie pojazdu nie występuje brak zgodności z umową.</p>
<p class="MsoNormal">Różnica jest istotna. Odmowa doprowadzenia towaru do zgodności z umową zakłada, że jakaś niezgodność istnieje, ale przedsiębiorca odmawia jej usunięcia z przyczyn przewidzianych w ustawie. Natomiast stwierdzenie braku niezgodności oznacza, że przedsiębiorca kwestionuje samą podstawę reklamacji.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce przy reklamacji samochodu warto więc najpierw odpowiedzieć na pytanie: czy rzeczywiście mamy do czynienia z usterką, wadą albo niezgodnością towaru z umową, czy jedynie z cechą pojazdu, która nie odpowiada subiektywnym oczekiwaniom klienta?</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">odpowiadać na reklamacje pisemnie albo na trwałym nośniku;</li>
<li class="MsoNormal">dokładnie opisywać ustalenia serwisu i wyniki diagnostyki;</li>
<li class="MsoNormal">jednoznacznie rozróżniać odmowę doprowadzenia towaru do zgodności z umową od stwierdzenia braku niezgodności towaru z umową;</li>
<li class="MsoNormal">nie używać automatycznie sformułowania „odmawiamy naprawy”, jeżeli stanowisko przedsiębiorcy polega w rzeczywistości na tym, że reklamowana niezgodność nie występuje;</li>
<li class="MsoNormal">przy reklamacjach dotyczących cech typowych dla danego modelu warto odwoływać się do danych technicznych, instrukcji obsługi, informacji producenta, porównania z innymi egzemplarzami albo opinii technicznej.</li>
</ul>
<h5><b>4. Jazda testowa a próbka i wzór</b></h5>
<p class="MsoNormal">Zgodnie z art. 43b ust. 2 pkt 2 u.p.k. towar, aby został uznany za zgodny z umową, powinien być — w stosownych przypadkach — takiej samej jakości jak próbka lub wzór, które przedsiębiorca udostępnił konsumentowi przed zawarciem umowy, i odpowiadać opisowi takiej próbki lub takiego wzoru.</p>
<p class="MsoNormal">W przypadku samochodów używanych problem ten zwykle ma mniejsze znaczenie. Klient najczęściej ogląda i testuje konkretny egzemplarz pojazdu, który następnie kupuje. Inaczej wygląda sytuacja przy sprzedaży samochodów nowych, zwłaszcza wtedy, gdy klient zamawia pojazd, który ma zostać dopiero wyprodukowany. W takim przypadku decyzja zakupowa często zapada na podstawie informacji z Internetu, katalogów, konfiguratora, rozmowy z handlowcem oraz jazdy testowej.</p>
<p class="MsoNormal">W praktyce dealerzy bardzo często udostępniają do jazd testowych samochody w wysokich wersjach wyposażenia. Wynika to również z polityki importerów, którzy nierzadko określają wymagania dotyczące wersji silnikowych, skrzyń biegów albo poziomu wyposażenia pojazdów demonstracyjnych. Dlatego wielu doświadczonych handlowców musiało kiedyś usłyszeć od klienta zdanie: „ale ten samochód testowy lepiej jechał”.</p>
<p class="MsoNormal">Nie ma w tym nic zaskakującego, jeżeli klient zamówił samochód z wolnossącym silnikiem benzynowym o mocy 100 KM, a jazdę testową odbył autem z 200-konnym dieslem bi-turbo, automatyczną skrzynią biegów i bogatszym wyposażeniem. Różnica w odczuciach z jazdy może być wtedy oczywista.</p>
<p class="MsoNormal">Z drugiej strony trudno wymagać od dealera, aby posiadał do testów każdą możliwą wersję silnikową, wyposażeniową i konfiguracyjną danego modelu. W praktyce jest to niewykonalne. Problemu nie rozwiązują w pełni również tzw. tablice dealerskie, ponieważ na stocku nie zawsze znajdują się wszystkie warianty pojazdów oferowanych przez producenta.</p>
<p class="MsoNormal">Omawiany wymóg zgodności towaru z umową należy do kategorii wymogów obiektywnych. Dlatego najprostszym sposobem ograniczenia ryzyka reklamacji jest jasne uregulowanie kwestii różnic między pojazdem testowym a samochodem zamawianym przez klienta.</p>
<p class="MsoNormal">Jeżeli klient odbywa jazdę testową samochodem w innej wersji niż ta, którą zamawia, powinno to zostać wyraźnie odnotowane. Dotyczy to w szczególności różnic w silniku, skrzyni biegów, zawieszeniu, napędzie, wyposażeniu, systemach wspomagających kierowcę, komforcie jazdy czy osiągach.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">wprowadzić do wzorców umów sprzedaży jasną informację, że samochód zamawiany przez klienta różni się od pojazdu wykorzystanego podczas jazdy testowej;</li>
<li class="MsoNormal">wskazywać konkretne różnice, na przykład inną wersję silnikową, skrzynię biegów, rodzaj napędu albo poziom wyposażenia;</li>
<li class="MsoNormal">zadbać o to, aby informacja o różnicach została wyraźnie zaakceptowana przez klienta przed zawarciem umowy;</li>
<li class="MsoNormal">nie opierać się wyłącznie na ogólnym zapisie, że „klient zapoznał się z ofertą”, ponieważ przy sporze taki zapis może okazać się niewystarczający.</li>
</ul>
<h5><b>5. Samochody z innych rynków i ich funkcjonalność</b></h5>
<p class="MsoNormal">Ten punkt dotyczy przede wszystkim samochodów używanych, choć w pewnych sytuacjach może mieć znaczenie także przy sprzedaży pojazdów nowych.</p>
<p class="MsoNormal">W ostatnich latach dużą popularnością zaczęły cieszyć się samochody sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych. Te same modele mogą jednak istotnie różnić się od pojazdów produkowanych na rynek europejski. Różnice dotyczą nie tylko układów napędowych, ale również elementów wyposażenia, oprogramowania, systemów multimedialnych, oświetlenia, części blacharskich czy funkcjonalności poszczególnych podzespołów.</p>
<p class="MsoNormal">Czasami różnice są widoczne od razu. Innym razem można je zauważyć dopiero po dokładniejszych oględzinach albo w toku eksploatacji. Przykładem może być inna pokrywa bagażnika przystosowana do kwadratowej tablicy rejestracyjnej, odmienne oprogramowanie systemu multimedialnego, brak możliwości uruchomienia określonych usług online albo wyposażenie działające według standardów właściwych dla rynku amerykańskiego.</p>
<p class="MsoNormal">Z praktyki można wskazać choćby nawigacje, do których nie dało się wgrać europejskich map, albo gniazdo elektryczne w bagażniku przystosowane do napięcia 115 V, podczas gdy w Europie standardem jest napięcie około 230 V. Formalnie samochód może więc posiadać nawigację albo gniazdo elektryczne, ale pojawia się pytanie, czy elementy te spełniają kryterium funkcjonalności, którego konsument może zasadnie oczekiwać.</p>
<p class="MsoNormal">Ma to duże znaczenie z punktu widzenia art. 43b ust. 1 pkt 1 u.p.k. Przepis ten wskazuje, że zgodność towaru z umową obejmuje m.in. opis, rodzaj, ilość, jakość, kompletność i funkcjonalność. Innymi słowy, jeżeli w umowie sprzedaży samochodu wskazujemy określone elementy wyposażenia, to trzeba pamiętać, że nie chodzi wyłącznie o ich fizyczną obecność. Istotne jest również to, czy rzeczywiście spełniają swoją funkcję.</p>
<p class="MsoNormal">Mało komu w Polsce potrzebna jest nawigacja zablokowana na mapie miejscowości w Nevadzie albo gniazdko, do którego nie da się podłączyć typowego europejskiego urządzenia. Z perspektywy klienta taki element wyposażenia może być w praktyce bezużyteczny.</p>
<p class="MsoNormal">Podobne problemy mogą pojawić się także przy samochodach nowych. Przypominam sobie sytuację, w której jeden z producentów szeroko informował o wyposażeniu swoich pojazdów w system pozwalający m.in. lokalizować samochód za pomocą aplikacji i w pewnym zakresie zarządzać nim zdalnie. System był opisywany na stronie producenta, pojawiał się w katalogach i ofertach, z których korzystali handlowcy. Problem polegał na tym, że większość tych funkcji nie działała na rynku polskim.</p>
<p class="MsoNormal">W świetle obecnych przepisów sprzedaż samochodu z systemem, który jest szeroko reklamowany, ale faktycznie nie działa albo działa w znacznie ograniczonym zakresie, może rodzić odpowiedzialność sprzedawcy za niezgodność towaru z umową. Szczególnie wtedy, gdy klient mógł zasadnie oczekiwać, że dana funkcja będzie dostępna również w Polsce.</p>
<p class="MsoNormal">Z praktyki kojarzę również sytuacje, w których systemy Android Auto i Apple CarPlay działały wyłącznie po podłączeniu telefonu przewodem do portu USB. Samo w sobie nie musi to jeszcze oznaczać niezgodności towaru z umową. Problem pojawiłby się jednak wtedy, gdyby klientowi sugerowano, że system działa bezprzewodowo, albo gdyby materiały reklamowe mogły wywołać takie uzasadnione oczekiwanie.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">nie wpisywać do umowy sprzedaży elementów wyposażenia w sposób, który sugeruje ich pełną funkcjonalność, jeżeli w rzeczywistości działają one w ograniczonym zakresie;</li>
<li class="MsoNormal">jasno komunikować w umowie rzeczywiste ograniczenia funkcjonalności poszczególnych elementów wyposażenia;</li>
<li class="MsoNormal">przy samochodach sprowadzanych spoza rynku europejskiego wyraźnie wskazywać różnice względem wersji europejskich;</li>
<li class="MsoNormal">zwracać szczególną uwagę na systemy multimedialne, nawigację, łączność online, aplikacje producenta, usługi zdalne, oświetlenie, standardy ładowania oraz elementy wyposażenia zależne od rynku przeznaczenia pojazdu;</li>
<li class="MsoNormal">unikać automatycznego kopiowania opisów wyposażenia z katalogów albo systemów aukcyjnych, jeżeli nie zweryfikowano, czy dana funkcja rzeczywiście działa w Polsce.</li>
</ul>
<h5><b>6. Wydłużony termin odpowiedzialności</b></h5>
<p class="MsoNormal">Co do zasady art. 43c ust. 1 u.p.k. przewiduje dwuletni okres odpowiedzialności przedsiębiorcy za niezgodność towaru z umową. Przedsiębiorca odpowiada za brak zgodności istniejący w chwili dostarczenia towaru i ujawniony w ciągu dwóch lat od tej chwili.</p>
<p class="MsoNormal">Przepis ten zawiera jednak istotne zastrzeżenie. Jeżeli termin przydatności towaru do użycia, określony przez przedsiębiorcę, jego poprzedników prawnych albo osoby działające w ich imieniu, jest dłuższy niż dwa lata, odpowiedzialność sprzedawcy trwa przez ten dłuższy okres.</p>
<p class="MsoNormal">Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że regulacja ta ma ograniczone znaczenie przy sprzedaży samochodów. W praktyce nikt nie określa przecież „daty przydatności samochodu do użycia” w taki sposób, jak robi się to w przypadku niektórych innych towarów.</p>
<p class="MsoNormal">Sprawa nie jest jednak całkowicie oczywista. Pojawia się pytanie, czy dłuższy okres gwarancji producenta, na przykład trzyletni, pięcioletni albo siedmioletni, może być w określonych sytuacjach interpretowany jako zapewnienie dotyczące przydatności pojazdu do użycia przez dłuższy czas. Z jednej strony gwarancja i odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową to odrębne reżimy prawne. Z drugiej strony trudno wykluczyć, że konsumenci będą próbowali powoływać się na długość gwarancji jako argument za dłuższym okresem odpowiedzialności sprzedawcy.</p>
<p class="MsoNormal">Nie twierdzę, że każda kilkuletnia gwarancja automatycznie wydłuża odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu niezgodności towaru z umową. Byłoby to zbyt daleko idące uproszczenie. Uważam jednak, że art. 43c ust. 1 u.p.k. może w przyszłości stać się podstawą ciekawych sporów sądowych, zwłaszcza w sprawach dotyczących samochodów nowych, drogich i objętych długimi programami gwarancyjnymi.</p>
<p class="MsoNormal">Można sobie wyobrazić argumentację konsumenta, zgodnie z którą skoro producent zapewniał wieloletnią gwarancję, trwałość określonych podzespołów albo długą przydatność pojazdu do normalnej eksploatacji, to oczekiwany okres zgodności samochodu z umową powinien przekraczać dwa lata. Ostateczna ocena takiego stanowiska będzie jednak zależeć od konkretnej treści gwarancji, materiałów reklamowych, zapewnień sprzedawcy oraz okoliczności zawarcia umowy.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Sugestia:</b></p>
<ul style="margin-top: 0cm;" type="disc">
<li class="MsoNormal">ostrożnie formułować zapewnienia dotyczące trwałości, niezawodności i przydatności pojazdu do użycia;</li>
<li class="MsoNormal">odróżniać w komunikacji z klientem gwarancję producenta od ustawowej odpowiedzialności sprzedawcy za niezgodność towaru z umową;</li>
<li class="MsoNormal">unikać ogólnych haseł sugerujących, że pojazd przez wiele lat będzie wolny od usterek, jeżeli nie wynika to wprost z dokumentów gwarancyjnych albo warunków sprzedaży;</li>
<li class="MsoNormal">w materiałach sprzedażowych i rozmowach z klientem precyzyjnie wskazywać, czego dotyczy gwarancja, jaki jest jej zakres i jakie są jej ograniczenia.</li>
</ul>
<p class="MsoNormal">Powyższy wpis ma częściowo otwarty charakter. W miarę możliwości będę dodawał kolejne punkty z praktyki oraz spostrzeżenia dotyczące możliwych skutków stosowania przepisów o niezgodności towaru z umową w branży samochodowej.</p>
<p class="MsoNormal">Na koniec warto jeszcze raz zaznaczyć, że przepisy ustawy o prawach konsumenta dotyczące niezgodności towaru z umową stosuje się zasadniczo do umów zawartych od 1 stycznia 2023 r. To właśnie wtedy weszły w życie zmiany wdrażające dyrektywę 2019/771.</p>
<p class="MsoNormal">Sam niedawno popełniłem błąd, który dobrze pokazuje praktyczne znaczenie tej daty. Sugerując się datą pierwszej rejestracji pojazdu przypadającą na 2022 r., zacząłem przygotowywać pismo w oparciu o przepisy dotyczące rękojmi z Kodeksu cywilnego. Tymczasem dla wyboru właściwego reżimu prawnego kluczowa nie była data pierwszej rejestracji samochodu, ale data zawarcia umowy sprzedaży.</p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/odpowiedzialnosc-przedsiebiorcy-za-zgodnosc-towaru-z-umowa-sprzedaz-pojazdow/">Odpowiedzialność przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową &#8211; sprzedaż pojazdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/odpowiedzialnosc-przedsiebiorcy-za-zgodnosc-towaru-z-umowa-sprzedaz-pojazdow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Samochód z OC sprawcy. Jak utrzymać wysokość stawki najmu na rynkowym poziomie, gdy ubezpieczyciel proponuje najem we wskazanej wypożyczalni? Przegląd aktualnego orzecznictwa sądów rejonowych i okręgowych.</title>
		<link>https://mdrapala.pl/samochod-z-oc-sprawcy/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/samochod-z-oc-sprawcy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2024 14:29:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[branża automotive]]></category>
		<category><![CDATA[branża motoryzacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo motoryzacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Samochód z OC sprawcy]]></category>
		<category><![CDATA[Wynajem samochodów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=635</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy &#8222;trzeba&#8221; korzystać z pojazdu zastępczego z wypożyczalni związanej z towarzystwem ubezpieczeniowym? Kiedy zasiadałem do tworzenia niniejszego wpisu pomyślałem ambitnie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/samochod-z-oc-sprawcy/">Samochód z OC sprawcy. Jak utrzymać wysokość stawki najmu na rynkowym poziomie, gdy ubezpieczyciel proponuje najem we wskazanej wypożyczalni? Przegląd aktualnego orzecznictwa sądów rejonowych i okręgowych.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="635" class="elementor elementor-635">
				<div class="elementor-element elementor-element-6d453377 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="6d453377" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-50184797 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="50184797" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									
<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center" style="text-align: left;">Czy &#8222;trzeba&#8221; korzystać z pojazdu zastępczego z wypożyczalni związanej z towarzystwem ubezpieczeniowym?</h2>

<p>Kiedy zasiadałem do tworzenia niniejszego wpisu pomyślałem ambitnie, że zrobię kompilację wyroków sądów różnych instancji, z których będzie można wysnuć jasny i zwięzły zestaw wskazówek dla podmiotów zajmujących się najmem pojazdów, tak żeby na etapie sądowym uzyskać pełne odszkodowanie za pojazd zastępczy wynajęty na koszt ubezpieczenia z OC sprawcy. Próbę opracowania „złotej procedury”, która gwarantowałaby pewną wypłatę całości odszkodowania na etapie likwidacji szkody – bez udziału sądu – w obecnym stanie prawnym uznaję za całkowicie skazaną na porażkę. Interesy pomiędzy niezależnymi wypożyczalniami a towarzystwami ubezpieczeniowymi są tak sporne, a przewaga rynkowa tych drugich tak znaczna, że podobna próba bez obustronnego, szerokiego konsensusu po prostu nie ma sensu. A szkoda, bo jest tajemnicą poliszynela, że sądy, szczególnie niższych instancji są wręcz zasypane pozwami o zapłatę z tytułu najmu pojazdów zastępczych na czas likwidacji szkody. Zdaje się, że kilka niezbyt skomplikowanych rozwiązań legislacyjnych, w połączeniu ze względnie niedużymi nakładami finansowymi mogłoby znacząco odciążyć polski wymiar sprawiedliwości.</p>

<p>Wracając jednak do początku. Po trzech czy czterech dniach czytania materiałów, które dotyczyły pierwotnie zamierzonego tematu stwierdziłem, że to nie byłby temat na krótki wpis, ale na opasłą pracę doktorską. Ogrom i różnorodność stanów faktycznych, które stanowią podstawy do orzeczenia a z drugiej strony brak jednolitego orzecznictwa nawet w takich samych (czy bardzo zbliżonych) okolicznościach uznanych za podstawę wyroku sprawiły, że w niniejszym wpisie skoncentruje się na ograniczonym, ale ostatnimi czasy niezmiernie istotnym fragmencie orzecznictwa dotyczącego najmu pojazdów zastępczych. Przedmiotem będzie kwestia <strong>obowiązku minimalizacji zakresu szkody i współpracy poszkodowanego z towarzystwem ubezpieczeniowym przy wyborze wypożyczalni</strong>, która zapewni pojazd zastępczy na czas naprawy. Jeśli mnie pamięć nie myli ubezpieczyciele powszechnie wprowadzili do swych procedur propozycje najmu pojazdów zastępczych w wypożyczalniach współpracujących z towarzystwami w następstwie Uchwały<a id="_ftnref1" href="#_ftn1">[1]</a> Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2017 r.</p>

<p>Najważniejsze jej tezy stanowią, że:</p>

<ol class="wp-block-list">
<li>jeżeli ubezpieczyciel proponuje poszkodowanemu skorzystanie z pojazdu zastępczego równorzędnego pod istotnymi względami pojazdowi uszkodzonemu albo zniszczonemu (zwłaszcza co do klasy i stanu pojazdu), zapewniając pełne pokrycie kosztów jego udostępnienia, a mimo to poszkodowany decyduje się na poniesienie wyższych kosztów najmu innego pojazdu, koszty te &#8211; w zakresie nadwyżki &#8211; będą podlegały indemnizacji tylko wtedy, gdy wykaże szczególne racje, przemawiające za uznaniem ich za „celowe i ekonomicznie uzasadnione”,</li>

<li>jeżeli istotne warunki wynajmu proponowanego przez ubezpieczyciela (we współpracy z przedsiębiorcą wynajmującym pojazdy) czynią zadość potrzebie ochrony uzasadnionych potrzeb poszkodowanego, nie ma podstaw, by obciążać osoby zobowiązane do naprawienia szkody wyższymi kosztami związanymi ze skorzystaniem przez poszkodowanego z droższej oferty,</li>

<li>istotne znaczenie ma nie tylko równorzędność samego pojazdu, ale także dodatkowych warunków umowy, takich jak np. czas i miejsce udostępnienia oraz zwrotu pojazdu zastępczego czy też obowiązek wpłaty kaucji,</li>

<li>z uwagi na ciążący na ubezpieczycielu obowiązek szczególnej, podwyższonej staranności nie można też przypisać decydującego znaczenia czynnikowi w postaci szczególnego zaufania jakie poszkodowany ma do kontrahenta, z którego usług chciałby skorzystać.</li>
</ol>

<p>Na koniec Sąd stwierdził, że <em>„proponowanie przez ubezpieczycieli (we współpracy z innymi przedsiębiorcami) pojazdów zastępczych jest &#8211; ze względu na efekt skali i związaną z tym efektywność kosztową &#8211; rozwiązaniem korzystnym dla ogółu ubezpieczonych, gdyż ogranicza koszty ochrony ubezpieczeniowej (i tym samym wysokość składek). Rozwiązanie takie może sprzyjać także korzystnej dla ubezpieczonych konkurencji w zakresie stawek czynszu najmu. Niesie również pewne korzyści dla samego poszkodowanego, który &#8211; korzystając z propozycji ubezpieczyciela &#8211; ma zapewnione pełne pokrycie kosztów pojazdu zastępczego, unika związanych z tym sporów i przedłużenia postępowania likwidacyjnego. <strong>W szerszej skali przyczynia się także do redukcji liczby sporów sądowych, gdyż &#8211; jak wynika z badań orzecznictwa sądów powszechnych &#8211; właśnie spory o zasadność stawek czynszu są najczęstszym zarzewiem procesów sądowych&#8230;”</strong></em></p>

<p>Ponieważ z rzeczonej uchwały każda ze stron wyczytała to co jej odpowiadało, wbrew zamierzonemu celowi rozstrzygnięcia SN, a ku radości kolegów adwokatów i radców prawnych, stała się ona zarzewiem niezliczonej liczby sporów sądowych pomiędzy ubezpieczycielami i niezależnymi wypożyczalniami. Ci pierwsi uznali, że jeśli przy zgłoszeniu szkody poinformują poszkodowanego mailem o możliwości organizacji pojazdu zastępczego i podadzą stawki, w których te pojazdy będą wynajmowane to ograniczą maksymalną wysokość stawki dobowej za wynajmowany pojazd. Ci drudzy natomiast stwierdzili, że jeśli w odpowiedzi na wspomnianego maila od ubezpieczyciela zapytają czy w pojeździe można np. przewieźć czworonożnego pupila, a towarzystwo na takie pytanie nie odpowie, to można zastosować stawkę w zasadzie nieograniczoną. A jak jest naprawdę? Zagadnienie ciekawe zarówno dla poszkodowanych, wypożyczalni jak i, rzecz jasna, prawników branźy automotive.</p>

<p>Podstawą do poniższego opracowania będą orzeczenia sądów rejonowych – sporadycznie okręgowych. Skupiam się na orzeczeniach, które zostały wydane w ostatnim czasie – na przestrzeni ostatniego roku &#8211; ponieważ wspomniana uchwała SN doczekała się już bogatego i twórczego rozwinięcia przez sądy niższych instancji. W istocie na jej płaszczyźnie uczestnicy rynku motoryzacyjnego doczekali się naprawdę interesujących rozstrzygnięć. Nie da się ukryć, że na podstawie orzeczeń sądów rejonowych i okręgowych da się już dostrzec konkretne tendencje orzecznicze w omawianej materii. Z tego względu w ostatniej części niniejszego wpisu przedstawię zestawienie sugestii, zaleceń czy też procedur dla podmiotów, zajmujących się wynajmem samochodów, których zastosowanie w świetle przytoczonego orzecznictwa powinno umożliwić uzyskanie pełnego odszkodowania (jeśli chodzi o wysokość zastosowanej stawki) na etapie sądowym. Świadomie pomijam kwestię orzecznictwa dotyczącego długości najmu, ponieważ ze względu na rozpiętość materii może być to temat osobnego wpisu.</p>

<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center"><strong>Przegląd orzeczeń z krótkim komentarzem</strong></h2>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Piszu &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 11 lipca 2024 r. I C 153/24</h3>

<p>W dniu uszkodzenia pojazdu pełnomocnik poszkodowanego zgłosił się do towarzystwa ubezpieczeniowego. Ponadto do wypożyczalni współpracującej z prośbą o organizację pojazdu zastępczego, które będzie spełniał określone oczekiwania („preferencje”) poszkodowanego. Jednocześnie do chwili ewentualnego dostarczenia takowego poszkodowany wynajął samochód u powoda za stawkę przekraczającą trzykrotność tej, do której zwrot kosztów limitowało (zgodnie z przesłaną informacją) towarzystwo ubezpieczeniowe. <strong>Wypożyczalnia współpracująca zgłosiła się z ofertą najmu pojazdu zastępczego, ale&#8230; 9 dni później, po zakończeniu likwidacji szkody</strong> i po zwrocie wcześniej wynajętego pojazdu. Mimo to pełnomocnik pozwanego podnosił przed sądem, że poszkodowany nie dążył do minimalizacji szkody, ponieważ zdecydował się na najem pojazdu po stawce niemal czterokrotnie wyższej niż ta, do której ograniczał możliwość najmu ubezpieczyciel.</p>

<p>Sąd Rejonowy po pierwsze zauważył, że:</p>

<p><em>„nie jest wystarczające powołanie się na samą wysokość stawki<strong>, bez podania innych warunków interesujących poszkodowanego</strong>, jak brak udziału własnego w szkodzie, czas trwania umowy najmu przez cały okres likwidacji szkody, brak limitu kilometrów”,</em></p>

<p>po czym stwierdził, że:</p>

<p><em>„(&#8230;) obowiązek współdziałania stron w zakresie dotyczącym likwidacji szkody związanej z najmem zastępczym, <strong>wymaga wyraźnej inicjatywy ze strony ubezpieczyciela, większej aktywności niż aktywność sprowadzająca się do poinformowania o akceptowalnej stawce za najem,</strong> szczególnie w przypadku, gdy poszkodowany korzysta już w pojazdu zastępczego zaoferowanego przez inny podmiot”</em></p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Piszu &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 16 lipca 2024 r. I C 371/23</h3>

<p>Poszkodowany wynajął pojazd za stawkę ponad trzykrotnie wyższą od tej, którą zastrzegało sobie towarzystwo ubezpieczeniowe i poinformował o tym ubezpieczyciela w dniu rozpoczęcia najmu. Ubezpieczyciel w okresie najmu <strong>czterokrotnie informował poszkodowanego o możliwości zorganizowania samochodu zastępczego przez współpracującą z nim wypożyczalnię</strong>. Pełnomocnik poszkodowanego wraz z dniem rozpoczęcia najmu skierował do ubezpieczyciela zapytanie o możliwość zorganizowania pojazdu o <strong>określonych cechach</strong> (skrzynia automatyczna)<strong> na ściśle określonych zasadach</strong> (np. brak udziału własnego w szkodzie). Ubezpieczyciel kontaktował się z poszkodowanym i pełnomocnikiem, ale nie zaproponował podmiany pojazdu. Podobnie jak w poprzednio przytoczonym orzeczeniu, sąd w świetle wskazanych okoliczności uznał, że <strong>wynajęcie pojazdu za stawkę rynkową</strong>, bez redukowania jej do wysokości, której oczekiwał ubezpieczyciel, <strong>było ekonomicznie zasadne.</strong> Co ciekawe w tym przypadku sąd swoje orzeczenie oparł nie na pozorności oferty najmu pochodzącej od ubezpieczyciela, ale na poglądach orzecznictwa<a id="_ftnref2" href="#_ftn2">[2]</a> oraz doktryny, stwierdzając:</p>

<p>„<em>niewątpliwie, zgodnie z dyspozycją art. 361 § 1 i 2 KC, poszkodowany ma prawo do pełnej rekompensaty poniesionej szkody, z drugiej zaś strony ciąży na nim obowiązek współpracy z ubezpieczycielem poprzez przeciwdziałanie zwiększeniu szkody i minimalizowanie jej skutków (art. 354 § 2 KC). <strong>Obowiązek ten nie może jednak, w ocenie Sądu Rejonowego, być w związku z tym poczytywany za równoznaczny z obligacją do poszukiwania najtańszej oferty najmu samochodu zastępczego</strong>.<a id="_ftnref3" href="#_ftn3"><strong>[3]</strong></a>”</em></p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Toruniu &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 13 sierpnia 2024 r. I C 982/24<a id="_ftnref4" href="#_ftn4"><strong>[4]</strong></a></h3>

<p>Sąd oddalił powództwo wypożyczalni w zakresie niedopłaty do faktury wystawionej w związku najmem pojazdu zastępczego. Ubezpieczyciel limitował zwrot kosztów do 75 zł netto/dobę zaś wypożyczalnia (powód) zafakturowała 145 zł netto/dobę. <strong>Dopiero na etapie postępowania sądowego powód zaczął porównywać swoją ofertę najmu z ofertą wypożyczalni wskazując mankamenty tej drugiej, co miało uzasadniać wybór droższej oferty. </strong>Ponadto sugerował, że propozycja najmu organizowana przez towarzystwo ubezpieczeniowe nie miała charakteru realnego, na co nie przedstawił dowodów. Podkreślić należy, że na etapie rozpoczęcia najmu pojazdu zastępczego <strong>ani poszkodowany, ani przedstawiciel powoda nie dochodził tego jaki jest realny kształt umowy najmu pojazdu z wypożyczalni współpracującej z towarzystwem ubezpieczeniowym</strong> a poszkodowany nie przedstawiał swoich preferencji w zakresie pojazdu zastępczego towarzystwu ubezpieczeniowemu.</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Ciechanowie &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 5 września 2024 r. I C 57/24</h3>

<p>Tutaj sąd podobnie stwierdził, że poszkodowany, a raczej wypożyczalnia występująca w jego imieniu, nie sprostała obowiązkowi minimalizacji szkody. Co prawda <strong>z wypożyczalni wyszło pismo skierowane do ubezpieczyciela, zawierające liczne pytania dotyczące warunków najmu w wypożyczalni współpracującej, ale mail został wysłany już po zawarciu umowy przez poszkodowanego</strong>, o treści pytań dotyczących oferty poszkodowany nawet nie wiedział a warunki, których dotyczyły pytania nie były nawet przedmiotem umowy zawartej z wypożyczalnią powoda. W uzasadnieniu sąd więc stwierdził, że: <em>„poszkodowana pozostając bierną na przedstawioną jej propozycję pozwanego zakładu ubezpieczeń, nie dopełniła obowiązku współdziałania przy minimalizacji szkody, która dodatkowo została zwiększona przez wynajęcie pojazdu u podmiotu stosującego znacznie wyższe dobowe stawki najmu pojazdu”.</em></p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Łęczycy &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 10 czerwca 2024 r. I C 179/23</h3>

<p>Analogicznie sąd oddalił powództwo wypożyczalni dochodzącej odszkodowania. <strong>Pismo o możliwości najmu pojazdu zastępczego z wypożyczalni preferowanej przez towarzystwo zostało zignorowane przez poszkodowanego.</strong></p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie &#8211; III Wydział Cywilny z dnia 12 czerwca 2024 r. III C 1390/20</h3>

<p>Obiekcji zaprezentowanych w dwóch poprzednio powołanych wyrokach w tym wypadku sąd nie podzielił. Mimo, że <strong>poszkodowany wynajął pojazd poza siecią preferowaną przez ubezpieczyciela </strong>i zrobił to w <strong>stawce wyższej od akceptowanej przez towarzystwo</strong> sąd uznał takie działanie za zasadne ekonomicznie. Poszkodowany (czy też wypożyczalnia, z której poszkodowany wynajął pojazd) nie kontaktował się w ogóle w sprawie oferty alternatywnej &#8211; kierowanej przez towarzystwo ubezpieczeniowe. Nie widzieli potrzeby jej porównywać. Podkreślenia wymaga jednak fakt, że <strong>pojazd został wynajęty za stawkę poniżej dolnej granicy stawek wynikających z opinii biegłego dla segmentu pojazdu, do którego należał wynajęty samochód</strong>. Sąd uzasadnił:</p>

<p><em>„nieskorzystanie przez poszkodowanego z oferty najmu pojazdu u podmiotów preferowanych przez ubezpieczyciela nie może stanowić podstawy do obniżenia należnego powodowi z tego tytułu świadczenia do stawek, które oferują współpracujące z ubezpieczycielem podmioty, zwłaszcza w sytuacji, gdy stawki te znacząco odbiegają od średnich stawek za tego typu usługi. Obowiązek minimalizowania szkody nie może być równoznaczny z ograniczeniem możliwości wyboru podmiotu, z którym poszkodowany zawrze umowę najmu, do podmiotów wskazanych przez ubezpieczyciela. <strong>Wystarczające do uznania, że poszkodowany z obowiązku tego się wywiązał i ma prawo do zwrotu poniesionych na poczet najmu pojazdu zastępczego wydatków, jest ustalenie, że poniesione przez niego wydatki nie przekraczają średnich stawek dobowych</strong> najmu pojazdów zastępczych tej samej klasy co pojazd uszkodzony i są ekonomicznie uzasadnione”.</em></p>

<p>Orzeczenie niezmiernie korzystne dla wypożyczalnie niezależnych, natomiast trzeba powiedzieć, że na tle reszty dość odosobnione.</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie &#8211; IX Wydział Cywilny Odwoławczy z dnia 19 czerwca 2024 r. IX Ca 573/24</h3>

<p>Sąd w wyroku przychylił się do zarzutu towarzystwa ubezpieczeniowego, zgodnie z którym stawka zafakturowana przez wypożyczalnie została zawyżona, ponieważ oferowany był najem pojazdu przez wypożyczalnie współpracującą z towarzystwem za stawkę zdecydowanie bardziej atrakcyjną. Na marginesie, bo nie jest to przedmiotem niniejszego wpisu, należy dodać, że jednocześnie są oddalił zarzuty towarzystwa ubezpieczeniowego, dotyczące okresu (zdaniem ubezpieczyciela zawyżonego) najmu pojazdu, w sytuacji, w której poszkodowany nie rozpoczął naprawy pojazdu do chwili uzyskania odszkodowania. Sąd stwierdził, iż:</p>

<p><em> „zasadne jest wstrzymanie się z decyzją o naprawie pojazdu do momentu potwierdzenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. Za kuriozalne wręcz uznać należy twierdzenia pozwanego, iż poszkodowany ma obowiązek naprawić pojazd za własne środki przed wydaniem stosownej decyzji. Po to bowiem istnieje ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, by poszkodowany nie odpowiadał za szkody wyrządzone zachowaniem ubezpieczonego”</em></p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie &#8211; III Wydział Cywilny z dnia 7 czerwca 2024 r. III C 656/21</h3>

<p>Towarzystwo ubezpieczeniowe przesłało drogą mailową propozycję organizacji najmu wraz z zastrzeżeniem maksymalnej stawki dobowej dla wynajmowanego segmentu&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego w Sopocie &#8211; I Wydział Cywilny z dnia 10 maja 2024 r. I C 75/24<a id="_ftnref5" href="#_ftn5"><strong>[5]</strong></a></h3>

<p>Podobnie jak w poprzednim orzeczeniu sąd uznał, że wysyłanie szablonów informujących o możliwości najmu w wypożyczalni współpracującej z towarzystwem ubezpieczeniowym to trochę za mało&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie &#8211; III Wydział Cywilny z dnia 17 kwietnia 2024 r. III C 11/22</h3>

<p>Orzeczenie niezmiernie interesujące&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi &#8211; XIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy z dnia 15 kwietnia 2024 r. XIII Ga 637/23</h3>

<p>Wyrok oddalał apelację wypożyczalni&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie – III Wydział Cywilny z dnia 11 kwietnia 2024 r. III C 1094/21</h3>

<p>W zakresie wysokości stawki sąd przyznał rację wypożyczalni (powodowi)&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie &#8211; III Wydział Cywilny z dnia 19 marca 2024 r. III C 600/23</h3>

<p>Poszkodowany wynajął pojazd zastępczy za stawkę niemal trzykrotnie wyższą&#8230;</p>

<h3 class="wp-block-heading">Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu &#8211; II Wydział Cywilny Odwoławczy z dnia 12 marca 2024 r. II Ca 1529/23</h3>

<p>Orzeczenie jest o tyle ciekawe, że sąd w uzasadnieniu w kilku zgrabnych i zrozumiałych zdaniach opisał <strong>jak proceduralnie powinien wyglądać najem pojazdów z OC sprawcy</strong>&#8230;</p>

<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Zalecenia i sugestie</h2>

<p>Z przytoczonych powyżej orzeczeń można pokusić się o stworzenie krótkiego katalogu praktyk dla wypożyczalni niezależnych świadczących usługi najmu pojazdów zastępczych na koszt ubezpieczenia OC sprawcy zdarzenia komunikacyjnego. Ich zastosowanie <strong>na etapie organizowania wynajmu pojazdu</strong> <strong>zastępczego</strong> powinno znacząco zwiększyć skuteczność odzyskania stawki najmu w jej pełnej dobowej wysokości.</p>

<p>W mojej opinii praktykami tymi są:</p>

<ol class="wp-block-list">
<li>Zachowanie skrupulatności i dokładności w dokumentach najmu.</li>
</ol>

<p>Pełniąc rolę pełnomocnika poszkodowanego, kontakt z towarzystwem ubezpieczeniowym należy rozpocząć od przekazania jakiegokolwiek dokumentu, który daje nam umocowanie, w przeciwnym razie brak reakcji towarzystwa ubezpieczeniowego na naszą korespondencję jest całkowicie uzasadniony.</p>

<ul class="wp-block-list">
<li>Skierowanie zapytania o warunki umowy w wypożyczalni wskazanej przez towarzystwo ubezpieczeniowe i określenie preferencji najemcy.</li>
</ul>

<p>Powinno być ono dopasowane do rzeczywistych potrzeb poszkodowanego&#8230;</p>

<ul class="wp-block-list">
<li>Zapytanie o warunki najmu we wskazanej wypożyczalni powinno być skierowane do towarzystwa ubezpieczeniowego (względnie wypożyczalni z nim współpracującej) przed rozpoczęciem najmu, ewentualnie w chwili jego rozpoczęcia.</li>
</ul>

<p>W jednym z przytoczonych orzeczeń wypożyczalnia niezależna skierowała zapytania o możliwość najmu w wypożyczalni wskazanej przez towarzystwo dopiero tydzień po rozpoczęciu najmu&#8230;</p>

<ul class="wp-block-list">
<li>Skierowanie prośby o przesłanie draftów umów najmu oraz regulaminów najmu celem umożliwienia zapoznania się poszkodowanemu ze szczegółowymi warunkami.</li>
</ul>

<p>Regulaminy te zwykle nie były doręczane poszkodowanemu&#8230;</p>

<ul class="wp-block-list">
<li style="list-style-type: none;">
<ul class="wp-block-list">&lt;!&#8211; wp:lis</ul>
</li>
</ul>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/samochod-z-oc-sprawcy/">Samochód z OC sprawcy. Jak utrzymać wysokość stawki najmu na rynkowym poziomie, gdy ubezpieczyciel proponuje najem we wskazanej wypożyczalni? Przegląd aktualnego orzecznictwa sądów rejonowych i okręgowych.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/samochod-z-oc-sprawcy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Büchl vs Peugeot, czyli 6 lat w legowisku lwa.  Epilog (?) sporu dealera z importerem</title>
		<link>https://mdrapala.pl/spor-dealera-z-importerem/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/spor-dealera-z-importerem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Oct 2024 07:24:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Nadużywanie pozycji dominującej]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo motoryzacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[spór z importerem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=632</guid>

					<description><![CDATA[<p>20 sierpnia 2024 r. austriacki Sąd Kartelowy, działając na wniosek Federalnego Urzędu ds. Konkurencji nałożył na Peugeot Austria GmbH karę [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/spor-dealera-z-importerem/">Büchl vs Peugeot, czyli 6 lat w legowisku lwa.  Epilog (?) sporu dealera z importerem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="632" class="elementor elementor-632">
				<div class="elementor-element elementor-element-2629ef70 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="2629ef70" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-23054311 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="23054311" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									<p><br></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b>20 sierpnia 2024 r. austriacki Sąd Kartelowy, działając na wniosek Federalnego Urzędu ds. Konkurencji nałożył na Peugeot Austria GmbH karę w związku z nadużyciem pozycji dominującej. Przedstawiciel producenta na rynku austriackim został ukarany kwotą 15 mln Euro. W świetle ostatnich sankcji nałożonych przez Prezesa UOKIK na polskich dealerów i importerów, kwota ta może nie robi piorunującego wrażenia, natomiast istotny jest fakt, że kara została nałożona na przedstawiciela producenta za nadużywanie pozycji dominującej nie w relacji z klientami, ale w stosunku do dealera. Swoje źródła zaś cała sprawa ma w skardze dealera w związku z praktykami importera. Czy na zbliżonych podstawach, z podobnymi roszczeniami mogliby wystąpić europejscy, w tym polscy, dealerzy? Jakie warunki należałoby spełnić?</b></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b>&nbsp;</b></p>
<h5 class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b><span style="font-size: 12.0pt; line-height: 107%;">Historia sporu</span></b></h5>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">
</p><p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Wspomniana powyżej decyzja jest cezurą, kończącą kolejny etap sporu pomiędzy dealerem a generalnym importerem. Sprawa zaczęła się w 2018 roku, kiedy to firma Büchl GmbH &#8211; dealer samochodów marki Peugeot prowadzący działalność w Górnej Austrii &#8211; wniosła do Sądu Kartelowego o zaniechanie stosowania przez importera niedozwolonych praktyk zgodnie z § 26<i> Kartellgesetzt<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn1" name="_ftnref1"><span class="MsoFootnoteReference"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[1]</span></b></span><!--[endif]--></span></a></i>(dalej KartG). Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w chwili zainicjowania postępowania wnioskodawca pozostawał także dealerem marek Opel i Citroen.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">W maju 2020 roku sąd kartelowy pierwszej instancji przyznał dealerowi częściową rację i nakazał importerowi zaprzestania stosowania niektórych zarzucanych mu praktyk. Na skutek apelacji przedstawiciela producenta sprawa trafiła do <i>Kartellobergericht<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn2" name="_ftnref2"><span class="MsoFootnoteReference"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[2]</span></b></span><!--[endif]--></span></a></i> który w lutym 2021 roku częściowo przychylił się do apelacji, jednak w zdecydowanej większości utrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji. W czerwcu 2023 roku <i>Bundeswettbewerbsbehörde<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn3" name="_ftnref3"><span class="MsoFootnoteReference"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[3]</span></b></span><!--[endif]--></span></a></i> wniósł do Sądu o nałożenie kary na Peugeot Austria GmbH w związku ujawnionymi praktykami. Ostatecznie w sierpniu 2024 roku Sąd Kartelowy nałożył na importera karę w wysokości 15 mln Euro. Importer stwierdził, że nie będzie się odwoływał. Kara została nałożona w skutek postępowania zainicjowanego przez pojedynczego dealera. Dealera, trzeba dodać, niedużego. Nadużycia miały mieć miejsce w latach 2017-2021. Wiele wskazuje, że to jeszcze jednak nie koniec batalii prawnej na linii Büchl &#8211; Peugeot. Ostatnie rozstrzygnięcie <i>Kartellgericht</i>, jak podnosił pełnomocnik procesowy dealera, jest asumptem, a może raczej podkładką, do wystąpienia przez sieć dealerską o odszkodowania. Zakwestionowane praktyki były stosowane wobec wszystkich dealerów. Stanowiły one element umów dealerskich w zakresie sprzedaży pojazdów nowych jak i umów posprzedażnych. Jak podkreślił przedstawiciel BWB po publikacji wyroku – teraz uczestnikom sieci dealerskiej powinno być łatwiej w dochodzeniu odszkodowań.</p>
<h5 class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b><span style="font-size: 12.0pt; line-height: 107%;">Zarzuty dealera</span></b></h5>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Dealer zarzucał importerowi <b>nadużywanie pozycji dominującej</b>. Miało się to przejawiać w kilkunastu aktywnościach przedstawiciela producenta zarówno w zakresie umowy sprzedażowej jak i posprzedażowej. Ostatecznie w swoim rozstrzygnięciu Wyższy Sąd Kartelowy w Wiedniu nakazał zaniechania następujących praktyk:</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpFirst" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->a)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->uzależniania wypłaty części bonusów od wyników badań tajemniczego klienta,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->b)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->redukcję marż w wyniku zawyżania przez importera planów sprzedaży (zawyżanie rocznych celów sprzedażowych) opartych na prognozach, które były całkowicie oderwane od realiów rynkowych,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->c)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->stosowanie rażąco zaniżonych cen dla klientów końcowych w salonach importerskich, które uniemożliwiały konkurencję salonom nieimporterskim,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->d)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->żądanie przez importera dokonywania przez dealera napraw gwarancyjnych i z tytułu rękojmi przy zastosowaniu procedur na tyle skomplikowanych, że czyniły tę działalność nieopłacalną dla dealera,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->e)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->brak pokrywania przez importera kosztów napraw gwarancyjnych przez zaniżanie stawki roboczogodzinowej oraz brak pokrywania przez importera kosztów obrotu i przechowania części gwarancyjnych,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpLast" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l1 level1 lfo1;"><!-- [if !supportLists]-->f)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->przerzucanie kosztów tajemniczego klienta i badania <i>„mystery lead”</i> oraz kosztów okresowych audytów na dealera,</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">W zakresie kilku zarzutów Wyższy Sąd Kartelowy oddalił żądania dealera. Chodziło o:</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpFirst" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l0 level1 lfo2;"><!-- [if !supportLists]-->a)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->oczekiwanie ponoszenia przez dealera znaczących nakładów na identyfikację zewnętrzną dealera,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l0 level1 lfo2;"><!-- [if !supportLists]-->b)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->zawyżanie przez importera cen sprzętu diagnostycznego,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l0 level1 lfo2;"><!-- [if !supportLists]-->c)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->presji ze strony importera wywieranej na dealera, aby ten realizował możliwie mało napraw gwarancyjnych,</p>
<p class="MsoListParagraphCxSpLast" style="margin-left: 53.4pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: -18.0pt; mso-list: l0 level1 lfo2;"><!-- [if !supportLists]-->d)<span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-size-adjust: none; font-language-override: normal; font-kerning: auto; font-optical-sizing: auto; font-feature-settings: normal; font-variation-settings: normal; font-stretch: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-family: 'Times New Roman';">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </span><!--[endif]-->pobierania zbyt dużych i nieproporcjonalnych opłat z tytułu szkoleń.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Niniejszy wpis nie jest miejscem roztrząsania uzasadnień austriackich sądów w kwestii poszczególnych rozstrzygnięć. Te są niezmiernie ciekawe i z pewnością w praktyce przydatne. Zainteresowanych odsyłam do pełnych wersji orzeczeń<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn4" name="_ftnref4"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[4]</span></span><!--[endif]--></a> zawierających szerokie umotywowanie. W kontekście rozstrzygnięć chciałbym jedynie zasygnalizować, że nie mam wątpliwości, iż <b>wszystkie z praktyk</b>, które austriacki dealer zarzucał importerowi w 2018 roku <b>były i są aktualnie obecne w działalności importerów na polskim rynku</b>. Oczywiście w poszczególnych sieciach dealerskich występują one w mniejszym (wręcz znikomym) stopniu, do innych importerów mogą zaś odnosić się absolutnie wszystkie ze skierowanych uwag. Mało tego. Znam sieci, w których warunki uznane przez austriacki sąd kartelowy za <b>nadużycie pozycji dominującej</b> pozostają jedynie w sferze nieosiągalnych marzeń dealerów. Tylko tytułem przykładu podać mogę, że w niektórych umowach posprzedażnych nawet 5%-owa marża na częściach gwarancyjnych (co austriacki sąd uznał po prostu za wyzysk) nie istnieje, zaś jedynie 12%-owy upust od efektywnych stawek płatnych przez klientów stosowany wobec stawek gwarancyjnych (to także nadużyciem określił austriacki sąd) jest po prostu nieosiągalną abstrakcją. Dalej należy podkreślić, że w porównaniu z praktyką niektórych marek funkcjonujących w Polsce zakwestionowany w Austrii sposób wyznaczania planów sprzedaży przez Peugeot Austria GmbH był naprawdę bardzo przejrzysty i klarowny. Uzgadnianie z dealerem wysokości planu sprzedaży pojazdów nowych na rok w oparciu o jawną procedurę? Skuteczna procedura odwoławcza od wysokości planu (co opisywało uzasadnienie sądu pierwszej instancji)? Część dealerów po prostu dostaje kartkę A4 na Boże Narodzenie (oby!), na której znajduje się liczba z podziałem na miesiące. I tyle. Skąd się brała ta kwota? Dealer przez dwie dekady lat współpracy z marką nigdy się nie dowiedział. Podobnie w wielu sieciach wygląda proces „uzgadniania” planów sprzedaży części zamiennych. Pamiętam jak pełnomocnik procesowy jednego z importerów przesłuchując świadka dopytywał, dlaczego ten podpisał plan sprzedaży na dany rok, skoro w jego opinii był nierealny i narzucony przez importera. Mecenas sugerował, że podpis oznaczał zgodę na przyjęcie tego planu i jego konsensualne ustalenie. Świadek zaoponował i stwierdził, że nie miał żadnego wpływu na wysokość planu, który został arbitralnie narzucony. A podpisał go jedynie, aby nie być całkowicie wyłączony z systemu bonusowego. <i>„No jak to? Przecież świadek podpisał ten plan! A chcącemu nie dzieje się krzywda!”. </i>Następnie pan mecenas zaczął rozległy wywód o wolności umów, swobodzie kontraktowania i pokrewnych pomijając jedną istotną rzecz. Przepastną <b>różnicę w sile kontraktowej pomiędzy małym dealerem a międzynarodowym koncernem</b>.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
</p><h5 class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b><span style="font-size: 12.0pt; line-height: 107%;">Pozycja dominująca vs „względna pozycja dominująca”</span></b></h5>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">
</p><p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Co więc stoi na przeszkodzie temu by z analogicznymi zarzutami występowali dealerzy na funkcjonujący polskim rynku? Dlaczego pomimo wręcz euforycznego przyjęcia orzeczenia z 2021 roku nie byliśmy świadkami fali decyzji Prezesa UOKIK nakazujących zaprzestania nadużywania pozycji dominującej, serii procesów przed SOKIK i ostatecznie orzeczeń opiewających na odszkodowania? Przecież Polska też jest w Unii i prawo unijne (a m.in. na art. 102 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn5" name="_ftnref5"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[5]</span></span><!--[endif]--></a> powoływały się austriackie sądy) obowiązuje u nas podobnie jak w Austrii.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">W próbie odpowiedzi na postawione wyżej pytanie pomijam całkowicie kwestie ekonomiczne i psychologiczne. To znaczy w poniższym rozważaniu całkowicie abstrahuję od takiej kwestii czy dealerzy ze względu na spodziewane retorsje ze strony importera unikają drogi sądową czy nie. Nie mam co do tego złudzeń. W tej kwestii wieloletnia obserwacja rynku prowadzi do wniosku, że główną przyczyną unikania wytoczenia procesu importerowi jest (uzasadniony) strach przed utratą autoryzacji. Obawa przed utratą (najważniejszej) umowy, która zapewnia funkcjonowanie przedsiębiorstwa, co rzecz jasna spowodowałoby dalszy, niekiedy przykry, bieg wydarzeń. Zagadnienie to wymagałoby osobnego opracowania, bardziej w dziedzinie psychologii biznesu albo ekonomii niż prawa.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Na potrzeby niniejszego wpisu skupię się jedynie na <b>barierach prawnych</b>, które sprawiają, że dochodzenie roszczeń od partnera biznesowego, który w branży automotive ewidentnie nadużywa swojej pozycji dominującej, jest skomplikowane i obarczone wieloma niewiadomymi. Chodzi mi jedynie o odpowiedź na pytanie czy dealer w Polsce ma możliwość wystąpienia na drogę sądową analogiczną ja kto miało miejsce w kazusie z Austrii. Konkretnie czy może próbować dochodzić swoich praw w oparciu o przepisy o ochronie konkurencji.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Podstawą dochodzonych przed austriackiego dealera roszczeń był § 5 ust. 1 <i>Kartellgesetzt<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn6" name="_ftnref6"><span class="MsoFootnoteReference"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[6]</span></b></span><!--[endif]--></span></a></i> z 2005 r. Ten zaś wzorowany jest na art. 102 TFUE, którego zaś emanację znajdujemy w art. 9 polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn7" name="_ftnref7"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[7]</span></span><!--[endif]--></a>. Wszystkie trzy przepisy bezwzględnie <b>zakazują nadużywania pozycji dominującej</b> a następnie ustanawiają otwarty („w szczególności”) katalog zachowań, które stanowią nadużycie pozycji dominującej. Przykładowe wyszczególnienie zawarte w przepisach obejmuje względnie zbliżony zakres zachowań. Powiedziałbym, że polska ustawa wychodzi w tej materii przed szereg, ponieważ podaje szerszy katalog przykładowych nadużyć. Sądy austriackie obu instancji sprowadziły nadużycia importera w zasadzie do § 5 ust. 1 pkt 1) KartG w myśl którego nadużyciem pozycji dominującej jest: „<i>żądanie dotyczące ceny nabycia, sprzedaży lub innych warunków prowadzenia działalności gospodarcze, które odbiegałyby od tych, które najprawdopodobniej wynikałyby z efektywnej konkurencji, uwzględniając w szczególności zachowania przedsiębiorców na porównywalnych rynkach, na których występuje skuteczna konkurencja”<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn8" name="_ftnref8"><span class="MsoFootnoteReference"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[8]</span></b></span><!--[endif]--></span></a>. </i>W tym przepisie zawiera się treść przede wszystkim art. 102 pkt a) ale także pkt d) TFUE, czego nie krył także Wyższy Sąd Kartelowy w Austrii zestawiając ze sobą te przepisy i stwierdzając, że są regulacją analogiczną, wprowadzającą <b>standard uczciwości kupieckiej</b>. W myśl wspomnianego pkt a) nadużycie polegać może na: <i>„narzucaniu w sposób bezpośredni lub pośredni niesłusznych cen zakupu lub sprzedaży albo innych niesłusznych warunków transakcji</i>”. Obie zaś przytoczone regulacje mają swoje odbicie w art. 9 u.o.k.k. ust. 2 pkt 1) jest w zasadzie twórczym rozwinięciem uregulowania unijnego. Polski katalog, względem tego unijnego oraz austriackiego, uzupełniony jest m.in. o pkt 6), w myśl którego nadużywanie pozycji dominującej może się przejawiać także w: <i>„narzucaniu przez przedsiębiorcę uciążliwych warunków umów, przynoszących mu nieuzasadnione korzyści”.</i></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Jeśli więc trzy akty prawne, w tym nadrzędny nad polską ustawą TFUE zakazują w zasadzie tych samych <b>działań, to dlaczego pewne zachowania są ścigane z sukcesami przez urząd austriacki a nie są ścigane przez jego odpowiednika w Polsce?</b> Wszystkie przecież odwołują się także do – zdawać by się mogło – do tego samego sprawcy nadużyć, czyli podmiotu, który nadużywa <b>„pozycji dominującej”.</b> Nie jest problemem, sam fakt jej posiadania. W normalnej gospodarce naturalnym jest, że jedne przedsiębiorstwa mają większą a inne mniejszą skalę, natomiast <b>nadużywanie tej pozycji jest niedozwolone</b>. Pojęcie to powtarzane jest w każdym z trzech wyżej wymienionych aktów. Jednak, żeby przedsiębiorca był w ogóle władny nadużyć pozycji dominującej, na wstępie trzeba ustalić, że w ogóle taką pozycję posiada.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Odpowiedź na pytanie postawione na wstępie poprzedniego akapitu kryje się w wielokrotnie przywoływanym przez austriackie sądy § 4 ust. 3 KartG, który niestety nie ma swojego odpowiednika w ustawodawstwie krajowym ani na poziomie europejskim. Przepis ten wprowadzał<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftn9" name="_ftnref9"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[9]</span></span><!--[endif]--></a> nieznane polskiemu prawu pojęcie <b>„względnej dominacji rynkowej”.</b> W treści sprzed nowelizacji z 2021 roku przepis ten stanowił, że za przedsiębiorcę dominującego uważa się także przedsiębiorcę, który ma nadrzędną pozycję rynkową w stosunku do swoich klientów lub dostawców a ma to miejsce zwłaszcza w sytuacji, w której są oni <b>uzależnieni od utrzymywania relacji biznesowych</b> w celu uniknięcia niedogodności biznesowych. W ustawodawstwie polskim jak i unijnym <b>pozycja dominująca</b> określona jest zaś jako <i>„pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na <b>rynku właściwym </b>przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów; domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku właściwym przekracza 40%”</i>. <b>Rynkiem właściwym</b> zaś <i>„rynek towarów, które ze względu na ich przeznaczenie, cenę oraz właściwości, w tym jakość, są uznawane przez ich nabywców za substytuty oraz są oferowane na obszarze, na którym, ze względu na ich rodzaj i właściwości, istnienie barier dostępu do rynku, preferencje konsumentów, znaczące różnice cen i koszty transportu, panują zbliżone warunki konkurencji”</i>. W streszczeniu &#8211; podmiotem dominującym będzie przedsiębiorstwo, które na rynku właściwym może działać niemal niezależnie od pozostałych uczestników rynku, a domniemanie, że podmiot jest dominujący zaczyna się od udziału w rynku właściwym na poziomie 40%. I tylko taki podmiot może dopuścić się praktyk zawartych w art. 9 u.o.k.k. i 102 TFUE, czyli żeby móc zarzucić przedsiębiorcy nadużywanie pozycji dominującej na gruncie ustawy polskiej i przepisów unijnych najpierw należy ustalić, że taki przedsiębiorca posiada pozycję dominującą. Natomiast prosta i zrozumiała austriacka definicja rozszerza zakres podmiotów, które uważa się za zajmujące pozycję dominującą. Jest ona bardziej restrykcyjna względem dużych graczy rynkowych i dostosowana do relacji pomiędzy małym przedsiębiorcą a wielkim koncernem. Konstrukcja polska jest natomiast na tyle skomplikowana, że ocena pozycji dominującej i określenie rynku właściwego w świetle krajowych przepisów jest trudne nawet dla praktyków prawa. Ustawa austriacka pozwalała na to by bez tworzenia karkołomnych, nieintuicyjnych konstrukcji, obliczania udziałów, partycypacji biegłego stwierdzić, że relacja wielkiego międzynarodowego koncernu do małego lokalnego dealera (rodzina Buchl prowadziła swoje punkty dealerskie w miejscowościach o populacji od 4 do 11 tyś. mieszkańców) należy do takich, które mogą stwarzać okoliczności do nadużywania kolosalnej przewagi kontraktowej. Nadużywania siły rynkowej. Nadużywania pozycji dominującej. A podkreślić trzeba, na co wielokrotnie w trakcie postępowania zwracał uwagę Peugeot, że w chwili rozpoczęcia postępowania w Austrii (2018 r.) <b>udział marki w sprzedaży nowych samochodów osobowych na krajowym rynku wynosił jedynie 3,2%.</b></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">A może jednak na tle przepisów obowiązujących da się określić rynek właściwy tak by wykazać, bez potrzeby odwoływania się do konstrukcji względnej dominacji, że wielki, międzynarodowy koncern jest podmiotem dominującym w relacji ze swoim dealerem. A może po prostu nikt nie zadał sobie trudu, żeby określić co jest rynkiem właściwym w relacjach wertykalnych (dealer-importer). Chodziłoby o określenie rynku właściwego na szczeblu hurtowym. Kto wie czy prawidłowe jego określenie nie wykazałoby, że znacząca ilość importerów faktycznie posiada pozycję dominującą względem swoich dystrybutorów nawet na gruncie polskich przepisów. Powyższe ustalenie otworzyłoby szeroko drogę ucywilizowania wielu umów dystrybucyjnych a także dochodzenia roszczeń. Wydeptanie tego typu nowych ścieżek musi jednak poczekać na odpowiednio zdeterminowanego i, co tu dużo mówić, odważnego dealera oraz z pewnością prawnika obdarzonego sporą wiedzą i ułańską fantazją.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">
</p><h5 class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"><b><span style="font-size: 12.0pt; line-height: 107%;">Znaczenie dla polskich dealerów</span></b></h5>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">
</p><p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Z opisanych powyżej względów, na obecną chwilę, znaczenie austriackiego wyroku dla polskiej branży dealerskiej będzie – mówiąc oględnie – ograniczone.&nbsp;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Cenna informacją, którą z wyroków austriackich uzyskali dealerzy (nie tylko polscy) jest z pewnością to, że <b>liczne zachowania importerów, które są całkowicie powszechne w branży <i>automotive</i> sądy mogą uznawać za nadużycie pozycji dominującej</b>. Działania te są tak częste i mają miejsce od tak dawna, że znaczącej części dealerów już spowszedniały. W branży motoryzacyjnej niektóre z praktyki importerów, mimo że już <i>prima facie</i> sprawiają wrażenie co najmniej wątpliwych etycznie, są tak ugruntowane, że z perspektywy dealerów stanowią jeż swego rodzaju normalność, środowisko, w którym muszą pracować. A może dealerzy, co wcześniej sygnalizowałem, boją się dochodzić swoich słusznych praw, bo „może nie najlepiej, ale jako tako”. Wszak w branży często słyszy się powiedzenie, że „importer spotyka się w sądzie już tylko z byłymi dealerami”, co znaczy wprost, że importerzy nie chcą w swoich sieciach mieć podmiotów, które zbyt mocno dochodzą swoich praw. W tym miejscu należy jedną kwestię podkreślić. Przy okazji muszę sprostować informację która pojawiła się w branżowej prasie po wyroku z 2021 r. jakoby, austriacki dealer, który „miał czelność” postawić się importerowi pozostał w sieci dealerskiej. Nie jest to do końca prawda. Nie jest już dystrybutorem nowych samochodów marki Peugeot ani żadnej z pozostałych marek należących do koncernu Stellantis (a zaznaczyć należy, że sprzedawał także pojazdy marki Citroen i Opel). Czy była to jego autonomiczna decyzja czy też decyzja importerów – nie wiem – natomiast z faktu, że dealer pozostał w sieciach naprawczych wymienionych marek nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków o pobłażliwym podejściu importera do dbających o swój interes dealerów. Pamiętać bowiem należy, że umowa posprzedażna Peugeota, co wielokrotnie podkreślały sądy kartelowe i przyznał sam koncern, oparta jest na typowo <b>jakościowej dystrybucji selektywnej</b>. Oznacza to, że do sieci<i> aftersales</i> importera należeć może każdy podmiot, który spełni określone konkretne kryteria.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Po drugie uważam, że nie można wyciągać zbyt pochopnych wniosków <b>w zakresie zarzutów, które przez austriacki sąd zostały oddalone</b>. Przykładowo sąd nie rozpatrywał dogłębnie kwestii obowiązkowych inwestycji w identyfikację zewnętrzną marki, ponieważ jak się okazało dealer dostał refundację tej kwoty (40.000 Euro) od przedstawiciela producenta. Kilka z zarzutów uznał za zbyt słabo udowodnione nie przesądzając, że przy prawidłowym wykazaniu swoich racji pewne praktyki mogłyby być także uznane za nadużycie pozycji dominującej. W zakresie szczegółów odsyłam czytelników do orzeczeń z uzasadnieniem.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Ostatnia konkluzja o charakterze generalnym jest taka, że przewlekłość postępowań nie jest polską domeną. Austriacki dealer zainicjował postępowanie w 2018 roku. Po sześciu latach walki w sądach efektem jego działań są&#8230; satysfakcja, iż prawo przyznało mu słuszność, powszechny podziw wśród kolegów z branży. Poza tym nie jest już autoryzowanym dealerem nowych samochodów żadnej z reprezentowanych wcześniej marek. Z informacji prasowych i wypowiedzi pełnomocnika procesowego wynika, że dopiero teraz zacznie się droga do uzyskania odszkodowania. Pojawia się pytanie: jakie motywacje mają kierować dealerem, który rozważa wystąpienie na drogą sądową przeciw nadużywającemu pozycji importerowi? Że za 8 lat otrzyma odszkodowanie? Czy ryzyko tak odległych konsekwencji jest odstraszające dla importerów? Cóż, miałbym wątpliwość.</p>
<h5 class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">PS</h5>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;">Z informacji jakie udało mi się otrzymać od pełnomocnika skarżącego dealera – mec. dra Petera Thyri – uzasadnienie sierpniowego orzeczenia nie jest jeszcze dostępne.&nbsp;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
</p><div>
<p><!-- [if !supportFootnotes]--></p>
<hr align="left" size="1" width="33%">
<p><!--[endif]--></p>
<div id="ftn1">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref1" name="_ftn1"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[1]</span></span><!--[endif]--></a> Austriacka ustawa kartelowa z 2005</p>
</div>
<div id="ftn2">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref2" name="_ftn2"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[2]</span></span><!--[endif]--></a> Wyższy Sąd Kartelowy w Wiedniu to austriacki sąd odwoławczy właściwy w sprawach konkurencji</p>
</div>
<div id="ftn3">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref3" name="_ftn3"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[3]</span></span><!--[endif]--></a> Austriacki Federalny Urząd ds. Konkurencji, odpowiednik polskiego UOKIK &#8211; dalej BWB</p>
</div>
<div id="ftn4">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref4" name="_ftn4"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[4]</span></span><!--[endif]--></a> Sygn. akt 27 Kt 5/18i/43 oraz 16Ok4/20d</p>
</div>
<div id="ftn5">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref5" name="_ftn5"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[5]</span></span><!--[endif]--></a> Dz.U. 2004 Nr 90, poz. 864 (dalej TFUE)</p>
</div>
<div id="ftn6">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref6" name="_ftn6"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[6]</span></span><!--[endif]--></a> austriackiej ustawy antymonopolowej z 2005 r. (dalej KartG)</p>
</div>
<div id="ftn7">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref7" name="_ftn7"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[7]</span></span><!--[endif]--></a> Dz.U. 2007 Nr 50, poz. 331 (dalej u.o.k.k.)</p>
</div>
<div id="ftn8">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref8" name="_ftn8"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[8]</span></span><!--[endif]--></a> Tłumaczenie własne autora</p>
</div>
<div id="ftn9">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Buchl%20vs%20PSA.docx#_ftnref9" name="_ftn9"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[9]</span></span><!--[endif]--></a> Na skutek nowelizacji KartG z września 2021 roku ówczesny § 4 ust. 3 KartG doczekał się własnej, nadrzędnej jednostki redakcyjnej i aktualnie jego treść, nieznacznie rozbudowana, znajduje się w § 4a KartG</p>
</div>
</div>
<p><!-- /wp:paragraph --></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/spor-dealera-z-importerem/">Büchl vs Peugeot, czyli 6 lat w legowisku lwa.  Epilog (?) sporu dealera z importerem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/spor-dealera-z-importerem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Automotive pod lupą UOKIK – decyzje Prezesa UOKIK w sprawach IVECO i KIA</title>
		<link>https://mdrapala.pl/automotive-pod-lupa-uokik-decyzje-w-sprawach-iveco-i-kia/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/automotive-pod-lupa-uokik-decyzje-w-sprawach-iveco-i-kia/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Oct 2024 15:27:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[branża automotive]]></category>
		<category><![CDATA[branża motoryzacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja uokik]]></category>
		<category><![CDATA[podział rynku]]></category>
		<category><![CDATA[zmowa cenowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=609</guid>

					<description><![CDATA[<p> Pod lupą czy pod ostrzałem? W połowie września 2024 r. Prezes UOKiK poinformował, że nałożył kary pieniężne na IVECO Poland [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/automotive-pod-lupa-uokik-decyzje-w-sprawach-iveco-i-kia/">Automotive pod lupą UOKIK – decyzje Prezesa UOKIK w sprawach IVECO i KIA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="609" class="elementor elementor-609">
				<div class="elementor-element elementor-element-293787b7 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="293787b7" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-5042c86a elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5042c86a" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									<h5 class="MsoNormal"><b style="font-style: inherit;"> </b><b style="font-style: inherit;">Pod lupą czy pod ostrzałem?</b></h5>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">W połowie września 2024 r. <b>Prezes UOKiK poinformował, że nałożył kary pieniężne</b> na IVECO Poland sp. z o.o. oraz 10 dealerów tej marki. Powodem miała być zmowa ograniczająca konkurencję na rynku samochodów ciężarowych. Łączna suma kar nałożonych na uczestników kartelu wyniosła 238 mln zł. Dodatkowo ukarano personalnie 10 osób pełniących funkcje zarządcze u importera i w punktach dealerskich. Wobec osób fizycznych, czyli menedżerów, wymierzono sankcje w łącznej wysokości 2,5 mln zł.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Zgodnie z komunikatem Prezesa UOKiK zmowa miała trwać przez dekadę, czyli w latach 2009-2019, i polegać na:</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent: -9.9pt; margin: 0cm 0cm 3.0pt 19.85pt;">• terytorialnym podziale rynku pomiędzy dealerów, tak aby pierwszeństwo w sprzedaży danemu klientowi miał dystrybutor lokalny;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent: -9.9pt; margin: 0cm 0cm 3.0pt 19.85pt;">• ustalaniu, a raczej wzajemnym komunikowaniu sobie cen pomiędzy dealerami i centralą, tak aby zniechęcić potencjalnego klienta do zakupu pojazdu u dealera działającego poza obszarem, na którym klient miał siedzibę albo miejsce zamieszkania.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Nie minęły dwa tygodnie, a pojawił się kolejny komunikat. Tym razem Prezes UOKiK nałożył kary w łącznej wysokości 405 mln zł na KIA Polska sp. z o.o. oraz 11 dystrybutorów tej marki. Podobnie jak wcześniej, Prezes UOKiK nie poprzestał na ukaraniu przedsiębiorców. Pięciu osobom zajmującym kierownicze stanowiska w podmiotach objętych sankcjami wymierzono kary pieniężne w łącznej kwocie niemal 1,6 mln zł. Był to finał &#8211; choć może nie ostateczny, o czym dalej &#8211; sprawy, która zaczęła się jeszcze w maju 2021 r. od przeszukania pomieszczeń ukaranego importera.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Zarówno w jednej, jak i w drugiej sprawie wśród ukaranych menedżerów znajdują się osoby, które &#8211; mówiąc potocznie &#8211; zjadły dwa komplety zębów na branży automotive. Naprawdę trudno uwierzyć, że tak doświadczeni menedżerowie oraz wytrawni zarządzający punktami dealerskimi byli skłonni zawierać porozumienia, których celem było ograniczenie konkurencji. Musieli przecież zdawać sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Na dzień publikacji niniejszego wpisu na stronie UOKiK nie było uzasadnienia żadnej z omawianych decyzji.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Można więc zapytać: po co odnosić się do decyzji Prezesa UOKiK, których uzasadnienia nie zostały jeszcze opublikowane? Trzeba przypomnieć, że Prezes UOKiK ma obowiązek publikacji wszystkich swoich decyzji w całości na stronie internetowej Urzędu. Wynika to z art. 31b u.o.k.k. Ustawa nie określa jednak terminu, w którym taka publikacja ma nastąpić.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Praktyka pokazuje, że w sprawach skomplikowanych, trudnych i wielowątkowych publikacja uzasadnienia może zająć dużo czasu. Szczególnie wtedy, gdy obszerne uzasadnienie wymaga istotnego „okrojenia” ze względu na ograniczenia przewidziane w art. 31b u.o.k.k. Zgodnie z tym przepisem publikacja motywów decyzji nie obejmuje tajemnicy przedsiębiorstwa ani innych informacji podlegających ochronie na podstawie odrębnych przepisów.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Z tego względu coś mi mówi, że obu decyzji z uzasadnieniem szybko na stronie UOKiK nie zobaczymy. A sprawa jest niezwykle ciekawa i może żywotnie interesować uczestników rynku motoryzacyjnego. Bo czy to przypadek, że w ciągu dwóch tygodni pojawiły się dwa tak drastyczne w skutkach rozstrzygnięcia Prezesa UOKiK? A może branża automotive znalazła się nie tylko pod lupą, ale raczej&#8230; pod ostrzałem.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<h5 class="MsoNormal" style="margin: 12.0pt 0cm 6.0pt 0cm;"><b>Porozumienia</b></h5>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Na chwilę obecną dostępne są jedynie sentencje decyzji Prezesa UOKiK. Jak zaznaczałem wcześniej, ich uzasadnienia nie zostały jeszcze opublikowane. Z dostępnych informacji wynika natomiast, że <b>powodem wszczęcia postępowania w obu przypadkach było przypuszczenie naruszenia przez importera i dystrybutorów art. 6 ust. 1 pkt 1 oraz pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów z 16 lutego 2007 r.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn1" name="_ftnref1"><!-- [if !supportFootnotes]--><b><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[1]</span></b><!--[endif]--></a></b></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Sam art. 6 u.o.k.k. zawiera przykładowy katalog zakazanych porozumień ograniczających konkurencję. Chodzi o porozumienia, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie albo naruszenie w inny sposób konkurencji na rynku właściwym. Wymienione wyżej punkty zakazują tworzenia porozumień, których celem lub skutkiem byłoby wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie konkurencji poprzez:</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent: -9.9pt; margin: 0cm 0cm 3.0pt 19.85pt;">• ustalanie, bezpośrednio lub pośrednio, cen i innych warunków zakupu albo sprzedaży towarów;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent: -9.9pt; margin: 0cm 0cm 3.0pt 19.85pt;">• podział rynków zbytu lub zakupu.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Powyższe zachowania mogą stanowić również naruszenie art. 101 ust. 1 lit. a i c Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z 13 grudnia 2007 r.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Z komunikatów opublikowanych wraz z sentencjami decyzji wynika, że w obu przypadkach przedmiotem porozumienia o charakterze wertykalno-horyzontalnym był podział rynku. Innymi słowy, w skład porozumienia mieli wchodzić zarówno twórcy systemu dystrybucji, jak i jego uczestnicy.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Ukarane podmioty miały dążyć do tego, aby <b>klient kupował pojazd u dealera, na którego obszarze znajdowała się jego siedziba albo miejsce zamieszkania.</b> Można powiedzieć, że klienci zostali terytorialnie podzieleni pomiędzy dealerów. Klient, który trafiał do „nieswojego” punktu dealerskiego, miał otrzymywać mniej atrakcyjną ofertę albo być wprost przekierowywany do salonu, do którego został „przypisany” na podstawie porozumienia.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Nad efektywnym funkcjonowaniem porozumienia mieli czuwać przedstawiciele producentów obu marek. Zgodnie z komunikatami mogli oni wywierać naciski na dealerów niestosujących się do ustaleń, na przykład przez pozbawienie ich części marży albo bonusu. Ponadto, jak informuje Prezes UOKiK, w przypadku marki KIA przedstawiciele importera &#8211; można zakładać, że kierownicy stref albo zone managerowie &#8211; mieli w trakcie okresowych wizyt weryfikować, czy dealer stosuje się do postanowień porozumienia. W efekcie klienci mieli być pozbawieni możliwości zakupu pojazdów w bardziej atrakcyjnej cenie.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<h5 class="MsoNormal" style="margin: 12.0pt 0cm 6.0pt 0cm;"><b>Kary</b></h5>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Zarówno w przypadku sieci IVECO, jak i KIA, Prezes UOKiK zdecydował się nałożyć <b>trzy typy kar.</b> Ukarani zostali przedstawiciele producentów na polskim rynku, dystrybutorzy, czyli dealerzy obu marek, a także osoby zarządzające w ukaranych przedsiębiorstwach.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Na podstawie art. 106 ust. 1 pkt 1 i 2 u.o.k.k., jeżeli przedsiębiorca &#8211; choćby nieumyślnie &#8211; dopuścił się naruszenia zakazu określonego w art. 6 u.o.k.k. albo naruszenia art. 101 lub art. 102 TFUE, Prezes Urzędu może nałożyć na niego, w drodze decyzji, <b>karę pieniężną w wysokości nie większej niż 10% obrotu</b> osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. To właśnie naruszenia tych przepisów Prezes UOKiK przypisał w omawianych decyzjach przedsiębiorcom, którzy &#8211; według ustaleń organu &#8211; pozostawali w zmowie.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Niezależnie od tego <b>ukarani zostali również menedżerowie</b> kierujący przedsiębiorstwami, których działania były przedmiotem postępowania przed Prezesem UOKiK. W tym przypadku podstawą wymierzenia kary był przede wszystkim art. 106a ust. 1 u.o.k.k. Zgodnie z tym przepisem Prezes Urzędu może nałożyć na osobę zarządzającą, o której mowa w art. 6a, karę pieniężną w wysokości do 2 000 000 zł, jeżeli osoba ta umyślnie dopuściła do naruszenia przez przedsiębiorcę zakazów określonych w art. 6 ust. 1 pkt 1-6 u.o.k.k. albo w art. 101 ust. 1 lit. a-e TFUE.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Pisząc prościej, zdaniem Prezesa UOKiK ukarane osoby naruszyły zakazy tworzenia porozumień obejmujących bezpośrednie lub pośrednie ustalanie cen sprzedaży towarów oraz zakaz podziału rynku zbytu i zakupu. Podstawą wymierzenia kar były wskazane wyżej naruszenia przypisane ukaranym przedsiębiorstwom, czyli ustalanie cen oraz podział rynku.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Ciekawostką jest to, że niektórym menedżerom Prezes UOKiK przypisał tylko pierwszy z wymienionych czynów, a innym oba. Nie zawsze przełożyło się to jednak na niższy wymiar kary pieniężnej wobec tej pierwszej grupy.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Trzecim typem kar, na który zdecydował się Prezes UOKiK &#8211; i to tylko w decyzji dotyczącej menedżerów jednego z dealerstw marki KIA &#8211; były kary przewidziane w art. 106 ust. 2 pkt 2 u.o.k.k. Przepis ten daje organowi możliwość nałożenia na przedsiębiorcę <b>kary pieniężnej w wysokości do 3% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary, jeżeli przedsiębiorca nie udzielił informacji żądanych przez Prezesa Urzędu albo udzielił informacji nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd</b>.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">W tej konkretnej sprawie, co wynika już z samej sentencji decyzji, dwie osoby zarządzające nie udzieliły Prezesowi UOKiK informacji w trybie art. 50 u.o.k.k. Chodziło o dane dotyczące obrotów uzyskiwanych przez zarządzane, ukarane przedsiębiorstwo oraz o procentowy udział sprzedaży pojazdów marki KIA w poszczególnych latach.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Na wysokość kary, czyli jej konkretny wymiar, wpływają czynniki określone w art. 111 u.o.k.k. Zgodnie z tym przepisem Prezes UOKiK uwzględnia okoliczności naruszenia przepisów ustawy oraz ewentualne wcześniejsze naruszenia. W przypadku naruszeń przypisanych przedstawicielom obu marek pod uwagę bierze się m.in. okres, stopień oraz skutki rynkowe naruszenia.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Stopień naruszenia Prezes Urzędu ocenia z uwzględnieniem natury naruszenia, działalności przedsiębiorcy, której dotyczyło naruszenie, a także specyfiki rynku, na którym do niego doszło. W przypadku kar nałożonych na menedżerów znaczenie ma natomiast stopień wpływu zachowania osoby zarządzającej na naruszenie dokonane przez przedsiębiorcę, przychody uzyskane przez tę osobę u danego przedsiębiorcy, okres trwania naruszenia oraz jego skutki rynkowe albo skutki dla konsumentów.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Jeżeli kara dotyczy nieudzielenia informacji w toku postępowania, Prezes UOKiK bierze pod uwagę również wpływ tego zaniechania na przebieg i termin zakończenia sprawy. Niezależnie od powyższego przy wymiarze kary pieniężnej organ ma obowiązek uwzględnić okoliczności łagodzące i obciążające. Ich szeroki, choć przykładowy katalog znajduje się w art. 111 ust. 3-4 u.o.k.k.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<h5 class="MsoNormal" style="margin: 12.0pt 0cm 6.0pt 0cm;"><b>Odwołania</b></h5>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Stronie, która nie zgadza się z decyzją Prezesa UOKiK, przysługuje prawo do odwołania. Termin na jego wniesienie wynosi 30 dni. Sądem właściwym jest Sąd Okręgowy w Warszawie &#8211; Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Samo odwołanie wnosi się za pośrednictwem Prezesa UOKiK, który w terminie do 3 miesięcy przekazuje sprawę do sądu.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Wniesienie odwołania inicjuje postępowanie kontradyktoryjne przed sądem pierwszej instancji. Zarówno orzecznictwo, jak i doktryna określają jednak to postępowanie mianem „hybrydalnego”. Chodzi o postępowanie, które łączy elementy pozwu i środka odwoławczego, a w jego wyniku wszczynane jest sądowe postępowanie pierwszoinstancyjne z pewnymi elementami kontroli decyzji administracyjnej. Strona powinna jednoznacznie określić w odwołaniu zakres zaskarżenia.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn2" name="_ftnref2"><!-- [if !supportFootnotes]--><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[2]</span><!--[endif]--></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">W toku takiego postępowania strona broniąca się przed decyzją może podnosić zarzuty różnego rodzaju &#8211; zarówno materialnoprawne, jak i procesowe. W kontekście decyzji, które stały się podstawą niniejszego wpisu, warto jednak zaznaczyć, że koncentrowanie się wyłącznie na kwestionowaniu wysokości kary pieniężnej może okazać się działaniem o ograniczonej skuteczności.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Wysokość kar oraz liczba ukaranych podmiotów są w odniesieniu do polskiej branży motoryzacyjnej bezprecedensowe. Dlatego w pierwszym odruchu można dać się wciągnąć w spór wyłącznie o wymiar kary i zarzut naruszenia art. 111 u.o.k.k. Wsparcia dla takiego kierunku obrony można szukać w orzecznictwie. Jak stwierdził Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 25 września 2018 r.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn3" name="_ftnref3"><!-- [if !supportFootnotes]--><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[3]</span><!--[endif]--></a>:</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 6.0pt 14.15pt 8.0pt 19.85pt;">„Sąd orzekający w pierwszej i drugiej instancji w sprawie z odwołania od decyzji Prezesa UOKiK sprawuje pełną merytoryczną kontrolę nad wymiarem kary pieniężnej. Nie kontroluje tylko, czy kara pieniężna została wymierzona przez Prezesa Urzędu zgodnie z ustawowymi wytycznymi wymiaru kary, bądź w sposób odpowiadający zasadom wynikającym z pragmatyki organu ujawnionej w postaci różnego rodzaju wyjaśnień. Sąd jest także władny samodzielnie dostosować poziom ostatecznie wymierzanej kary pieniężnej do ustalonych w sprawie okoliczności, z uwzględnieniem funkcji kar pieniężnych oraz przesłanek wymiaru kary określonych w u.o.k.k.”</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Z drugiej strony sądy dość jednoznacznie stoją na stanowisku, że funkcjami kar pieniężnych są represja i prewencja. Aby funkcje te zostały zrealizowane, sankcja musi być odpowiednio dolegliwa. Jej wymiar zależy przy tym od uznania administracyjnego Prezesa UOKiK.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Z tego względu zdarza się, że sądy ostrożnie i w ograniczonym zakresie ingerują w wysokość kary wymierzonej przez Prezesa UOKiK. Tytułem przykładu można wskazać wyrok Sądu Apelacyjnego z 23 maja 2024 r., sygn. XVII AGa 758/23. Sąd drugiej instancji, rozpoznając apelację Prezesa UOKiK, przywrócił karę w pierwotnej wysokości, która wcześniej została zredukowana wyrokiem sądu pierwszej instancji. Sąd Apelacyjny uznał, że zmiana wysokości kary była zbyt daleko idącą ingerencją w uznanie administracyjne przysługujące Prezesowi UOKiK.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn4" name="_ftnref4"><!-- [if !supportFootnotes]--><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[4]</span><!--[endif]--></a></p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<h5 class="MsoNormal" style="margin: 12.0pt 0cm 6.0pt 0cm;"><b>Uwagi końcowe i kilka swobodnych przemyśleń</b></h5>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Na koniec chciałbym odnieść się do dwóch kwestii.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">We wstępnej części wpisu podałem w wątpliwość, czy wydanie decyzji w sprawie zmowy rzeczywiście oznacza finał spraw rozpoczętych kilka lat temu. Oczywiście miałem na myśli przede wszystkim spodziewane odwołania ukaranych przedsiębiorców i menedżerów. Trzeba jednak pamiętać również o innym ryzyku, o którym Prezes UOKiK konsekwentnie przypomina w swoich komunikatach. Osoby poszkodowane mogą wystąpić z roszczeniami odszkodowawczymi wobec ukaranych przedsiębiorców. To zagadnienie jest bardzo ciekawe i obszerne, dlatego prosi się o osobne omówienie.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">W tym miejscu pozwolę sobie jedynie na uwagę dotyczącą szacowania szkody poniesionej w przypadku naruszenia prawa konkurencji. W omawianych sprawach, nieco upraszczając, jej wymiar to różnica między ceną, za którą poszkodowany kupił pojazd, a ceną, za którą kupiłby go, gdyby zmowy cenowej nie było.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">I tu pojawia się pytanie. <b>Jeżeli w sieci marki KIA znajduje się około 65 dealerów prowadzących sprzedaż w 78 punktach na terenie kraju, a przedmiotem postępowania Prezesa UOKiK była zmowa jedynie wąskiej grupy dealerów, to czy rzeczywiście taka zmowa uniemożliwiała uzyskanie niższej, bardziej konkurencyjnej ceny?</b> Zwłaszcza w kraju, którego 98% powierzchni znajduje się w zasięgu Internetu radiowego i w którym funkcjonuje ponad 52 mln czynnych kart SIM.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn5" name="_ftnref5"><!-- [if !supportFootnotes]--><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[5]</span><!--[endif]--></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Pozwolę sobie na dygresję, ponieważ uporczywie wraca mi na myśl sytuacja z końca pierwszej i początku drugiej dekady XXI w. Stocki dealerskie były wtedy naprawdę „napuchnięte”, branża nie była jeszcze tak skonsolidowana, a liczba punktów i firm dealerskich była znacznie większa. Jednocześnie tort do podziału po wejściu Polski do Unii Europejskiej na przestrzeni kilku lat wyraźnie zmalał. Rynek samochodów nowych oscylował w granicach 280-320 tys. pojazdów rocznie, co dość skutecznie wykorzystywali klienci. Bardziej zaradni kupujący wysyłali do 30-40 salonów maila, w którym wskazywali, że szukają konkretnego modelu o określonych parametrach i proszą o ofertę z najniższą możliwą ceną. Niektórzy &#8211; mniej uważni &#8211; nawet nie próbowali ukryć listy odbiorców takiej korespondencji. Następnie klient kupował samochód tam, gdzie uzyskał najatrakcyjniejszą ofertę. Ewentualnie brał ofertę konkurencji i szedł z nią do lokalnego dealera, aby zbić u niego cenę. Tę praktykę branżowo określano „młotkowaniem”, choć funkcjonowały też inne, mniej eleganckie nazwy. Musiał przyjść moment, w którym handlowcy stracili czas i chęć do generowania ofert, z których nic nie wynikało, które nie prowadziły do sprzedaży i nie poprawiały ich wynagrodzeń. Po pewnym czasie entuzjazm do rzetelnego odpowiadania na tego typu korespondencję znacząco spadł.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Z drugiej strony handlowcy nie mogli po prostu zignorować takiego maila. Powód był prozaiczny. Po drugiej stronie światłowodu &#8211; a wtedy raczej kabla sieciowego &#8211; mógł siedzieć młodszy specjalista działu rozwoju sieci importera ze stoperem w ręku. Sprawdzał, w jakim czasie dealer odpowie na zapytanie tajemniczego klienta, czyli na „gorący lead z Internetu”.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Brak odpowiedzi w regulaminowe 120 minut &#8211; to przykład jednego ze standardów obowiązujących w sieci wiodącej marki &#8211; oznaczałby <b>utratę części bonusu jakościowego</b>. Dlatego handlowcy przygotowywali sobie formatki, z których często niewiele konkretnego wynikało, ale przynajmniej spełniały kryterium terminowej odpowiedzi na „gorący lead”.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Chyba trochę za daleko pobiegłem w tej dygresji, ale zmierzałem do pytania, które pozostawię bez odpowiedzi: czy w warunkach zbliżonych do konkurencji doskonałej zmowy o skali opisanej w decyzjach Prezesa UOKiK rzeczywiście mogą wywoływać szkodę w branży motoryzacyjnej?</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Drugą kwestią, którą chciałbym zaznaczyć, jest fakt, że opisane wyżej reguły wymiaru kary pieniężnej &#8211; a konkretnie limity jej wysokości &#8211; są zasadniczo takie same dla podmiotów zajmujących się handlem oraz dla tych, które świadczą usługi. Innymi słowy, wysokość obrotu, a nie dochodu, jest podstawą wyliczenia górnej granicy kary pieniężnej zarówno w przypadku działalności niskomarżowej generującej wysokie obroty, jak i działalności wysokomarżowej, w której koszty uzyskania przychodu są względnie niskie.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Jest tajemnicą poliszynela, że branża motoryzacyjna nie należy do najbardziej rentownych. Sama sprzedaż nowych samochodów, wbrew obiegowym opiniom, jest co do zasady bardzo niskomarżowa. Zaryzykuję tezę, że obecnie, czyli w październiku 2024 r., gdy dostępność pojazdów jest raczej duża, zarówno średnia, jak i dominanta marży osiąganej przez dealerów na nowym samochodzie mieści się w przedziale 3,5-4,5%. Opieram to bardziej na wyczuciu popartym kilkunastoletnim doświadczeniem w branży niż na konkretnych badaniach, do których nie udało mi się dotrzeć.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Przy tym wszystkim sprzedaż samochodów generuje bardzo duże obroty. Skutek jest taki, że jeżeli dealer naruszy przepisy u.o.k.k., konsekwencje mogą być naprawdę dotkliwe. <b>Identyczny górny limit kary może w jednej branży pełnić funkcję odstraszającą, ale nie prowadzić do faktycznej eliminacji przedsiębiorcy z rynku. W innej branży, zwłaszcza niskomarżowej, może natomiast oznaczać w praktyce koniec działalności.</b></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Chodzi o to, że w przypadku niektórych przedsiębiorców kara limitowana procentem obrotu może nie być szczególnie dotkliwa, mimo że działalność pozostaje wprost sprzeczna z u.o.k.k. W przypadku innych, gdzie naruszenie nastąpiło niejako obok normalnie prowadzonej działalności, taka kara może oznaczać &#8211; mówiąc wprost &#8211; zakończenie funkcjonowania podmiotu w branży wraz ze wszystkimi konsekwencjami.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Żeby nie być gołosłownym: mimo że w ostatnim czasie Prezes UOKiK wielokrotnie karał za publikację fałszywych, płatnych opinii w Internecie, nadal istnieje wiele podmiotów, które prowadzą tego typu działalność i jawnie reklamują się w sieci. Dla części z nich ryzyko kary przewidzianej w ustawie najwyraźniej nie jest wystarczająco odstraszające. Co więcej, niektórzy przedsiębiorcy ukarani przez Prezesa UOKiK za publikację fałszywych opinii po ukaraniu ponownie podjęli podobną działalność.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Tymczasem poziom kar wymierzonych podmiotom z branży motoryzacyjnej może w poszczególnych przypadkach nie tyle odstraszać przedsiębiorcę od ponownego naruszenia ustawy, ile najzwyczajniej zakończyć jego byt jako przedsiębiorcy.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Zasadny wydaje się więc wniosek de lege ferenda, aby przy określaniu wymiaru kary brane były pod uwagę odrębności poszczególnych branż, a konkretnie ich rentowność. Niestety obecnie trudno znaleźć w u.o.k.k. wystarczającą podstawę do takiego podejścia.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Jako klamrę dla powyższych uwag pozwolę sobie przytoczyć tezę z wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 31 stycznia 2023 r.<a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftn6" name="_ftnref6"><!-- [if !supportFootnotes]--><span style="font-size: 11.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-font-kerning: 0pt; mso-ligatures: none; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[6]</span><!--[endif]--></a>:</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 6.0pt 14.15pt 8.0pt 19.85pt;">„Kara ma spełniać funkcje prewencyjno-wychowawcze, powinna ona stanowić taką dolegliwość dla strony, aby jej nałożenie skutkowało na przyszłość i zapobiegało zaistnieniu podobnych sytuacji. Kara ma bowiem zapobiegać ponownemu naruszeniu prawa konkurencji, ale także odstraszać innych przedsiębiorców przed podobnymi działaniami. Aby osiągnąć zaś ten skutek, wysokość kary nie może być symboliczna. Musi być ona odpowiednio odczuwalna i dolegliwa na tyle, aby przedsiębiorcom nie opłacało się zawierać podobnych porozumień, nawet w sytuacji potencjalnie wysokich korzyści, jakie mogą uzyskać w wyniku realizacji niedozwolonego porozumienia.”</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 6.0pt; text-align: justify; text-indent: 14.15pt;">Oby tylko nałożenie skrajnie dotkliwej kary nie skutkowało tym, że ukarany przedsiębiorca, nie mogąc jej udźwignąć, najzwyczajniej wypadnie z obrotu gospodarczego. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla pracowników, Skarbu Państwa i&#8230; dotychczasowych klientów.</p>
<p> </p>
<div>
<p><!-- [if !supportFootnotes]--></p>
<hr align="left" size="1" width="33%" />
<p><!--[endif]--></p>
<div id="ftn1">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref1" name="_ftn1"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[1]</span></span><!--[endif]--></a> Dz.U. 2007 Nr 50, poz. 331 (dalej u.o.k.k.)</p>
</div>
<div id="ftn2">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref2" name="_ftn2"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[2]</span></span><!--[endif]--></a> Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 19 października 2017 r. VII ACa 897/17, podobnie wcześniej Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 15 maja 2014 r. VI ACa 1356/13</p>
</div>
<div id="ftn3">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref3" name="_ftn3"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[3]</span></span><!--[endif]--></a> Sygn. VII AGa 1160/18</p>
</div>
<div id="ftn4">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref4" name="_ftn4"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[4]</span></span><!--[endif]--></a> Sygn. XVII AGa 758/23</p>
</div>
<div id="ftn5">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref5" name="_ftn5"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[5]</span></span><!--[endif]--></a> Raport o stanie rynku telekomunikacyjnego w 2023 roku Urzędu Komunikacji Elektronicznej</p>
</div>
<div id="ftn6">
<p class="MsoFootnoteText"><a title="" href="file:///C:/Users/user/Desktop/Strona%20internetowa/Content/Automotive_pod_lupa_UOKiK_poprawiony_SEO%20(korekta%20z%20GPT).docx#_ftnref6" name="_ftn6"><!-- [if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10.0pt; line-height: 107%; font-family: 'Calibri',sans-serif; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;">[6]</span></span><!--[endif]--></a> Sygn. XVII AmA 79/21</p>
</div>
</div>
<p><!-- /wp:paragraph --></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/automotive-pod-lupa-uokik-decyzje-w-sprawach-iveco-i-kia/">Automotive pod lupą UOKIK – decyzje Prezesa UOKIK w sprawach IVECO i KIA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/automotive-pod-lupa-uokik-decyzje-w-sprawach-iveco-i-kia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 3</title>
		<link>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Oct 2024 14:15:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[branża automotive]]></category>
		<category><![CDATA[branża motoryzacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[czyn nieuczciwej konkurencji]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja uokik]]></category>
		<category><![CDATA[fake reviews]]></category>
		<category><![CDATA[fałszywe opinie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=603</guid>

					<description><![CDATA[<p>Uwagi końcowe i wnioski W ostatniej części wpisu dotyczącego omawianego problemu chciałbym odnieść się do kilku kwestii o charakterze ogólnym, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="603" class="elementor elementor-603">
				<div class="elementor-element elementor-element-8fa28fd e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="8fa28fd" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-31b3f999 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="31b3f999" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									
<h2 class="wp-block-heading">Uwagi końcowe i wnioski</h2>



<p>W ostatniej części wpisu dotyczącego omawianego problemu chciałbym odnieść się do kilku kwestii o charakterze ogólnym, jeśli chodzi o karanie i zapobieganie praktykom publikacji opinii za pieniądze a także kwestii usuwania skutków tego typu praktyk. Następnie chciałbym zasygnalizować kilka problemów na tym polu, a dotyczących branży motoryzacyjnej.</p>



<p>Generalnie w kontekście sankcji przewidzianych ustawowo za publikacje fikcyjne opinie ich celu oraz sposobu ich egzekwowania zakazu ich zamieszczania kilka kwestii może zaskakiwać.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Kogo (nie) karze się w praktyce?</h2>



<p>Po pierwsze ukaranymi za każdym razem były przedsiębiorstwa świadczące usługi polegające na publikowaniu pochlebnych opinii, zwiększaniu ilości tzw. polubień czy też ilości subskrypcji. Nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek decyzji, w której ukarane zostałoby przedsiębiorstwo, które zdecydowało się korzystać z usług firm zajmujących się publikacją fake rewievs. Nie znalazłem także informacji, żeby takie postępowania się toczyły.</p>



<p>Zgodnie z przytoczoną we <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">wcześniejszej części</a> treścią art. 7 pkt) 26 u.p.n.p.r. nieuczciwą praktyką rynkową w każdych okolicznościach jest nie tylko publikowanie zamieszczenie nieprawdziwych opinii czy rekomendacji, ale także zlecanie takich działań. Podobnie przywołany powyżej ustęp 49 preambuły dyrektywy Omnibus stanowił, że „należy zakazać przedsiębiorcom zamieszczania nieprawdziwych opinii i rekomendacji konsumenckich, takich jak polubienia w mediach społecznościowych, lub zlecania ich zamieszczania innym osobom z myślą o promowaniu własnych produktów (&#8230;)”.</p>



<p>Ratio regulacji wydaje się więc dość czytelne. Zarówno ustawa jak i Dyrektywa wymierzone są w przedsiębiorców, którzy żyją z procederu publikowania opłaconych opinii w na mapach Google Maps czy też na portalach konsumenckich i platformach sprzedażowych (Znanylekarz.pl, Facebook, opineo.pl, oferteo.pl, ceneo.pl, wakacje.pl, Tripadvisor, nocowanie.pl, Lockme, Allegro, dobrymechanik.pl, moment.pl, Google Play, Trusted Shops, Trustpilot<a id="_ftnref1" href="#_ftn1">[1]</a>), ale także w podmioty, które zlecają takie działania, w beneficjentów tych działań.</p>



<p>Należy zwrócić uwagę, że dotychczasowa praktyka w zakresie karania finansowego decyzjami przedsiębiorców zajmujących się publikacją opinii wydaje się mało skuteczna. Sankcje nie działają zbyt odstraszająco na podmioty, świadczące usługi polegające na publikowaniu opinii za pieniądze. Skąd taki wniosek? Zarówno w portalach ogłoszeniowych jak i w wyszukiwarkach internetowych bez problemu można znaleźć liczne ogłoszenia z ofertami „kup opinie google”, „zyskaj wiarygodne opinie”, „kup polubienia strony na FB”, „kup opinie o hotelu na Tripadvisor” itd. Słowem – funkcja odstraszająca nie działa. Jej walor prewencyjny w stosunku do potencjalnych przychodów jest tak nikły, że jeden z ukaranych podmiotów, jeszcze w trakcie toczącego się postępowania przez Prezesem UOKIK założył osobną działalność w Wielkiej Brytanii, której celem było dokładnie to samo co zarzucał mu Prezes UOKIK &#8211; publikacja fake reviews.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Usuwanie skutków naruszeń</h2>



<p>Po drugie wątpliwość może budzić forma w jakiej decyzje Prezesa UOKIK realizują art. 26 ust. 2 u.o.k.ik. W myśl tego przepisu w decyzji o uznaniu praktyki za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i nakazującej zaniechanie jej (względnie decyzji o uznaniu praktyki za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i stwierdzającą zaniechanie jej stosowania), Prezes Urzędu może określić środki usunięcia trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów konsumentów w celu zapewnienia wykonania nakazu, w szczególności zobowiązać przedsiębiorcę do złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia o treści i w formie określonej w decyzji.</p>



<p>I tak, co zostało wskazane powyżej, Prezes UOKIK zobowiązuje przedsiębiorców do złożenia określonego oświadczenia na stronie internetowej ukaranego przedsiębiorcy a także na profilach w portalach społecznościowych. Pojawia się pytanie czy przytoczone powyżej oświadczenia „usuwają trwające skutki naruszenia zbiorowych interesów konsumentów”? Co do tego można mieć wątpliwości.</p>



<p>Uważam, że trwającym skutkiem jest, to, że w efekcie działań przedsiębiorcy w przestrzeni publicznej pozostają opinie niepotwierdzone wcześniejszym wypróbowaniem produktu a podmiot, który zlecił – powiedzmy wprost – w sposób nieuczciwy i nieetyczny publikacje płatnych opinii i dalej czerpie z tego procederu korzyści. Co więcej, nawet w przypadku usunięcia fake reviews w przekonaniu poszczególnych użytkowników Internetu beneficjent tych opinii będzie dalej postrzegany lepiej niż wynikałoby to z naturalnie uzyskanych opinii. Dlaczego? Ponieważ poszczególni użytkownicy już niejako użyli fałszywej oceny wybierając produkt czy usługę. W wyniku działania tych opinii klient już został pozyskany.</p>



<p>Ostatecznie, mimo sankcji zastosowanych przez Prezesa UOKIK, opisany na początku mechanizm publikacji „wzmacniających” opinii niepopartych wypróbowaniem produktu czy usługi, prowadzi do tego, że:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>w powszechnej opinii produkt czy usługa dalej uchodzą za lepsze niż w rzeczywistości są,</li>
<li>w obiegu pozostaje opinia, która nie zawsze musi być zgodna z prawdą,</li>
<li>podmiot, który zlecił wystawienie opinii wzmacniających cieszy się lepszą renomą niż w sytuacji normalnego – etycznego pozyskiwania opinii od rzeczywistych klientów.</li>
</ul>



<p>Opublikowanie oświadczenia przez podmiot, do którego kierowana jest decyzja, a dotychczas były to jedynie firmy zajmujące się publikacją fake reviews, a nie te które te usługi zlecały, w żadnej mierze nie niweluje skutków wywołanych bezprawnym działaniem. Wszystkie skutki wywołane publikacją zleconych opinii pozostają „w grze” i dalej mogą wpływać na rynkowe decyzje konsumentów.</p>



<p>Prawdopodobieństwo, że konsument trafi na stronę podmiotu świadczącego usługi „poprawiania renomy” i powiąże taką firmę z opinią wystawioną przedsiębiorstwu, produktowi czy usłudze, które go interesują jest – zaryzykuję – zerowe. Tym bardziej, że w swoich decyzjach Prezes UOKIK, podając przykłady publikacji fałszywych opinii, anonimizuje konta, z których były wystawiane.</p>



<p>Warto podkreślić, że paleta rozwiązań zastosowanych przez prezesa UOKIK jest dość szeroka, ponieważ przepis stanowi, iż „Prezes Urzędu może określić środki”.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Co mogłoby działać skuteczniej?</h2>



<p>Znacznie bardziej skuteczne w niwelowaniu skutków nielegalnych opinii wzmacniających byłoby:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>nakazanie podmiotowi, który przyjmował zlecenie polegające na publikacji tego typu opinii ich usunięcie – taką możliwość mają podmioty je publikujące; w tym przypadku należy zaznaczyć, że z uzasadnień decyzji Prezesa UOKIK wynika, że mechanizm działania podmiotów publikujących opinie na zlecenia był dwojaki. Albo sami przyjmujący zlecenie, osobiście publikowali opinie korzystając zwykle z różnych adresów IP, albo zlecali te publikacje swoim „podwykonawcom”. W pierwszym przypadku sprawa jest prosta, ponieważ każdy użytkownik może swoje opinie w wizytówce Google usunąć. Sprawa komplikuje się nieco w sytuacji, kiedy opinie były publikowane przez podmioty trzecie a usunąć by je miał ukarany decyzją. Oczywiście może się zgłosić do podwykonawców z prośbą o usunięcie opublikowanych opinii. Natomiast nie jest tak, że przy oporze ze strony „podwykonawcy” ukarany decyzją nie może nic zrobić. Ukarany przedsiębiorca może chociażby zgłosić się do swoich klientów, który zakupili usługę fake review’ingu z prośbą o usunięcie opinii na swojej wizytówce. Taką prośbę może skierować także do swoich podwykonawców. W końcu może zgłosić się do administratora strony, wysłać mu decyzję i po prostu poprosić o usunięcie takiej opinii;</li>
<li>nakazanie podmiotowi, do którego kierowana jest decyzja Prezesa publikacji na swojej stronie listy podmiotów, które zlecały publikacje opinii wzmacniających; w takiej sytuacji pojawiłaby się choćby iluzoryczna możliwość, aby osoba weryfikująca opinię na temat sprawdzanej przez siebie firmy, produktu czy usługi miałaby mogła natrafić na tego typu wpis, a tym samym nadać widzianym przez siebie opiniom odpowiednie (negatywne) znaczenie.</li>
</ul>



<p>Następnie zauważyć trzeba, że publikacja fałszywych opinii – co oczywiste – nie musi odbywać się z terenu kraju, w którym siedzibę ma przedsiębiorstwo zlecające fałszywe opinie. Sam Prezes UOKIK w toku postępowania doszedł do tego, że wystawienie znacznej ilości opinii zlecane było podmiotom z Azji<a id="_ftnref2" href="#_ftn2">[2]</a>, zaś jak wcześniej wspomniałem, jeden z przedsiębiorców, którego dotyczyło postępowanie w sprawie publikacji fałszywych opinii założył osobą działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii i dalej praktykował omawiany proceder.</p>



<p>Podkreślić należy, że ściganie tego typu czynów nieuczciwej konkurencji, mówiąc najdelikatniej, może mieć różną intensywność w różnych państwach. Wpływ polskiego organu (UOKIK) i polskich regulacji w zakresie fake reviews na działaność podmiotów z Bangladeszu czy Pakistanu może być dość ograniczony.</p>



<p>Z tego też względu, nie negując zasadności wszczynania postępowań przeciw podmiotom zajmującym się publikacją fałszywych opinii, należałoby oczekiwać tego by UOKIK podjął działania wobec podmiotów, które zlecały wystawianie takich opinii lub potencjalnie takie zlecenia mogą inicjować. Nie koniecznie mówię tu o bezwzględnym karaniu w decyzji administracyjnej, ale wskazana byłaby przynajmniej kampania informacyjna, że działania tego typu są po prostu bezprawne i obarczone sankcjami. Znacząca część przedsiębiorstw wydaje się nie zdawać sobie z tego sprawy. Wydaje się, że zlecający wystawianie fikcyjnych opinii nie zdają sobie też sprawy z potencjalnej wysokości kary pieniężnej. Jeśli po okresie „moratorium” i edukacji proceder nie zmniejszyłby skali – zasadnym zdaje się byłoby rozpoczęcie postępowań przeciw podmiotom zlecającym publikacje płatnych opinii.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Branża automotive</h2>



<p>Na koniec warto omawiany problem odnieść do praktyki z branży motoryzacyjnej. Zarówno lata doświadczeń w branży automotive jak i sama treść uzasadnień decyzji Prezesa UOKIK pozbawiają złudzeń co do tego czy uczestnicy rynku motoryzacyjnego korzystają z usług firm oferujących publikacje sztucznych opinii. Jak już wcześniej sygnalizowałem, w uzasadnieniu jednej z decyzji jako przykład zakupionych opinii podawany był warsztat mechaniczny, który zlecał ukaranemu przedsiębiorcy publikację fikcyjnych recenzji, które wcześniej sam sobie przygotowywał.</p>



<p>Ponadto zanim przystąpiłem do tworzenia niniejszego wpisu pokusiłem się o kontakt z kilkoma dealerami reprezentującymi różne marki i zadałem pytanie: czy importer uzależnia lub uzależniał marże / bonusy od uzyskiwanych przez dealera opinii. Odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń – w dużej mierze były twierdzące. W sytuacji, w której oczekiwania importera w zakresie trzymywanych przez dealera ocen są wysokie, a potencjalne ryzyko utraty części marży jest znaczne, pokusa skorzystania z zakupu fikcyjnych opinii może być naprawdę duża.</p>



<p>Nie mam wątpliwości, że większość opinii uzyskiwanych przez dealerów jest uzyskiwana w sposób uczciwy, zgodny z prawem i zasadami etyki. Statystyki są jedna nieubłagane. Z jednej strony 93% konsumentów przed podjęciem decyzji zakupowej sprawdza w Internecie opinie dotyczące produktu lub usługi zaś 86% weryfikuje opinie na temat sprzedawcy<a id="_ftnref3" href="#_ftn3">[3]</a>. Z drugiej zaś 10,7% ogółu opublikowanych opinii w Google Maps stanowią fake reviews<a id="_ftnref4" href="#_ftn4">[4]</a>, a sam portal Google oznajmił<a id="_ftnref5" href="#_ftn5">[5]</a>, że wśród 117 mln usuniętych w 2022 roku opinii 46% stanowiły te pięciogwiazdkowe a rok później liczba usuniętych opinii urosła o kolejne 45% i wyniosła 170 mln. Czy wśród tych liczb znalazły się opinie wystawione przedsiębiorstwom z branży automotive?</p>




<h2 class="wp-block-heading">Importer vs dealer: rozjazd ocen</h2>



<p>Jest rzeczą bardzo charakterystyczną, że opinie uzyskiwane przez dystrybutorów (dealerów) są wręcz biegunowo inne od opinii otrzymywanych od producentów (importerów). Żeby nie być gołosłownym warto odnieść się do konkretnych liczb. Na chwile pisania niniejszego opracowania opinie przy wizytówkach Google Maps na temat przedstawicieli czołowych 10 pod względem sprzedaży na rynku polskim producentów przy wizytówkach wahają się w przedziale 2,2-3,9/5 przy czym ich mediana tych wyników wynosi 3,2/5. Tymczasem w przypadku dealerów oceny oscylują od 4,1 do 4,8. W przypadku dealerów dominanta wynosi 4,5/5.</p>



<p>Na potrzeby powyższych statystyk pominąłem sytuację, w której przedstawiciel producenta prowadzi swój niederlassung prowadząc obok działalności importerskiej normalną działalność operacyjną, ponieważ w takim wypadku opinie z obu działalności niejako zlewają się i w istocie niekiedy trudno ocenić jest która ocena czego dotyczy.</p>



<p>Już na pierwszy rzut oka widać, że punkty dealerskie oceniane są skrajnie inaczej – lepiej – od swoich dostawców. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Wydaje się, że właśnie sytuacja opisana powyżej tj. bezpośrednie lub pośrednie uzależnianie wysokości uzyskiwanego prze dealera bonusu jakościowego m.in. od opinii, ich ilości i odpowiednio szybkiej oraz właściwej reakcji na nie. Takich obwarowań zdają się nie mieć importerzy, którzy raczej lekceważą opinie klientów na swój temat. Naprawdę sporadycznie można odnaleźć odpowiedź na opinię negatywną. Wygląda więc na to, że europejskie czy globalne centrale nie są szczególnie zainteresowane tym jak oceniane są ich filię w poszczególnych Państwach a przynajmniej nie wymagają na tym polu od swoich przedstawicielstw jakichś specjalnych działań<a id="_ftnref6" href="#_ftn6">[6]</a>.</p>



<p>Tu pojawia się jeszcze jedna uwaga i dygresja zarazem. Jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że także poszczególni importerzy czy też producenci pojazdów z jakichś względów korzystają z firm zajmujących się publikacją opinii na zlecenie. Jeśli bowiem klient w swojej opinii pod wizytówką Google Maps „rozpływa się” nad technologią silnika zastosowaną przez producenta, używając do jej opisu nazw i określeń, znanych chyba jedynie managerowi produktu zatrudnionemu u importera i takich opinii jest kilka z rzędu, to ich jakość i pochodzenie może i powinna budzić uzasadnione wątpliwości<a id="_ftnref6" href="#_ftn6">[6]</a>.</p>



<p>Pierwotnymi klientami producentów, którzy rzeczywiście mogliby ocenić współpracę z importerem (producentem) są z pewnością dealerzy, przy czym wertując opinie poszczególnych przedstawicielstw w Polsce nie spotkałem się z taką wystawioną przez dealera – przynajmniej opinią, którą ten wystawiłby jawnie. Jest to o tyle ciekawe, że właściciele i osoby zarządzające punktami dealerskimi chętnie oceniają współpracę ze swoimi importerami, natomiast robią to w sposób anonimowy.</p>



<p>Próby w badaniach satysfakcji dealerów, które regularnie przeprowadza branżowe pismo (magazyn &#8222;Dealer&#8221;) sięgają niemal 50% ogółu dealerstw funkcjonujących w kraju. I tu rzecz jest także ciekawa. Średnie oceny, które dealerzy dają swoim importerom w ostatnich 15 latach wahały się w przedziale 3,10-3,41 na możliwe 5. Nie budzi więc wątpliwości to, że fakt, iż badania te prowadzone są anonimowo pozwala zarządzającym w punktach dealerskich wykazać się szczerością.</p>



<p>I tu dochodzimy do istoty problemu. Podkreślam, że nie jest to bezwzględną zasadą<a id="_ftnref7" href="#_ftn7">[7]</a> jednak uważam, że nie jest krzywdzące twierdzenie, iż importerzy, na których dealerzy są w jakiś sposób skazani po prostu nie muszą i nie starają się o dobrą opinię. Co innego dealerzy, którzy na bieżąco muszą się zabiegać o pozyskanie nowych i retencje dotychczasowych klientów. Tym bardziej jeśli część ich dochodu jest bezpośrednio związana z opiniami jakie otrzymują pod swoją wizytówką na Google Maps. Tylko czy aby uzyskać dodatkowe 0,25% czy 0,50% marży lub bonusu warto ryzykować karę w wysokości do 10% rocznego przychodu<a id="_ftnref8" href="#_ftn8">[8]</a>?</p>



<p>Swoją drogą uzależnianie wypłaty części marży od oceny otrzymanej przez dealera na portalu internetowym bardzo przypomina mi (powszechnie stosowany) mechanizm uzależniania marży (bonusu, marży zmiennej, premii) od wyników mystery shopper (in. Tajemniczego Klienta). Ostatnio zaś austriacki Kartellgericht (Sąd Kartelowy przy Wyższym Sądzie Krajowym w Wiedniu) stwierdził<a id="_ftnref9" href="#_ftn9">[9]</a>, że takie działanie jest niezgodne z prawem konkurencji, a swoje orzeczenie opierał nie tylko na wewnętrznych, austriackich przepisach krajowych, ale także prawie europejskim. Czekamy na uzasadnienie. Ale to już temat na osobne opracowanie.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Epilog</h2>



<p>Pod koniec września 2024 roku Google oświadczyło, że pod wizytówkami na Google Maps, z których usunięto fake reviews znajdzie się taka oto grafika:</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1024" height="235" class="wp-image-604" src="https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-1024x235.jpg" alt="" srcset="https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-1024x235.jpg 1024w, https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-900x207.jpg 900w, https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-300x69.jpg 300w, https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-768x176.jpg 768w, https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning-1536x353.jpg 1536w, https://mdrapala.pl/wp-content/uploads/2024/10/Warning.jpg 1611w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Nie zdziwiłbym się, jeśli ryzyko rynkowego ostracyzmu okazałoby się bardziej skuteczne niż zagrożenie karami nakładanymi przez Prezesa UOKIK.</p>



<p>&nbsp;</p>



<p>&nbsp;</p>


<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity" />


<p><a id="_ftn1" href="#_ftnref1">[1]</a> Do tych portali odwołują się decyzje RPZ.610.10.2023.TJ, RKT.610.3.2022.AW, RPZ.610.4.2024.PG</p>



<p><a id="_ftn2" href="#_ftnref2">[2]</a> Tu jako przykład niezmiernie ciekawy można podać dochodzenie dziennikarskie, które podjęła stacja BBC, a które wykazało, że angielskie prywatne praktyki lekarskie dość powszechnie korzystały z kupowania opinii w Indiach, te zaś były wystawiane przez boty.</p>



<p><a id="_ftn3" href="#_ftnref3">[3]</a>Fałszowanie opinii w Internecie doświadczenia konsumentów. Na podstawie badania PBS Sp. z o.o. na zlecenie UOKiK. Raport z października 2020 r.</p>



<p><a id="_ftn4" href="#_ftnref4">[4]</a> Wyniki badań prowadzonych przez The Transparency Company za pomocą algorytmów AI</p>



<p><a id="_ftn5" href="#_ftnref5">[5]</a> https://blog.google/products/maps/how-machine-learning-keeps-contributed-content-helpful/</p>



<p><a id="_ftn6" href="#_ftnref6">[6]</a> Jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że także poszczególni importerzy czy też producenci pojazdów z jakichś względów korzystają z firm zajmujących się publikacją opinii na zlecenie. Jeśli bowiem klient w swojej opinii pod wizytówką Google Maps „rozpływa się” nad technologią silnika zastosowaną przez producenta, używając do jej opisu nazw i określeń, znanych chyba jedynie managerowi produktu zatrudnionemu u importera i takich opinii jest kilka z rzędu, to ich jakość i pochodzenie może i powinna budzić uzasadnione wątpliwości.</p>



<p><a id="_ftn7" href="#_ftnref7">[7]</a> Niektórzy importerzy od lat znajdują się bardzo wysoko w badaniach DSI i przez swoich dealerów oceniani są znacznie powyżej średniej przytoczonej w tekście, z drugiej strony część importerów regularnie nie łapie się do czołowej „15” – miejsca poniżej nie są publikowane przez organizatora badania.</p>



<p><a id="_ftn8" href="#_ftnref8">[8]</a> Taki maksymalny poziom kar pieniężnych przewidują przepisy u.o.k.i.k., o tym w <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">II cz. wpisu dotyczącego „Renomy na skróty”</a></p>



<p><a id="_ftn9" href="#_ftnref9">[9]</a> Sprawa Büchl cs PSA</p>



<p>&nbsp;</p>

								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 2</title>
		<link>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Sep 2024 18:11:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[branża automotive]]></category>
		<category><![CDATA[branża motoryzacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[czyn nieuczciwej konkurencji]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja uokik]]></category>
		<category><![CDATA[fake reviews]]></category>
		<category><![CDATA[fałszywe opinie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=599</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym w świetle przepisów jest publikowanie fałszywych opinii? W świetle przepisów publikowanie opinii manipulujących jest nieuczciwą praktyką rynkową. Jednocześnie praktyką, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="599" class="elementor elementor-599">
				<div class="elementor-element elementor-element-6450c4d2 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="6450c4d2" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-176490e8 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="176490e8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									
<h2 class="wp-block-heading">Czym w świetle przepisów jest publikowanie fałszywych opinii?</h2>



<p>W świetle przepisów publikowanie opinii manipulujących jest nieuczciwą praktyką rynkową. Jednocześnie praktyką, która narusza zbiorowe interesy konsumentów. Z tych też względów stosowanie opisanej praktyki może spotkać się z karą pieniężną w wysokości do 10% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary i innymi sankcjami przewidzianymi w ustawach.</p>



<p>W uzasadnieniach swoich decyzji Prezes UOKIK odnosi się przede wszystkim do art. 24 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów z dn. 16 lutego 2007 r. (dalej u.o.k.i.k.), zgodnie z którym zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Czym natomiast jest tego typu praktyka wyjaśnia ust. 2 wspomnianego przepisu stanowiąc, że pod tym pojęciem rozumie się godzące w zbiorowe interesy konsumentów, sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami zachowanie przedsiębiorcy.</p>



<p>Ujmując sprawę syntetycznie można stwierdzić, że jeśli przedsiębiorca dopuszcza się zachowań (zaniechań), które są bezprawne i godzą w zbiorowe interesy konsumentów to jest to stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Takim właśnie działaniem jest publikowanie opłaconych opinii, które nie były poprzedzone rzeczywistym testem produktu przez fikcyjnego klienta, ale co nie mniej ważne także zlecanie publikacji tego typu opinii innym podmiotom.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Bez prawność na gruncie u.p.n.p.r.</h2>



<p>Decyzje (nawet najnowsze) Prezesa UOKIK wywodzą bezprawność działania polegającego na publikowaniu opinii na zlecenie, bez uprzedniego wypróbowania produktu z art. 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym z dn. 23 sierpnia 2007 roku (dalej u.p.n.p.r.). Zgodnie z tym przepisem stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych jest zakazane, zaś art. 2 pkt) 4 u.p.n.p.r. jako praktykę rynkową określa działanie lub zaniechanie przedsiębiorcy, sposób postępowania, oświadczenie lub informację handlową, w szczególności reklamę i marketing, bezpośrednio związane z promocją lub nabyciem produktu przez konsumenta.</p>



<p>Taka praktyka zaś jest nieuczciwa – a co za tym idzie bezprawna – jeśli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu (art. 4 ust 1. u.p.n.p.r.). Ponadto art. 4 ust. 2 u.p.n.p.r stanowi, że za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd (&#8230;). Praktyki te nie podlegają ocenie w świetle przesłanek określonych w ust. 1.</p>



<p>Na pytanie o to, kiedy można uznać, że dana praktyka wprowadza w błąd odpowiedź znajdziemy w art. 5 ust. 1 u.p.n.p.r. Zgodnie z nim praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął.</p>



<p>Ust. 2 i 3 wyjaśniają natomiast czym jest i czego może dotyczyć wspomniane wcześniej wprowadzanie w błąd. Na potrzeby tematu, który jest opisywany skupić się należy na ust. 2 pkt 1 i 2 oraz ust. 3 pkt 2). W świetle przytoczonych przepisów wprowadzenie w błąd może przybrać postać rozpowszechniania nieprawdziwych informacji lub nawet informacji prawdziwych, ale w sposób mogący wprowadzić w błąd, przy czy informacje udzielane mogą w szczególności dotyczyć cech produktu, w szczególności jego pochodzenia geograficznego lub handlowego, ilości, jakości, sposobu wykonania, składników, daty produkcji, przydatności, możliwości i spodziewanych wyników zastosowania produktu, wyposażenia dodatkowego, testów i wyników badań lub kontroli przeprowadzanych na produkcie, zezwoleń, nagród lub wyróżnień uzyskanych przez produkt, ryzyka i korzyści związanych z produktem.</p>



<p>Skracając powyższy wywód, Prezes UOKIK każdorazowo stwierdzał, że publikacja opinii na zlecenie jako praktyka, polegająca na rozpowszechnianiu informacji prawdziwych lub nieprawdziwych, ale takich które nie miały rzeczywistego oparcia w uprzednim wypróbowaniu produktu, jest praktyką wprowadzającą w błąd i jako taka jest nieuczciwa, a co za tym idzie bezprawna.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Dyrektywa Omnibus i „czarna lista”</h2>



<p>Tymczasem od 1 stycznia 2023 roku, tj. od czasu implementacji tzw. dyrektywy Omnibus<a id="_ftnref1" href="#_ftn1">[1]</a> sprawa zdaje się być dużo prostsza. Wraz z dostosowaniem polskiego prawa do wymogów unijnych w art. 7 u.p.n.p.r. pojawił się pkt) 26, w myśl którego nieuczciwą praktyką rynkową w każdych okolicznościach jest praktyka rynkowa wprowadzająca w błąd przez zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów.</p>



<p>Art. 7 u.p.n.p.r. ustanawia enumeratywną czarną listę nieuczciwych praktyk rynkowych, co oznacza, że jakakolwiek z praktyk opisanych w tym przepisie jest z mocy prawa zakazana i nie ma potrzeby wykazywania, że dane działanie przedsiębiorcy ma charakter nieuczciwy.</p>



<p>Art. 7 pkt 26) jest wdrożeniem do ustawodawstwa polskiego zapisów wspomnianej dyrektywy. Ratio jakie mu przyświeca dość jasno obrazuje ustęp 49 jej preambuły zgodnie, z którym: „Należy zakazać przedsiębiorcom zamieszczania nieprawdziwych opinii i rekomendacji konsumenckich, takich jak polubienia w mediach społecznościowych, lub zlecania ich zamieszczania innym osobom z myślą o promowaniu własnych produktów, a także manipulowania opiniami i rekomendacjami konsumenckimi, na przykład poprzez publikowanie tylko pozytywnych opinii i usuwanie negatywnych (&#8230;)”.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Sankcje</h2>



<p>Zasadniczo postępowanie w sprawie publikacji fake reviews może skończyć się decyzją, która:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>stwierdza, że dana praktyka narusza zbiorowe interesy konsumentów i nakazuje zaniechanie jej stosowania – art. 26 u.o.k.i.k.,</li>
<li>stwierdza, że dana praktyka narusza zbiorowe interesy konsumentów i jednocześnie stwierdzającą zaniechanie jej stosowania – art. 27 u.o.k.i.k.,</li>
</ul>



<p>Postępowanie, w razie jego bezprzedmiotowości, na podstawie przepisów k.p.a. może zostać także umorzone.</p>



<p>Na potrzeby niniejszego wpisu interesujące dla nas będzie szczególnie to co się dzieje, gdy Prezes UOKIK jednak uzna, że dane działanie jednak narusza zbiorowe interesy konsumentów. Inaczej mówiąc co się dzieje, kiedy jednak Prezes UOKIK stwierdzi, że przedsiębiorca publikował płatne opinie, bez jakiegokolwiek przetestowania produktu czy usługi.</p>



<p>Krótki przegląd decyzji wydanych dotychczas przez organ, ujawnia, że w sprawach, które odnoszą się do omawianego problemu pojawia się wachlarz następujących rozstrzygnięć:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>nałożenie kary finansowej na Przedsiębiorcę,</li>
<li>obciążenie Przedsiębiorcy kosztami postępowania.</li>
<li>obowiązek publikowania przez Przedsiębiorcę przez okres 3-6 miesięcy na własnej stronie internetowej oświadczenia o określonej treści, w myśl którego ten oznajmia, że jego działanie było praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i jako takie stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji,</li>
<li>obowiązek publikowania przez Przedsiębiorcę przez okres 3-6 miesięcy na swoim profilu na w mediach społecznościowych oświadczenia o określonej treści, w myśl którego ten oznajmia, że jego działanie było praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i jako takie stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji,</li>
</ul>



<p>Kara pieniężna orzekana jest na podstawie art. 106 ust 1 pkt 4 ustawy o u.o.k.i.k. Jej wysokość przepis ogranicza do 10% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary, bez względu na to czy czyn został popełniony umyślnie czy też nie. Czym natomiast jest „obrót”, o którym mowa w przepisie rozstrzygają ust. 3-7 niniejszego artykułu.</p>



<p>W decyzjach, które dotychczas wydawał prezes UOKIK kary te oscylowały w zakresie od 30.000 zł do ok. 50.000 zł. Tu podkreślić należy, że sam fakty wymierzenia kary pieniężnej w decyzji ma charakter uznaniowy, fakultatywny. W praktyce jednak kara ta zawsze jest nakładana, co wynika przede wszystkim ze względu na interpretacje prawodawstwa unijnego, ale także z powodu funkcji jej przypisywanych.</p>



<p>W założeniu (w teorii) kara wymierzona przez Prezesa UOKIK w tym przypadku ma realizować dwie (z trzech przywoływanych w literaturze<a id="_ftnref2" href="#_ftn2">[2]</a>) funkcje: prewencyjną i represyjną. Pierwsza z wymienionych ma w założeniu odstraszać przedsiębiorców przed stosowaniem praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Druga zaś ma stanowić po prostu karę, uciążliwość dla przedsiębiorczy który dopuścił (lub dopuszczał) się praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.</p>



<p>Czy kary pieniężne w zakresie opisanym powyżej spełniają przypisane sobie funkcję? Na tak postawione pytanie postaram się odpowiedzieć <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/">w trzeciej – ostatniej &#8211; części wpisu dotyczącego „Renomy na skróty&#8230;”</a>.</p>



<p>W decyzjach Prezesa UOKIK regułą było także obciążanie przedsiębiorców kosztami postępowania na podstawie art. 77 ust. 1 u.o.k.i.k. w zw. z 263 § 1 i 264 § 1 k.p.a., ale kwoty te w zestawieniu z karą pieniężną miały zawsze marginalny charakter. Rozstrzygnięcia o kosztach nakładały na przedsiębiorców publikujących płatne opinie obowiązek zwrotu kosztów w wysokości od 20 zł do 45 zł.</p>



<p>Ostatnie dwa rozstrzygnięcia, które znajdowały się w decyzjach Prezesa UOKIK w przypadku postępowań w sprawie zlecanych opinii, mają na celu realizowanie art. 26 ust 2 u.o.k.i.k., to znaczy „usunięcie trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów konsumentów”. Podobnie jak sankcja kary pieniężnej rozstrzygnięcie to ma charakter fakultatywny.</p>



<p>Generalnie art. 26 daje w zasadzie spore pole manewru Prezesowi UOKIK, ponieważ złożenie oświadczenia o określonej formie i treści jest tylko przykładem realizacji powyższego celu, wyszczególnionym przez ustawodawcę. Ten sam przepis stanowi jednocześnie, że Prezes może sam określić środki usunięcia trwających skutków naruszenia. Ograniczeniem „kreatywności” organu jest jedynie ust. 4 wskazanego artykułu, zgodnie z którym środki zawarte w decyzji „powinny być proporcjonalne do wagi i rodzaju naruszenia oraz konieczne do usunięcia jego skutków”.</p>



<p>Ponownie w tym przypadku należy zadać sobie pytanie czy tego typu rozstrzygnięcia usuwają skutki naruszenia zbiorowych interesów konsumentów? W jakiej mierze? W jakim stopniu? Odpowiedzi na te pytania postaram się udzielić w <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-3/">trzeciej części wpisu</a>.</p>




<h2 class="wp-block-heading">Przedawnienie</h2>



<p>Na koniec tej części wpisu warto zająć się jeszcze jedną kwestią. Przez ile czasu Prezes UOKIK może wszcząć postępowanie w sprawie praktyki naruszającej zbiorowej interesy konsumentów przeciwko podmiotowi, który dokonuje publikacji fake reviews albo zleca ich publikację.</p>



<p>Na tak postawione pytanie odpowiedź znajdziemy w art. 105 u.o.k.i.k. Przepis ten stanowi, że nie wszczyna się postępowania w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, jeżeli od końca roku, w którym zaprzestano ich stosowania, upłynęły 3 lata. Innymi słowy termin na wszczęcie postępowania zawsze upłynie z dniem 31 grudnia po upływie trzeciego pełnego roku kalendarzowego po roku, w którym przedsiębiorca zaprzestał publikacji płatnych komentarzy albo w którym zaprzestał zlecać ich publikację.</p>


<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity" />


<p class="has-black-color has-text-color has-link-color wp-elements-61d395eb21cf3754f5ed3ed54800a7b9"><a id="_ftn1" href="#_ftnref1">[1]</a> DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2019/2161 z dnia 27 listopada 2019 r. zmieniająca dyrektywę Rady 93/13/EWG i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 98/6/WE, 2005/29/WE oraz 2011/83/UE w odniesieniu do lepszego egzekwowania i unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta</p>



<p class="has-black-color has-text-color has-link-color wp-elements-435e48724307862d964d91063713874a"><a id="_ftn2" href="#_ftnref2">[2]</a> Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Komentarz, wyd. III K. Kohutek, M. Sieradzka – autorzy wymieniają także trzecią funkcje kary pieniężnej tj. egzekucyjną, która to w omawianej sprawy nie będzie dotyczyła</p>



<p>&nbsp;</p>

								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 1</title>
		<link>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-1/</link>
					<comments>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-1/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drapała]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Sep 2024 10:52:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[branża automotive]]></category>
		<category><![CDATA[branża motoryzacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[czyn nieuczciwej konkurencji]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja uokik]]></category>
		<category><![CDATA[fake reviews]]></category>
		<category><![CDATA[fałszywe opinie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://mdrapala.pl/?p=591</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wstęp Bez względu na to czy wybieramy się na wakacje i szukamy odpowiedniego hotelu, potrzebujemy nowego stomatologa, bo nasz akurat [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-1/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 1</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="591" class="elementor elementor-591">
				<div class="elementor-element elementor-element-4a451525 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="4a451525" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-388da230 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="388da230" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									
<h2 class="wp-block-heading">Wstęp</h2>



<p>Bez względu na to czy wybieramy się na wakacje i szukamy odpowiedniego hotelu, potrzebujemy nowego stomatologa, bo nasz akurat się przeprowadził na Podhale, zaczynamy poszukiwania nowego telefonu, bo ten obecny jest stary i ma już zbity wyświetlacz czy też szukamy godnego polecenia i zaufanego warsztatu samochodowego znaczna część z nas – konsumentów – rozpoczyna poszukiwania od przewertowania opinii na temat danego przedsiębiorstwa, produktu, usługi. Tymczasem&#8230;</p>



<p>Z aktualności zamieszczonych na stronie uokik.gov.pl 30 lipca 2024 można było się dowiedzieć, że <em>„Prezes UOKiK wydał kolejne decyzje wobec dwóch firm publikujących fałszywe opinie o produktach i usługach. Suma kar to 85 tys. zł”. </em>Ściślej sprawa dotyczyła publikowania opinii o produktach czy też usługach, z których zamieszczający owe opinie nigdy nie skorzystał&#8230;</p>



<p>Nie pierwszy raz Prezes UOKIK ukarał przedsiębiorstwa, które handlowały opiniami&#8230;</p>



<p>Celem pierwszej części poniższego opracowania jest przybliżenie zjawiska polegającego na handlu opiniami w Internecie oraz określenie jego charakteru prawnego. Ponadto <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">w drugiej części</a> przedmiotem będzie opisanie sankcji ustawowych oraz zagrożeń pozaprawnych związanych z jego stosowaniem i kilka uwag czy też przemyśleń związanych z opiniami klienckimi i ich znaczeniem w branży <em>automotive.</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Fake reviewing a amplifying &#8211; czym są?</h2>



<p>Kiedy zaczynałem przygotowania do niniejszego wpisu natrafiłem w jednym z branżowych komentarzy<a id="_ftnref1" href="#_ftn1">[1]</a> na następujące stwierdzenie: „w ramach dystrybucji internetowej od niedawna nasiliło się zjawisko określane jako <strong><em>amplifying</em></strong>, czyli opłacanie określonych osób – fingowanych klientów – za zamieszczanie przez nich w Internecie pozytywnych opinii na temat rzekomo nabytych przez nich towarów&#8230;</p>



<p>Jak zaznaczono wszystkie <em>fake reviews</em> jednak nie są poparte uprzednim, rzeczywistym przetestowaniem produktu czy usługi. Występując obok rzeczywistych ocen, dokonanych przez prawdziwych klientów tworzą zaburzony, niekoniecznie realny obraz prezentowanej firmy, oferowanego produktu czy też usługi i w pewnych sytuacjach mogą stanowić podstawę do dokonania określonych decyzji zakupowych przez konsumentów&#8230;</p>



<h2 class="wp-block-heading">Dlaczego problem jest istotny dla branży automotive?</h2>



<p>Dlaczego sprawa jest tak aktualna na gruncie prawa podmiotów branży automotive? Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze, co oczywiste, podmioty z branży <em>automotive</em> także konkurują pomiędzy sobą&#8230;</p>



<p>Po drugie jednak sprawa jest aktualna z tego względu, że niektórzy przedstawiciele producentów (czy też autoryzowani importerzy nowych pojazdów) włączyli oceny m.in. z wizytówek Google Maps w zakres kryteriów jakościowych oceny pracy dystrybutora (dealera)&#8230; <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-2/">Na te pytania postaram się odpowiedzieć w kolejnej części wpisu.</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity" />



<p><a id="_ftn1" href="#_ftnref1">[1]</a> <a href="https://sip.lex.pl/#/publication/151264452/kohutek-konrad-komentarz-do-rozporzadzenia-nr-330-2010-w-sprawie-stosowania-art-101-ust-3...?cm=RELATIONS">Komentarz do rozporządzenia nr 330/2010 w sprawie stosowania art. 101 ust. 3 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej do kategorii porozumień wertykalnych i praktyk uzgodnionych</a>; K. Kohutek; LEX el. 2016; rozdz. 7.5.2.2</p>



<p><a id="_ftn2" href="#_ftnref2">[2]</a> Zgodnie z art. 2 pkt 3) ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym pod pojęciem „produktu” rozumie się każdy towar lub usługę, w tym nieruchomości, usługi cyfrowe, treści cyfrowe, prawa i obowiązki wynikające ze stosunków cywilnoprawnych.</p>

								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-1/">Renoma na skróty – czyli o fake reviews (&#8222;fałszywych opiniach&#8221;) w Internecie cz. 1</a> pochodzi z serwisu <a href="https://mdrapala.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://mdrapala.pl/renoma-na-skroty-czyli-o-fake-reviews-w-internecie-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
